Trzec na tarce życie swe
Nad sterami
Dużego statku
Się skłaniam
Przycisków jest wiele
Korci
By wcisnąć
Słowo śmierć
Lecz wieczności jest wszystko jedno
Więc sprowadzam się do tej chwili
Wciskam na gaz
Poddaje się
Lecę jak kamień w dół
Spalam gałęzie
Mej wieczności
Żywe suche
Pełne soków
Jak zwykle w nicość
Je obracając
Płonę tym zarem
Co spala mnie po malu
Boga widzę
Choć diabel
Mąką zasypuje mi meble
Dzielny, ściereczką odsłaniam
Blask pana
Który rurką wciąga
Mąkę do nosa
Odsłania mi wieczność
Choć na chwilę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania