trochę wierszem trochę prozą o tym jak natura wypełnia wolę bożą.
Posłużę się przykładem z białymi niedźwiadkami milusimi.
Na tle szarej ziemi pokarm widzał ich drapieżne apetyty na mile.
Białofutrzastych olbrzymów nie kryła nawet zieleni gęstwina. przez co z glodu padała boża zwierzyna.
Widząc rozpacz w oczach miłosiernego Jezusa, natura postanowiła zainterweniować,
by ratować im życie
i to długo przed niejakim Darwinem.
Tereny zajęte przez białe niedźwiedzie śniegiem pokryła obficie, a wody skuła białym lodem.
Od tej pory akuratna ilość pożywienia, bogacąca wody i ziemię, nie zdołała tak skutecznie wiać przed przeznaczeniem.
Matkę naturę cieszyła radość
w oczach Jezusa, kiedy patrzył na futrzaki tuczące się upolowaną zwierzyną, dzięki której mogły żyć, aż do naturalnej śmierci.
Przykład ten dowodzi fałszywości teorii o jakiejś tam ewolucji.
To nie zwierzyna dostosowywała się do środowiska, a środowisko
z woli Jezusa stawało się przyjazne tworzonym przez niego istotom.
W związku z tym aklerykałowe, wymierzone w Sagę rodu Dawida teorie, między bajki można włożyć.
Komentarze (3)
Zauważyłam ewolucję u owocówek, kiedyś ginęły z końcem lata albo z początkiem zimnej jesieni, teraz bytują cały rok! Kupiłam fajoską pułapkę, ani jedna się nie ostała ;)
Pewnie ci przeszkadzały, ale jakieś ptactwo albo gady mogą ci złorzeczyć przygłodzone i ewoluować w kierunku traktowania ciebie jako apetycznego, dania:)
Dowód bliski wszystkim to choćby ewolucja Sars-cov-2 w coraz bardziej zaraźliwe warianty.
Miłego dnia😀
Miłego (•̀ᴗ•́ )و
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania