Trzec na tarce życie swe

Nad sterami

Dużego statku

Się skłaniam

Przycisków jest wiele

Korci

By wcisnąć

Słowo śmierć

Lecz wieczności jest wszystko jedno

Więc sprowadzam się do tej chwili

Wciskam na gaz

Poddaje się

 

Lecę jak kamień w dół

Spalam gałęzie

Mej wieczności

Żywe suche

Pełne soków

Jak zwykle w nicość

Je obracając

Płonę tym zarem

Co spala mnie po malu

Boga widzę

Choć diabel

Mąką zasypuje mi meble

Dzielny, ściereczką odsłaniam

Blask pana

Który rurką wciąga

Mąkę do nosa

Odsłania mi wieczność

Choć na chwilę

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania