Poprzednie częściTeatrzyk absurdalnie absolutny

Teatrzyk o (nie)spełnionym poecie i jego podstępnej żonie

- Chodź do łóżka! - prosi żona -

Cała jestem rozpalona!

Marzy mi się tet a tet…

 

- Czekaj, właśnie kończę wiersz,

a ty zawsze masz w nawyku

mnie rozpraszać. Erotyku

nie sfinalizuję, gdy ty

chcesz stosować stare chwyty!

 

- Chodź do łóżka! Dam ci… koncept -

a wiersz będzie niczym wrzątek.

Aż Erato w pąsach stanie!

Już nie klikaj - zrzuć ubranie.

Ja ci onomatopeję

(regularną!) wnet zapieję.

Zamiast co noc rymy klikać,

mógłbyś trochę w niej pobzzzykać,

achnąć, ochnąć, nim ochłoniesz

przy swej kreatywnej żonie.

 

Mąż podrapał się za uchem:

- No tom sobie wybrał! Sztukę!

Za cóż ja - poeta, cierpię

niczym zasępiony Werter?!

 

Westchnął trzykroć, dwakroć stęknął -

bo się w bólach rodzi piękno (?!)

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania