tiktak tiktak tiktak
pukałem do siebie
długie milczenie za drzwiami
słyszałem szelest swoich kroków
prawda że zegary są piękne
tiktak tiktak tiktak
schowałem głowę
uśmiechała się do mnie krzywo
nie mogłem odnaleźć nogi
zegar bardzo kocham zegar
tiktak tiktak tiktak
moje oko mruga do mnie
nie odpowiadam na zaczepki
usta znów się wygięły wzgardliwie
nie zabieraj mi zegara
tiktak tiktak tiktak
dziś są moje urodziny
za drzwiami stoi tort
mam takie wykręcone palce
świeczki spalają powietrze
tam nie ma zegara
Komentarze (43)
Tiktaktiktak
Dzięki za odwiedziny. Zegary jednak biją z pauzą. :) Zastanawiałem się nad zapisem tik tak ale te dźwięki potrafią się zespolić i w wierszu bardziej taki zapis pasuje..
Ten tekst jest trochę jak praca Salvadora Dali. Mocno pokręcony i trzeba nieźle nakręcić głową, by zobaczyć światełko w tunelu. Coś zobaczyłam - ale nie jestem pewna czy to nie pociąg :D. Coś niewątpliwie w sobie ma, ale za cienka jestem w uszach by go publicznie rozkminiać :).
Ano, tak bywa. Mnie zdawał się przejrzysty i czytelny kiedy go pisałem. Jeśli tak nie jest to znak że muszę coś skorygować. Poleciałaś mi z Dalim - toć byłby wielki zaszczyt dla mnie być Dalim poezji. Aż tak wysokiego mniemania o sobie nie mam. :D Dzięki za odwiedziny i uświadomienie.
piliery - bo jest tu pewien dalizm. Dla mnie treść nie jest oczywista, co nie znaczy, że sensu nie widzę. No i jestem tylko jednym z wielu czytelników - jak powiedziałam, mocna się nie czuję.
Tjeri zmieniłem układ wersów aby uwypuklić to co jest rozdzielone. Jeszcze szukam.
Przykro mi to pisać ale nic nie zrozumiałam.
Jak wyżej. Dzięki za odwiedziny i wpis. Niech Ci nie będzie przykro. Widać twórca o czymś nie pomyślał.
piliery albo ze mnie zwyczajny gamoń, ale bywa.
Pozdrawiam
Do pewnego momentu nie mam problemu z odbiorem i percepcją tworzonego obrazu.
Jest oryginalnie w zapisie, ale nie jest przekombinowanie.
Odbieram jako próbę dotarcia do siebie jakby z zewnątrz. Jakiegoś zdefiniowania własnej osoby przez drugiego siebie.
Wszystko to w asyście upływającego czasu i tu powracający motyw zegara jest oki.
Druga strofoida faktycznie kojarzy się z Dalim i jego obrazem. Rozmemłany w konturach zegar zwisający ze stołu.
Te refleksje i próba oceny samego siebie ma miejsce w symbolicznym momencie urodzin.
No bo kiedy jest na to lepszy czas, niż urodziny?
Wykładam się na dwóch ostatnich wersach, a szczególnie na przedostatnim.
Kompletnie nie wiem, co w związku ze związkiem mają symbolizować skrzywione palce.
Szpony? Reumatyzm? Drapieżność, czy odwrotnie - pogodzenie i bezsilność?
Ja w tych palcach starość widziałam. I śmierć w braku zegara. A tak poza tym -to podzielam odczucia, ale nie ośmieliłam się ich z niepewności w słowa ubrać. Ty to świetnie zrobiłeś.
Dzięki za tę analizę. Szczególnie za ostatnie zdanie które bardzo zbliża i pociesz mnie ze nie jest to tak niezrozumiałe jak zacząłem się obawiać.Skorygowałem na: wykręcone palce.
Czyli starość.
Dobrze Sowa kombinowała, a teraz wszystko jest jasne. Wykręcone jest oki.
Blisko bylem z reumatyzmem, ale raczej o starczy gościec chodzi.
Dobry wiersz.
wykręcone palce to nie tylko starość :)
Schize trochę miałam jak to czytałam. To tak jak masz te sny co obserwujesz swoje życie i mówisz - nie rób tak! A i tak zrobisz - bo ty tylko obserwujesz.
Oczekiwanie, temu ten zegar taki istotny. Wykrzywiane palce mi się kojarzy własnie jak ktoś tak "tarmosi" ręce kiedy się czyms denerwuje/oczekuje czegos.
No i tak się zagapił na zegar że aż nogę zgubił
I tak zwraca uwagę na czas, że aż jakaś część myśli że to żałosne. Ale i tak inaczej nie potrafi.
"świeczki spalają powietrze" - powietrza nie da się raczej spalać. Np tlen - jako ulteniacz - bierze udział w reakcji ale sam spalaniu nie ulega.
Ciekawy pomysł.
Pozdrawiam.
Tak, ogień spala tlen. Dla człowieka, który żyje w świecie skrajnego napięcia, nie ma różnicy czy to tlen czy jakikolwiek inny gaz. Dla niego to "powietrze". Też miałem "schize" kiedy to pisalem. :) dziękuje za odwiedziny i komentarz
piliery Aj nie lubię chemii tłumaczyć. Spalanie to masz proces z użyciem tlenu, gdzie do substancji spalanej - np. cukru się on przyłącza. Sam tlen nie ulega spalaniu, ale jest konieczny, aby inna substancja niemu uległa. Powietrze samo w sobie się nie pali - w świeczce spala ci się knot(?) przy obecności utleniacza - tlenu. jakbyś probowal zapalić świeczkę z mieszaniną gazu bez tlenu - nie zapali ci się.
little girl dzięki za wykład. :)
piliery ja nie złośliwie ani nic, tylko o samą rzeczowość mi chodzi :/ Jak inaczej to odebrałeś to mi przykro.
little girl Nie odebrałem tego jako złośliwość. Rozumiem ten chemiczny proces. Powszechnie nie używa się precyzyjnego języka na określenie obserwowanych zjawisk. W zamkniętym pomieszczeniu w którym coś się spala w pewnym momencie nie ma czym oddychać. Stąd "spalone powietrze"
Hmm dwie wizję jedna osoby neurotycznej, z chorobą zwyrodnieniowych stawów, hmm pewnie żyjącą intensywnie zawodowo, w ciągłym biegu, gdzie liczył się tylko czas czas, to to zrobić, bagatelizowanie pierwszych symptomów, bólu i przemęczenia, zatracenie siebie, zbyt intensywnym życiem, gdzie organizm zaprotestował, zaczął sztywnieć, te tiktak to widzę nawet jak palce nerwowo grają o powierzchnię blatu stołu, lęk przed śmiercią, starością, gdzie po drugiej stronie nie liczy się czas, zbyt intensywne życie spala nas samych.
Kala, jeśli palce są powykręcane, to raczej trudno, aby bębniły nerwowo o powierzchnię blatu...
Dzięki za odwiedziny i komentarz. Tiktak jest autentykiem.
No fakt. Chociaż uderzać by potrafiły... Bardziej w tym przypadku takich palcy skondensowanych sztywno w literę C już prędzej. Ps gdy śnisz nie liczy się czas . W śnie nie ma zegarów drugą wizja.
kalaallisut Ta ręka raczej by drżała, to trudno o bębnieniu mówić
Druga wersja robi się ciekawa, bo o śnie i jego implikacjach nawet nie pomyślałem.
Niemniej nie rozwinęłaś szerzej pomysłu.
puszczyk Dla mnie to wygląda na śmierć w swoje urodziny. Nie wiem pożar? Zaczadzenie od dymu,nie może znaleźć drogi do wyjścia, usunięcie. Powykręcanie od ognia... Sen i nadchodząca śmierć...
*uśnięcie. Niech już lepiej się autor wypowie :)
kalaallisut Zaskoczyłaś mnie swoją interpretacją. Nie dystansuję się od niej choć w rzeczywistości jest prostsza .
Jakby PL robił jakiś rachunek sumienia ze swojego życia, sprawdzał, co było dobre, co złe, a co jeszcze do naprawy. Tylko trzeba się spieszyć, bo zegar nie stoi w miejscu, rytmicznie odmierza czas... kiedy stanie na wszystko będzie za późno. A przecież może komuś trzeba powiedzieć ''kocham'', kogoś przytulić, pocieszyć, dotknąć.
Tak sobie odczytałam.
Podoba mi się. Fajny pomysł.
Zawsze masz coś ciekawego do powiedzenia. Zafascynowało mnie przywiązanie tego człowieka do zegara - co może w nim dostrzegać? Dzięki za komentarz.
Całe swoje życie.
Piliery→Pierwszy tutuł był lepszy. Ten mi się kojarzy z mlymlaniem Tic Taców→ i to mi psuje odbiór.
''nie zabieraj mi zegara'' → to można by zrozumieć → nie zabieraj mi życia - nie odbieram sobie życia. Czas się nie skończył.
Tik tak tik tak jeszcze dla mnie tika.
''Zegar'' ma przy sobie→tam gdzie urodziny, zegara nie ma. Bo skoro takie święto, to jeszcze żyje. Po co mu upływający czas. Żeby znowu zwatpił?
To takie subiektywne odczucie:) W myślach autora nie siedzę→ Pozdrawiam:)
Dzięki, "mlymlanie" przekonało mnie. Podwajam tytuł :)
https://www.youtube.com/watch?v=1gd5PGZx7Nw
Dzięki za odwiedziny. Różnica w tytułach niby drobna ale jest. :) Prawie - to wiele znaczy.
w dobie chronometrów elektronicznych
coraz trudniej
o tykanie
może jeszcze gdzieś w pracowni
starego zegarmistrza,
który naprawia stare zegary
wiersz z nutą nostalgii
czytałem z podobaniem
Zegary, które ''tykają'' mają duszę... zatrzymują się, kiedy ktoś umiera, prawda to?
Prawda, sam się o tym przekonałem ale tak daleko ten wiersz nie sięga - choć może?
nie zawsze-niektóre po prostu trzeba nakręcać
Zegar zawsze kojarzy mi się z przemijaniem i tutaj widzę już jesień i reumatyzm życia. Kiedy świeczki zabiorą powietrze zegary tez staną. Ja tak sentymentalnie kocham kukułki za ażurowanymi drzwiczkami.
Pozdrawiam
Z pasją to napisałaś. :) Autor się dziwi skąd skojarzenia ze starością. Ja mu tłumaczę że pisanie to jedno a czytanie to też jedno ale drugie.
Dzięki za koment i odwiedziny.
W związku z pojawieniem się wierszy o zbliżonym tytule: wracamy do czasów, kiedy Cyrano de Bergerac, bezskutecznie, oskarżał Moliera o kradzież całych akapitów swoich sztuk. Pojawia się pytanie o to, co jest kradzieżą a co inspiracją? Ścianki są cienkie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania