The Last of Us Part III - Stare śmieci: Część II

-Jak on się trzyma? - spytała Ellie, gdy wraz z Marią szły w kierunku domku Tommy'ego. W międzyczasie, kobieta rozglądała się po okolicy, próbując przywołać wspomnienia. Zauważyła wiele nowych twarzy, wpatrzonych w nieznajomą. Wszyscy wyglądali... zwyczajnie. Zdawać by się mogło, że życie w Jackson okazało się dla nich na tyle szczęśliwe, że zapomnieli o brudnej rzeczywistości. Ellie dostrzegła też kilka matek z dziećmi. Przez moment pomyślała, że trafiła do jakiegoś innego świata, w którym nie istnieje wieczny lęk o niepewne jutro. A może to już tylko jej świat? Może tylko ona skazana jest na przerażające, pełne niebezpieczeństw życie? Szybko odpędziła tę myśl.

-Nie jest najgorzej - odparła Maria niepewnym głosem. Ellie wyczuła tę niepewność, jednak nie zareagowała - Kula, strzała i wiek zrobiły swoje, ale to wojownik. Wielu na jego miejscu by się podłamało.

-To twardy facet - dodała Ellie ucinając rozmowę.

Maria zapukała do drzwi.

-Proszę! - odparł głos starszego mężczyzny.

Maria spojrzała na Ellie.

-Chcesz iść sama? - spytała z troską, o którą Ellie nigdy by jej nie podejrzewała.

-Dam radę - odparła ze sztucznym uśmiechem i nacisnęła klamkę.

W środku było dość chłodno, jak na tę porę roku. Idąc korytarzem przed siebie, Ellie znalazła się w pokoju, w którym znajdował się Tommy. Inaczej go zapamiętała.

Na łóżku leżał wyraźnie starszy mężczyzna z licznymi zmarszczkami, i kłębkami siwych włosów, które również nie były tak bujne jak kiedyś. Jego charakterystyczny kucyk zniknął, a delikatny zarost również stał się mizerniejszy. Dostrzegalna była także różnica w jego posturze - znacznie stracił na wadze. Uszkodzone oko natomiast, stało się jeszcze bardziej wyblakłe.

Na widok kobiety, Tommy podparł się z trudem na łóżku. Był wyraźnie zdziwiony i zaskoczony.

-E... Ellie? - spytał zachrypniętym głosem.

Ellie zbliżyła się nieco.

-Zgadza się - odrzekła nieśmiało - Witaj, Tommy.

-Mój Boże - mówił, ciągle nie mogąc wyjść z podziwu - Tyle lat... myślałem, że nie żyjesz.

-Jak widać... - powiedziała rozkładając ręce - jeszcze oddycham.

Tommy zaśmiał się dyskretnie.

-Siadaj tutaj, proszę - powiedział przesuwając się z bólem na łóżku.

-Jak się trzymasz, staruszku? - spytała siadając.

-Tak jak widać - odparł lekko zdezorientowany - Niestety, całkowicie straciłem sprawność w nodze, więc wybacz, że muszę przyjmować cię w takim stanie.

-Nie powinieneś teraz mieszkać sam - powiedziała kojąco.

Tommy zmarszczył brwi.

-Daję sobie radę - wciąż przypatrywał się dziewczynie, nie mogąc wyjść z podziwu - Gdzie ty się podziewałaś przez te wszystkie lata?

Ellie westchnęła.

-Starałam znaleźć sobie jakieś miejsce ale... wyszło na to, że jestem w ciągłej drodze. Raz tu, raz tam... jak całe życie - zamyśliła się.

-Wracasz na stałę? - zapytał z ledwie wyczuwalną nutą nadziei.

-Nie mogę - powiedziała ciężko.

Wydawało jej się, że Tommy jak nikt inny zrozumie jej położenie. Nie pomyliła się. Mężczyzna opuścił lekko głowę i zacisnął pięści.

-Dina była tu kilka lat temu. Z małym - zaakcentował ostatnie słowa.

-Gadałam już z Marią - odparła - Właściwie to o tym chciałam głównie porozmawiać, wracając do Jackson.

-Chcesz ją odnaleźć? - spytał Tommy.

 

Sama nie była pewna. Z jednej strony, ciągle kochała Dinę i jej syna. Pragnęła zaznać szczęścia, ponownie tworząc z nią rodzinę. Z drugiej zaś, zdawała sobie sprawę, że bardzo ją zraniła swoim postępowaniem. Ciągle była rozdarta.

 

-Nie wiem, Tommy. Czasami zdaje mi się, że to wszystko straciło już sens - przyznała. Splótła palce i wbiła wzrok w podłogę.

-Ellie... - zaczął tajemniczo - Jedenaście lat temu... znalazłaś ją? - spytał, zmieniając wyraz twarzy. Teraz patrzył na nią jak nauczyciel, który lada chwila ma zamiar wystawić jej surową ocenę.

Ellie przygnębił ten widok. Człowiek, który również wiele przeżył, którego czas potraktował wyjątkowo okrutnie, przez cały ten okres nie zapomniał o pragnieniu zemsty. Ellie wiedziała, że Tommy czekał na wieść o śmierci Abby.

-Znalazłam - odparła powoli.

Tommy zacisnął wargi. Jego oczy płonęły.

-I? - spytał, wyczekując na definitywną wiadomość

-I zrobiłam co trzeba - odparła Ellie, tym razem szybko.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Skero258 miesiąc temu
    Witam świetne opowiadanie. Bardzo chętnie poznam ciąg dalszy. Jestem mega fanem gry i kiedyś powstaje kolejna cześć gry
    Pozdrawiam
  • Raven18 miesiąc temu
    Dziękuję bardzo :D
    Jeśli nie widziałeś, to zerknij na wcześniejsze dwie części, bo napisałem już prolog i część 1 ;)
  • TheRebelliousOne miesiąc temu
    No i jestem! :D
    Jakieś 80% rozdziału to rozmowa Ellie z Tommym i to solidnie napisana. Może nie podobały mi się tylko ostatnie słowa dziewczyny. "...zrobiłam co trzeba"? Jasssssne... Ellie nasrała na Joela, puszczając jego morderczynię wolno. Ale to moje pretensje do gry, nie Twojego opowiadania. Nie widzę żadnych bezsensownych odstępstw od fabuły, wszystko jak na razie ma sens, więc leci 5. Fanfic wciąż lepszy od gry. :D

    Pozdrawiam ciepło :)
  • Raven18 miesiąc temu
    No czekałem, czekałem :D
    Lubię te twoje pstryczki w stronę gry, wiedząc że mam całkiem inne podejście xD dziękuję bardzo, staram się aby wszystko pasowało do uniwersum

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania