Ten statek nie nazywał się Mayflower
Eksperyment z formą.
Miłej lektury! :)
Ten statek nie nazywał się Mayflower
Nie wiem czy w ogóle miał nazwę
I czy ktokolwiek tam zastanawiał się
Nad tym gdy pakowano go w kajdanach
Pod pokład dzielony ze szczurami
W rejs ruszyli czerwcowym porankiem
Trzystu więźniów stu strażników i marynarzy
Ich celem było piekło – ląd którego nie znał nikt
Spalona słońcem pustynia śmierci
Gdzie wyrok każdego miał się dokonać
Prostytutki mordercy złodzieje i gwałciciele
Wszyscy oni mieli jedno tylko zadanie
Umrzeć w kolonii pracując za winy
W miejscu nazywanym złowieszczym Sydney
Z którego nie wrócił jeszcze nigdy nikt
Ten statek nie nazywał się Mayflower
Nie wiózł ze sobą pobożnych pielgrzymów
Bóg nie otaczał go swoją opieką
Przymykał oko na bestialstwo straży
W gwałceniu kobiet i relaksie morderstw
Zdawał się nie zauważać chwili
Gdy role moralności się odwróciły
A ludzie z bestii stali się znów ludźmi
I bestie z ludzi znów zostały bestiami
Ten statek nie nazywał się Mayflower
Kiedy dopłynął wreszcie do prymitywnego doku
Znajdującego się w złowrogim Sydney
Pięćdziesięciu więźniów stu strażników i marynarzy
Tylu zeszło z pokładu w słoneczny dzień
Z kapitanem Campbellem na czele
Niespełnionym samotnym malarzem
Przewodzącym całemu szaleństwu rejsu
I niewiedzącemu jeszcze w tamtej chwili
Że na dno pójdzie w drodze powrotnej
Statek który nie nazywał się Mayflower
A więźniowie którzy przeżyli kaźń
Dożyją do wolnej Australii
Komentarze (17)
Ciekawe są te Twoje eksperymenty z formą. Tutaj właściwie można sobie płynąć przez kolejne wersy opowieści. W ten sposób forma została upodobniona również do scenerii - statek spokojnie płynący do celu, którym było Sydney. W sumie ten wiersz zgrał mi się częściowo z utworem, którego słuchałam, nie przez cały czas, ale były miejsca, kiedy zwróciło to moją uwagę i spodobała mi się taka synteza. Słuchałam akurat Pas de deux z suity z baletu Dziadek do orzechów Czajkowskiego. Zostawiam 5:)
Dziękuję uprzejmie Lucindo :)
Fajnie, że napisałeś o tym rejsie. Obecni australijczycy nie chwalą się tym, że kolonizatorami Australii byli skazańcy i niewolnicy, a oni są ich potomkami. Takich wstydliwych tematów jest więcej, choćby kwestia aborygenów - ci nie byli uważani za ludzi. Pzdr
Dzięki za wizytę :)
Fantastyczne! Tekst tak lekko się czytało, oraz ciekawa forma, treść :D Ogółem 5 ;D
Dziękuję Ginny :)
Zgrabnie, nawet bardzo, a przez samą historię po prostu się płynęło (na szczęście nie do Sydney z tamtych czasów) 5
Bardzo dziękuję i racja, całe szczęście :)
Zakończenie świetne, jest takim tąpnięciem, które silnie oddziałuje na czytelnika. Często nieuczciwe to zrządzenie losu. Podoba mi się też ta klamra kompozycyjna, którą zastosowałeś. Jedynym moim zastrzeżeniem jest to, że jednak w tym wierszu brakowało mi interpunkcji, zrobiłaby fajną robotę. Jej brak nie umniejsza wartości tekstu, ale moim zdaniem nieco by ją podwyższył. Mimo to zostawiam 5 :)
Rozumiem, może wieczorem zajmę się interpunkcją (choć to wbrew awangardzie!). Dziękuję! :)
Trochę rozbawiło mnie to stwierdzenie. Można by powiedzieć, że wszyscy uczniowie, którzy mają gdzieś stawianie przecinków, są awangardowi :D
Rasia nie, oni są co najwyżej dadaistami! Nie porównujmy byle kogo do awangardowca! :D
Przypomina mi się tekst Kaczmarskiego "1788" na ten sam temat, on w sumie miał podobny pomysł tylko inaczej go rozegrał.
"W gwałceniu kobiet i relaksie morderstw " - ten relaks mi nie pasuje.
Kontekst trafiony, napisałem tekst pod wpływem piosenki Kaczmarskiego i pewnej szanty :)
Pamiętam, że przeczytałam ten wiersz, ale go nie skomentowałam ani nie oceniłam... Hipokryzja. Tylko to mi przychodzi na myśl. Kolejny eksperyment zakończony sukcesem ;) Kawał dobrej roboty. 5
Cieszę się, że Ci się spodobał i dziękuję bardzo! :)
Teraz mogę ocenić. 5/5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania