topielce
oto wrak który gubi cumę
masz jego szczątki na dłoni
no dalej strąć je
daj dowód swojej odwagi
żałośniej niż skomlące szczenię
ostrożniej od polującej lwicy
chwytam twoje wątłe ramię
zaciskam palce na pustce
pamiętaj, to nigdy nie była
nasza wina
Komentarze (40)
O!→Czarodziejkę miło widzieć, po kawałku czasu.↔ Pierwsze skojarzenie, to jakby człowiek, chciał uratować samego siebie, a jednocześnie jakby się bał, nie wiedząc, co z tego wyniknie, więc odrzuca winę.
Chociaż spróbowałem zrozumieć:)↔Pozdrawiam:)↔5
Hej, Dekaosie :), Ciebie też miło widzieć ;). Hmm. Masz rację w większości, z tym, że ta wina, odrzucenie jej - ja widzę bardziej jako stwierdzenie faktu: jest pewna walka wewnętrzna, atakują demony, podmioty walczą, ale przegrywają. I mówią: to nie nasza wina. Przynajmniej spróbowalismy się uratowac. Ja tak to widzę
Gdyby wrak odrzuciłby cumę skończyć by się to mogło dla niego niewesoło. Wraki przecież muszą zostać wyremontowane zanim zaczną pływać samodzielnie... Czy samodzielne pływanie w takim stanie jest odwagą, szaleństwem, czy koniecznością?
A może... może jednak to samodzielnie-samotne pływanie to nie był najlepszy pomysł?
Dużo pytań w tak krótkim tekście i tylko jedno „wątłe ramię”, aby spróbować na nie odpowiedzieć.
Wybiórcza interpunkcja? Dziwnie wyglądają te samotne przecinki w wierszu utrzymanym na wzór bezinterpunkcyjnego, pisanego małą literą. Brz "swojej", to wynika z treści.
Rozumiem, że peel to slabeusz, przy którym kobieta musi być silna. Niemniej nawet ona nie potrafi pustce przekazać swojej siły. Dziwna puenta. Kazdy pracuje nad sobą, by być lepszym, silniejszym, a tutaj jakby przyzwolenie na słabość, właśnie w tym braku winy. W tym niewymaganiu niczego więcej.
Pozdrawiam.
Ciekawe spojrzenie. Właśnie też zastanawiałam się długo nad tą interpunkcją, jeszcze nie wiem, co z nią zrobię. Na razie usunę przecinki bo rzeczywiście wyglądają jak wciśnięte na siłę.
Ale o Ench można już mówić, że jest poetką?
yanko wojownik 1125 ja poetką? Skądże.
Enchanteuse, Jeśli Laura powie, że tak, to nie ma wyjścia, jesteś.
Wg. mnie jesteś, ale że ja tak myślę, to nic nie znaczy, zaś gdyby Laura powiedziała...
Pisanie wierszy nie czyni z kogoś poety ;). Ja chciałabym być, ale na to trzeba pracować. Jeszcze trochę
Enchanteuse, Pisanie czyni pisarza a praca wykwalifikowanego.
yanko wojownik 1125 :))
Bez - korekta.
Dobry wiersz. Tylko tytuł nie pasuje. 5
Właśnie tytuł z tego wszystkiego pasuje mi najbardziej ;). Ale dziękuję za opinię.
Pierwszy przecinek bym wywalił. Drugi za to pasuje w takiej konwencji. No, to jednak jest zawsze kwestia indywidualna.
Sam wiersz bardzo wporzo
Nie robię tak, Bucz. Samotne przecinki nawet w nowoczesnej poezji wyglądają dziwnie.
Próbuję się wczuć w klimat, taki jak znany z Twoich innych, trochę się udaje od około połowy, ale miewałaś mocniejsze. Choć i tu odczuciowo jest trochę przywalenia po zmysłach.
PS
W pewnych serwisach jestem z taką częstotliwością, jak Ty w tych nt. twórczości, no i stąd bywa, że długo nie bywam i mi już pisali, że mnie nie ma, to pewnie niebawem będę.
Wiesz co, też myślę, że stać mnie na więcej. I tu... Jest tak spokojniej, z goryczą, jakbym się trochę uspokajała; bo też ileż można potencjalnych czytelników obryzgiwac krwią. To nudzi. Mam zresztą wrażenie, że na polu poetyckim, w ogóle pisarskim skończyłam się, o ile w ogóle się zaczęłam. Także, będę zaglądać ale raczej już tylko w charakterze czytelnika. Nie ma sensu udawać, że te moje wypociny mają jakąkolwiek wartość. O ile kiedykolwiek miały.
W każdym razie dzięki, Yanko, że wpadłeś. To bardzo miłe :)
Enchanteuse, To posucha przed nadejściem weny, może potrać nawet do roku, potem eksploduje, ale może eksplodować po miesiącu, czyli wybuch pewny tylko termin nie znany. Tak mają twórcy, to normalne.
potrwać*
yanko wojownik 1125 może tak, może masz rację. Z drugiej strony, bierność w życiu przekłada się na bierność w pisaniu. To naturalne.
Enchanteuse, To (z wpływem bierności), to okresowe złudzenie równie, składowe tych z wcześniej. Umysł dostraja do nowego stanu i przygotowuje na atak weny.
yanko wojownik 1125 jesteście bardzo optymistyczni, Monsieur. Ale dzięki :)
*nazbyt
Enchanteuse, To są fakty, ale na słowo to trudno uwierzyć, jak się przeżywa pierwszy raz, tak na początku stanu.
yanko wojownik 1125 boje się uwierzyć, wiesz. To pisanie to wszystko, co miałam i utracić je... byłoby naprawdę strasznie.
Enchanteuse, Nie utracisz, jesteś w okresie pomiędzy odejściem i ponownym nadejściem weny.
Wiele znaczeń tutaj widzę. Ale zostawię je dla siebie. Końcówka daje ostro po strunach. Powiem tylko, że bardzo mi się podoba. Pozdrowienia!
O, dziękuję Ci ślicznie za wizytę. Ja bym jednakże poznała chętnie choć jedno z tych znaczeń, jeśli pozwolisz ;)
Również pozdrawiam :)
Osoba gubi cumę, czyli oparcie. Coś stałego, stabilnego, pomagającego utrzymać się w ryzach. Możliwe jest też, że trzyma się twardo czegoś, co jest już dawno stracone. Może chodzi o wspomnienia, marzenia czy myśli. Jeśli je strąci, może okaże się wolna, pokaże że da radę się odciąć. Tylko czy takie nagłe uwolnienie nie zachwieje jej równowagą? Tą do której do tej pory przywykła? Wówczas zaczyna tonąć. Chwyta się tej drugiej osoby. Desperacko. Tylko czy ta druga osoba właśnie nie była ową cumą? Co jeśli odrzuciła coś, czego tak bardzo potrzebowała? A może chodziło o rozstanie? Pamięć o tym utraconym? Ukochanym, przyjacielem lub... dzieckiem. Na to ostatnie właśnie wskazuje poczucie winy na końcu. Chęć przekonania samego siebie, że to nie my, nie nasz wybór, że los tak chciał. Ale czy aby na pewno? Może się okazać, że to nie cuma utonęła, ale my sami, którzy desperacko próbowaliśmy się jej uchwycić, gdy uświadomiliśmy sobie jak bardzo była dla nas cenna... dlatego nie mowa tutaj o jednej topielicy, a topielicach. Bo gdy jedno utonie, również to drugie idzie na dno. Nie zawsze dosłownie. Czasem tylko dusza pragnie jeszcze powiedzieć temu, który został na lądzie, żeby się nie obwiniał. Tylko czy to w czymś pomoże? Szczerze wątpię. Są jednak topielcy, których cudem odratowano. Czasem są wdzięczni, jednak niekiedy woleliby pójść na dno. Bo sądzą, że bez tej drugiej osoby, życie nie ma już sensu...
Jak napisałam wcześniej. Znaczeń wiele, zagadka pozostaje. Skoro jednak aż tak pobudzilo moją wyobraźnię, a myślę, że nie tylko moją, sama odpowiedź sobie czy zatem mogłaś się "skończyć" na jakimkolwiek polu. Nie doradzam, nie oceniam, ale jestem wdzięczna, że dałaś mi możliwość przeczytania. Doceniam i dziękuję.
Sorry za chaos wypowiedzi :) trudno zebrać myśli, gdy emocje jak struny napiętę po przeczytaniu.
Miało być topielce i odpowiedz. Telefon robi co chce:)
Kocwiaczek wow. Ślicznie Ci dziękuję za taki szeroki opis. Odpowiem jutro, bo chcę w lepszym stanie, żeby móc się porządnie odnieść :)
No, no, rozpisalas się, dziękuję i miło mi.
Bardzo podoba mi się ten opis, przyznaję szczerze, że sama nie wpadłabym na to. Pisząc, tak naprawdę nie wiem nigdy do końca, o czym jest wiersz. Ale jak teraz czytam Twoja interpretację, to myślę - tak, bardzo tak. To właśnie jest o tym wiersz. I dodam od siebie, że jest też o uzależnieniu. Od drugiej osoby. Takim, że jeśli ta osobę stracisz, to czujesz, że toniesz.
Dziękuję Ci. Też mam nadzieję, że ta niemoc twórcza i ogólna niemoc kiedyś się skończy.
Pozdrawiam ciepło :)
Ench, wracając do naszej rozmowy
Czy chodziło ci o to?: https://pl.wikipedia.org/wiki/Asfiksja_autoerotyczna
no, normalnie zbok, tylko jedno ma we łbie...
Akwadar, Anormalny.
Jezu, nie xd. Mówiłam, że to przejaskrawiony przykład
Coś się straciło, o coś się walczy, pozostała pustka. Wiersz zatrzymuje ?
Samo życie, Szpilko. Dziękuję ślicznie za przybycie :)
Ten pięknie napisany tekst bardzo dobrze pobudza wyobraźnię. 5, pozdrawiam :-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania