Trzy córki
Wyobraź sobie, że umierasz.
A ja porywam Cię w mój świat.
To jest baśniowe,
przeze mnie wymyślone — wyśnione.
Dostajesz — masz przed sobą
dziewięć baśniowych godzin życia.
Ale masz też trzy potrzebujące
twojej rady, dorastające córki,
które skłaniają się ku lekkiemu życiu,
pociąga je narkotyczny mrok
i nie są zadowolone.
Chociaż czasem bywają chwalone.
Masz krystaliczny papier i złote pióro.
To, co napiszesz, wyryje się w sercu
tego, kto będzie czytać twoje dzieło.
I jeszcze — jaka jest najważniejsza reguła?
Masz dziewięć godzin,
a przez ten czas będziesz mógł
napisać jeden doskonały
list-wiersz — o czym chcesz.
Wiersze, jak myśli w warkoczu splecione,
możesz napisać też trzy,
ale nie będą już to
mini-dzieła z mocą — na swym wyrazie stracą.
I taki masz wybór przed sobą:
albo jednej przekazać wszystko
i będzie szczęśliwa, a pozostałe — nie wiadomo, co im los przyniesie,
albo trzem przekazać po trochu,
ale wtedy nie wiadomo,
czy choć jedna będzie
prawdziwie szczęśliwa.
Komentarze (23)
Tak zastanawiam się co lepsze dla takiego przekazu jaki mam: prostego, wyszarpanego ze mnie, dla mnie z głębokim przesłaniem, dziejącego się zazwyczaj w chwili obecnej i czasami stawiającego czytajacego w trudnej sytuacji w której musi podjąć nie banalną decyzję - musi dokonać refleksji.
- Czy iść w kierunku przedstawienia tego - co mam w sobie - wierszem czy może w kierunku jakiegoś tajemniczo- baśniowego- fantastycznego opowiadania?
Będę wdzięczna za każdą szczerą i konstruktywną uwagę - poradę?
A co Ty, Śmierć? :(
Jestem początkująca i jakoś niefortunie się wyraziłam. To taki metaforyczno- baśniowy tekst.
Chciałam aby osoba czytająca wyobraziła sobie, że ma jeszcze 9 godzin życia. Interesuje mnie to jak zagospodaruje ten czas i w jaki sposób podzieli swoje " dobra"
A ja jako narratorka myślę, że przekazuję "część" siebie komuś kto czyta co napisałam a przez to jestem blisko czytającego.
To takie metaforyczne.
Jestem tylko te baśniowe 9 godzin z czytelnikiem.
BiałaRóża7
9 godzin 00 minut 00 sekund
Zegar wbija mi się w skórę. Świdruje. Dziewięć godzin. Ani minuty mniej, ani tchu więcej. Siedzę przy parapecie, na którym nie rośnie ju nic poza kurzem, i próbuję wymyślić, co robią ludzie, gdy jeszcze mają czas. Może piją herbatę. Może dzwonią do kogoś, kto ich nie chce słuchać. Może próbują udawać, że jeszcze żyją.
8 godzin 32 minuty 17 sekund
Sprawdzam wiadomości. Chyba szukam ratunku. A na pewno panikuję. Puste skrzynki znają mnie lepiej niż bliscy. Odkładam telefon, bo uświadamiam sobie, że nie mam kogo obudzić tym końcem. Nikt nie czeka, nikt nie wie. Żal jest śmieszny, nachyla się nade mną jak nauczyciel, który dawno stracił cierpliwość.
To tak na początek.
JagVetInte dla mnie - mocne, przemawia. Czuję się tak jakby ktoś wyrwał mnie z miłego głębokiego snu oferując coś piękniejszego w tej chwili. Pytanie.Na ile można odsłonić siebie aby nie być posądzoną o wulgaryzm? I w ogóle aby to było w ramach przyzwoitości?
BiałaRóża7 na to nie wiem jak odpowiedzieć, sam nie mam z wulgaryzmami problemu, bo nie obchodzi mnie kto i co sobie pomyśli.
Np.
https://www.opowi.pl/kultura-gastronomii-a110978/
BiałaRóża7 jeśli chcesz, to napiszę całość po swojemu.
JagVetInte chodzi mi oto też czy w tym co napisałam godzinę temu, ktoś może skojarzyć z czymś wulgarnym. A tego bym nie chciała
JagVetInte tak
JagVetInte tak
BiałaRóża7 to jest bardzo dalekie od wulgarności. Do wieczora złożę do końca.
BiałaRóża7 https://www.opowi.pl/wahadlo-moje-spojrzenie-na-trzy-corki-a115566/
Wybacz, niestety brakuje w tym wierszu napięcia. Czyta się to tak jakbyś zamiast dziewięciu godzin, miała całą wieczność do dyspozycji.
Niepotrzebny zapis wersami, przecież to prozaika.
Odpowiedź w komentarzu pod spodem.
No właśnie. Mam taki problem. Warsztat pisarski zostawiający sobie sporo do życzenia i mnóstwo pomysłów.
Jakieś dwa tygodnie temu byłam na spotkaniu autorskim w bibiotece i dyrektorka biblioteki zachęciła mnie abym coś napisała na konkurs poetycki.
Próbowałam coś napisać ale ze wszystkiego byłam niezadowolona.
Jak minął czas przyjmowania prac - zaczęłam mieć bardzo dużo pomysłów i dalej mam ten problem jak to wszystko zapisać - w którym iść kierunku?
Dobrze to rozumiem ,że chcesz aby czytelnik relfelksyjnie zastanowił się nad sensen ostatnich swoich "dziewięć godzin życia"?
Co by zrobił, gdyby zostało mu tylko tyle.
Ja czytając zaczęłam się zastanawiać nad głebią tego ile krzywd komukolwiek wyrzadziłam ..
Czy dałabym rade ,aby mi przez 9 h wybaczono?..💙
Świetnie mnie zrozumiałaś!🌷🌷
Moim zdaniem bardzo ciekawa koncepcja. Taka w moim stylu. Na pozór lekka, baśniowa, a pod spodem jest w tym wszystkim odrobina mroku w postaci trudnych wyborów i życiowych dylematów. Zgadzam się, że to proza, nie wiersz. Jak najbardziej. Czy brak napięcia? Hmm... moim zdaniem tutaj nie chodziło Ci do końca o jego budowanie. To bardziej... wizja, z której może zrodzić się ciekawe opowiadanie. Może nawet Novelka (oj, ale nie ta z "Króliczka", Mony Awad :P). Ale trzy elementy widzę na pewno:. 1. metafora, 2. wrażliwość, 3. mieszanie delikatności z odrobiną mroku. Bardzo vibe mojej idolki, Anyi Taylor-Joy. Tak, te trzy składowe tworzą Twój fundament, na którym może powstać masa fajnych rzeczy. Jak znajdę czas, zajrzę jeszcze do Ciebie, by zobaczyć, co tam dalej zmalowałaś w innych swoich dziełach ;)
To jest chyba moje najlepsze dzieło🙂
Na innych możesz się zawieść😬
Czuję się jak na rozdrożu.
Nie wiem, co wybrać,
prozę czy wiersz.
Dopiero zaczynam pisać,
próbuję wszystkiego.
Dziękuję, za taki psychologiczny komentarz.
BiałaRóża7 wiesz co? Nie musisz się z tym spieszyć. Taki proces poszukiwania jest naprawdę piękny, bo tu nie chodzi tylko o styl, ale i o wewnętrzne "Ja". Przede wszystkim pisz sercem. Ono Ci podpowie, w jakich klimatach czujesz się najlepiej ;) może nie jestem obiektywna, ale podpowiedziałabym Ci prozę, bo moim zdaniem Twoje pomysły wykraczają poza ramy wiersza. Masz wyobraźnię, by tworzyć naprawdę piękne światy. Ja zaczynałam od krótkiej formy i już chciałam kończyć dane opowiadanie, ale nagle w mojej głowie pojawiała się myśl "ej, przecież to można pociągnąć i rozwinąć dalej". I tak oto wyszły z tego cztery książki, z czego jedną już wydałam, a druga jest w wydawnictwie i nad nią pracujemy. Dlatego wierz w siebie, bo samokrytyka to jedno, i to jest dobra cecha, ale nie można też przesadzić. Trzymam mocno kciuki za Ciebie ;) PS. Biała Róża to naprawdę piękny nick. Mój ukochany kwiat, chociaż wolę czerwone i czarne, ale białe też są arcy <3
Jordan Tomczyk Bardzo dziękuję 🙂✨️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania