Kolejny twój jakże bliski mi tekst. Sam takie sytuacje przerabiam nagminnie. Moja krzyczy na mnie na godzinę przed wyjściem żebym się zbierał bo zaraz wychodzimy. Po godzinie gdy ona nadal biega w proszku z konta w kont, ja wkładam (względnie) czystą koszulę i siadam przed TV.
- Nie rozsiadaj się - mówi ona - zaraz wychodzimy!
- Aha.
Po piętnastu minutach ona krzyczy że jest gotowa i wychodzimy, więc napełniam szklankę lodem, biorę butelkę whisky i idę na ganek pić i palić papierosy, przez następne pół godziny. Ona w końcu wypada na zewnątrz z okrzykiem:
- Jesteś w końcu gotowy bo już się spóźniliśmy!
- Od trzech kwadransów jestem gotowy...
- To czemu nic nie mówisz?! Ja cały ten czas czekałam na ciebie!
- Aha.
Mówię i nalewam sobie whisky do pełna po czym idę do samochodu. Ona siada, torebka na kolanach, kopie w niej jak kret.
- Kluczy zapomniałam.
- Aha.
Idzie do domu. Wraca po pięciu minutach. Odpala auto, mości się i wierci.
- Kotów nie pocałowałam na do widzenia. Zaczekaj.
- Aha.
Więc idzie do domu, znowu. ja wychodzę z auta, dolewam whisky i odpalam fajka, gdy docieram do połowy z trzaskiem drzwi wylatuje ona.
- Gaś już to świństwo! Znowu się PRZEZ CIEBIE spóźniliśmy!
- Aha.
Więc po twoim tekstem podpisuję się rękami i nogami. Bardzo podoba mi się to jak łatwo mogę się odnieść do twojej twórczości. Jest taka realistyczna, kompaktowo opisana przez co niezwykle przystępna i wciągająca. Pokazuje, jak nie wiele różni nas jako ludzi, ile głupst których jesteśmy bezpośrednimi uczestnikami ale rzadko o nich rozmawiamy jest niemal identyczne w życiu każdego z nas. Wielkie 5 ode mnie.
Dzięki Naz, miło mi słyszeć, że chce Ci się czytać moje teksty o takich bzdetach, ale o takich strasznych bzdetach, że szok xD I że jeszcze Ci się podobają :)
Notabene Twój dialog idealny, "To czemu nic nie mówisz?! Ja cały ten czas czekałam na ciebie!" - to mój tekst! XD
90 % takich sytuacji tak obracam :)))
Melissa powiadasz? Czyli Naz pod wpływem Melissy tego ziółka, jest taki spokojny człowiek :) Czyli dobrze ludzie gadają, że to działa :)
Wiem, wiem tu imię, gdzieś wyczytałam przy oglądaniu zdjęć, które robi :) Pozdrawiam :)
Najfajniejsze są te wyszukane torebeczki, z którymi np. tzw. celebrytki pozują na ściance. To taki słodki minimalizm, który ma na celu maksymalnie rzucać się w gały. Po przeciwnej stronie te praktyczne torebasy "matki Polki" mieszczące wszystko, a nawet więcej. Projektanci wykazują ekstremalną fantazję w rozmieszczaniu kieszonek i przegródek, można szukać i szukać do usranej śmierci. Koniecznie musi pasować do butów, albo sukienki, albo bluzki, albo szala, albo paska, albo okularów, albo opaski, albo do ufff... To takie stwierdzenie: ty stara torbo...może to przejaw szacunku? :-))
Ja mam dwa rodzaje torebek, max i min. Max są do pracy i załatwiania spraw na mieście miescie itp, nie mają przegródek, tylko jedną wielką otchłań, do której wrzucam WSZYSTKO. Min są na spacery i tego typu pierdy, służą do przechowywania tylko niezbędnych do przetrwania przedmiotów. Nom:)
W ogóle Freya jesteś aktywna/aktywny (?) weź żesz załóż konto :>
Tak, torebeczka rzecz wręcz święta, ale moja, staram się, bo czasem minimalizm zwycięża, najczęściej musi zmieścić chociaż pół litra, kiedy gdzieś wychodzę :) Piąteczka :)
Komentarze (29)
Kolejny twój jakże bliski mi tekst. Sam takie sytuacje przerabiam nagminnie. Moja krzyczy na mnie na godzinę przed wyjściem żebym się zbierał bo zaraz wychodzimy. Po godzinie gdy ona nadal biega w proszku z konta w kont, ja wkładam (względnie) czystą koszulę i siadam przed TV.
- Nie rozsiadaj się - mówi ona - zaraz wychodzimy!
- Aha.
Po piętnastu minutach ona krzyczy że jest gotowa i wychodzimy, więc napełniam szklankę lodem, biorę butelkę whisky i idę na ganek pić i palić papierosy, przez następne pół godziny. Ona w końcu wypada na zewnątrz z okrzykiem:
- Jesteś w końcu gotowy bo już się spóźniliśmy!
- Od trzech kwadransów jestem gotowy...
- To czemu nic nie mówisz?! Ja cały ten czas czekałam na ciebie!
- Aha.
Mówię i nalewam sobie whisky do pełna po czym idę do samochodu. Ona siada, torebka na kolanach, kopie w niej jak kret.
- Kluczy zapomniałam.
- Aha.
Idzie do domu. Wraca po pięciu minutach. Odpala auto, mości się i wierci.
- Kotów nie pocałowałam na do widzenia. Zaczekaj.
- Aha.
Więc idzie do domu, znowu. ja wychodzę z auta, dolewam whisky i odpalam fajka, gdy docieram do połowy z trzaskiem drzwi wylatuje ona.
- Gaś już to świństwo! Znowu się PRZEZ CIEBIE spóźniliśmy!
- Aha.
Więc po twoim tekstem podpisuję się rękami i nogami. Bardzo podoba mi się to jak łatwo mogę się odnieść do twojej twórczości. Jest taka realistyczna, kompaktowo opisana przez co niezwykle przystępna i wciągająca. Pokazuje, jak nie wiele różni nas jako ludzi, ile głupst których jesteśmy bezpośrednimi uczestnikami ale rzadko o nich rozmawiamy jest niemal identyczne w życiu każdego z nas. Wielkie 5 ode mnie.
Hah, brzmi jak Melissa! ;)
Dzięki Naz, miło mi słyszeć, że chce Ci się czytać moje teksty o takich bzdetach, ale o takich strasznych bzdetach, że szok xD I że jeszcze Ci się podobają :)
Notabene Twój dialog idealny, "To czemu nic nie mówisz?! Ja cały ten czas czekałam na ciebie!" - to mój tekst! XD
90 % takich sytuacji tak obracam :)))
Okropny dzień dobry :)
aha Naz "kopie w niej jak kret" XDDD
Ritha hello
Okropny cytat "a jak się coś pokręci z magią, to podobno okropne potwory wyłażą z desek i przeszywają człowieka na wylot" ;)
Ritha z czego ten cytat?
Ritha Bzdety - sytuacje z życia wzięte, przecie sam dużo tekstów napisałem o podobnie "banalnych" sytuacjach. Jak mogłoby mi się nie podobać?
Okropny z Pratchetta ;)
Naz no to dobrze, ja to napisałam w przypływie jakiejś mętnej weny i miałam obawy, że może mnie przymroczyło jednak tym razem :)))
Ritha dobra dziewczynka
Okropny :PPP
Melissa powiadasz? Czyli Naz pod wpływem Melissy tego ziółka, jest taki spokojny człowiek :) Czyli dobrze ludzie gadają, że to działa :)
Wiem, wiem tu imię, gdzieś wyczytałam przy oglądaniu zdjęć, które robi :) Pozdrawiam :)
To nie ja, ale 5 xd
Jak nie Ty! Jak Ty! XD
Dziena :)
No właśnie nie! Dziwi mnie to ciut, ale nie
Ej, dałabym sobie palucha uciąć :)
Ritha I bylabys bez palca :D
O-Ren Ishii no ale weź przeczytaj, kałasznikow, coś tam "w kącie pokoju", pytanie na końcu, loool
Ritha no przeczytałam teraz, co z tym?
O-Ren Ishii no nic, bylabym bez palca :)
Ritha No bylabys
Najfajniejsze są te wyszukane torebeczki, z którymi np. tzw. celebrytki pozują na ściance. To taki słodki minimalizm, który ma na celu maksymalnie rzucać się w gały. Po przeciwnej stronie te praktyczne torebasy "matki Polki" mieszczące wszystko, a nawet więcej. Projektanci wykazują ekstremalną fantazję w rozmieszczaniu kieszonek i przegródek, można szukać i szukać do usranej śmierci. Koniecznie musi pasować do butów, albo sukienki, albo bluzki, albo szala, albo paska, albo okularów, albo opaski, albo do ufff... To takie stwierdzenie: ty stara torbo...może to przejaw szacunku? :-))
Ja mam dwa rodzaje torebek, max i min. Max są do pracy i załatwiania spraw na mieście miescie itp, nie mają przegródek, tylko jedną wielką otchłań, do której wrzucam WSZYSTKO. Min są na spacery i tego typu pierdy, służą do przechowywania tylko niezbędnych do przetrwania przedmiotów. Nom:)
W ogóle Freya jesteś aktywna/aktywny (?) weź żesz załóż konto :>
Tak, torebeczka rzecz wręcz święta, ale moja, staram się, bo czasem minimalizm zwycięża, najczęściej musi zmieścić chociaż pół litra, kiedy gdzieś wychodzę :) Piąteczka :)
Dzięki Karola :D
Nie wiem czemu wstawiło komentarz, jak samo chciało. Ni przypiął, ni przyłatał :(
Przyznawać się abonimy wstrętne kto jeszcze dał piątki !?!?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania