Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Trzy linie, jeden rdzeń - Rozdział 6

Rida przykucnęła przy ogrodzeniu, wcisnęła zdalny klips w przewód alarmowy i skinęła głową do Elana.

W oddali, za drugim płotem, majaczyła bryła „Technikum Mechanizacji i Energetyki” – ta

sama, pod którą krył się Sektor D.

— Podkładka nasza – bunt ich — szepnęła z ironią.

Elan nie odpowiedział. Zegarek wojskowy odliczał sekundy. Plan mówił jasno:

| 00:00 | Sabotaż transformatora (zespół A) |

| 00:40 | Jonas z Tevem wchodzą przez kanał wentylacyjny |

| 02:00-03:30 | Zakłócenie zasilania / dezorientacja ochrony |

| 04:00 | Wyjście ewakuacyjne na wschodnim skarpie |

Cztery minuty od wejścia do zniknięcia.

00:00 – „Stacja T-4”

Mina docisnęła detonator do chłodnicy transformatora; iskra skoczyła – suchy trzask i przygasło pół alejki lamp sodowych. Światła w szkolnym skrzydle zamigotały, przełączając się na rezerwy.

— Zaczęło się — syknęła do mikrofonu w kołnierzu.

Rida poderwała się w biegu – ramię w ramię z Elanem. Wszystko miało wyglądać jak

sabotaż z zewnątrz: huk, ogień i krótkotrwały chaos strażników.

00:38 – Szyb wentylacyjny P-N01

Jonas i Tev leżeli na brzuchach tuż pod kratą. Impulsor drona już wysyłał sygnał zwarciowy.

— Czterdzieści sekund – powiedział Tev, kontrolując plik danych na siatkówce

cyberwszczepu.

— Wchodzimy na trzy, dwa…

Tytanowe łapy drona wypchnęły kratę. Jonas zsunął się pierwszy, wylądował na palcach w

korytarzu serwisowym. Sól rdzy zaszurała cicho pod butem.

01:12 – Korytarz Δ/3

Czerwone lampy awaryjne migały jak uszkodzone serce. Strażnik przebiegł korytarzem,

nie patrząc do góry – syrena sabotażu wzywała go na powierzchnię.

Jonas dotknął ramienia Teva i przesunął dwa palce — ciszej. Tev wpuścił w kanał

neutralizator termiczny: powietrze opadło o kilka stopni, maskując ich ciepło.

— Główny zamek biomedyczny przed nami — wyszeptał. — Bypass na 90 sekund.

02:02 – Sala monitoringu B/2 (zespół A)

Rida rzuciła granat dymny przez uchylone drzwi. Dwóch techników padło na podłogę,

kaszląc. Mina w tym czasie przechwyciła konsolę zasilania i wpięła klucz zakłóceniowy.

Ekrany zaczęły śnieżyć.

— „Mgła” odpalona — posłała kod do Jonasa. — Macie niecałe 2 minuty.

02:15 – „Strefa zamknięta”, korytarz krio-blokady

Jonas stanął przed grubymi drzwiami.

Widział to już raz na planach: dalej były tylko sale 4D – sekcje eksperymentalne.

Tev podpiął mikrosondę:

— Blokada DR-9 aktywna. Jeśli ją wyłączę, wejdzie alarm C-zarowy.

— Wyłącz do 30 proc. Mamy nakładkę zakłóceń – wejdziemy jak fałszywy technik.

Klik. Drzwi ustąpiły. Jonas wszedł pierwszy.

02:28 – Pokój obserwacji 4D-07

Za szkłem – Kaia. Była nieprzytomna.

Jonas zamarł. Dłoń zsunęła się z ramienia Teva.

Nie było to łóżko, tylko stół chirurgiczny. Metalowy, jak z koszmaru. Jej ręce były rozciągnięte na boki, palce poskręcane. Skórę miała rozciętą pionowo od mostka do

podbrzusza, zabezpieczoną chłodzącą folią neuroplastyczną. Widać było pod nią siniaki,

oparzenia, pociągnięcia czerwonych linii po stymulatorach.

W prawym udzie — ślad po ostatniej igle.

W lewej nodze — dwa równoległe punkty, świeże. Nie było wątpliwości: wstrzyknięto

jej DR-9.

Na ramieniu, tuż przy zgięciu łokcia, widniał wyżłobiony paznokciem znak — trójząb. Nie

„dla nich”. Dla siebie. Żeby nie zapomnieć.

Jonas przylgnął do szyby.

— Kaia... — głos ugrzązł mu w gardle.

02:30 – Terminal serwisowy B

Tev szybko zgrał dane z pobliskiej konsoli technicznej. Hasło transportu 4D, planowana

godzina ewakuacji, lista użytych środków farmakologicznych, dane odcisków personelu.

— Mam to — powiedział przez zęby. — Przeniesienie - konwój DR-Ax.

W tym czasie Jonas się nie ruszał. Serce biło mu w uszach.

— Jonas…? Mamy 30 sekund. Wyciągamy ją?

Jonas spojrzał raz jeszcze.

I zrobił krok w stronę drzwi.

Błąd.

System wciąż był częściowo aktywny – czujnik mikrodrgań podłogi zareagował na

dodatkowe obciążenie.

Zielona dioda zmieniła się na żółtą.

— Stój! — syknął Tev, ale było za późno.

Z sufitu zsunął się dron kontrolny klasy CERBERUS.

Syrena ruszyła.

02:33 – Chaos

— Cholera! — Jonas wyrwał kabel z konsoli.

Tev wrzasnął:

— Zgasiłem system – mamy 45 sekund zanim uruchomią sekcję!

Winda ruszyła w dół. Jonas rzucił ostatnie spojrzenie na Kaię — jej powieka drgnęła.

Ale nie zdążyli. Pokój nie miał alternatywnego wyjścia. Tev włączył generator zakłóceń, rzucił

granat dymny i pociągnął Jonasa za kurtkę.

— Nie damy rady! Musimy wracać z tym, co mamy!

— Ale ona...!

— Jonas, jeśli padniesz tu, ona nie będzie miała nikogo. Idziemy!

02:36 – Kanał wentylacyjny

W ostatniej chwili — rozbłysk iskier. Strzały obiły ścianę tuż za ich plecami, kiedy

zanurkowali z powrotem do kanału.

Jonas sapnął, dłoń krwawiła – zahaczył o krawędź szybu. Tev rzucił granat EMP za nimi –

uciszył na chwilę system śledzący.

02:42 – Wyjście z kanału

Rida czekała z liną. Zobaczyła tylko dwóch ludzi wychodzących z dymu.

Jonas upadł twarzą w ziemię. Tev wyciągnął plik danych i podał Ridzie.

— Ona tam jest. Nie mogliśmy jej zabrać. Nie w tym stanie. Ale mamy lokalizację transportu.

Elan stał w ciszy. Mina miała oczy szeroko otwarte.

Jonas nie podniósł głowy.

Szeptał tylko jedno słowo.

— Przepraszam.

***

Pomieszczenie było zimny jak metal. Dwóch techników i jeden żołnierz ostrożnie wypięli kończyny Kai z zacisków na stole. Jej ciało zadrżało.

Nie reagowała w pełni.

DR-9 trzymał ją w stanie niskiej świadomości – wystarczającej, by utrzymać funkcje

życiowe, ale uniemożliwić aktywację zdolności.

Elektrody pulsowały. Monitor śledził rytm serca – niestabilny, ale trwały.

— Transport potwierdzony — rzucił jeden z techników. — Winda północna. Zapiąć ramiona.

Czas: osiem minut.

Wrzucili jej ciało do transportowej kapsuły medycznej, otoczonej polem chłodzącym.

Właśnie wtedy jej mózg wszedł w zakres śmiertelnej ciszy – tej między świadomością a

niebytem.

***

Cisza.

Nic.

A potem dźwięk.

Jak oddech. Ale z wnętrza ziemi.

Kaia nie wiedziała, czy żyje. Nie czuła ciała, jedynie ciężar – taki, który się nosi tylko w

snach, które bolą.

Szła.

Pod stopami – kamień. Nad głową – ciemność, w której poruszały się blade światła.

Znowu była dziewczynką.

Mokre włosy, bose stopy.

Ktoś mówił do niej w innym języku. Ale ona rozumiała wszystko.

Zza mgły wychyliła się postać starej kobiety. Miała oczy pełne ognia. Była tą samą, która

dawno temu opowiedziała o micie. Matką Trzech Linii.

— Twoje ciało się poddaje, ale rdzeń się nie łamie. Widzisz?

Obok Kai wyłoniły się trzy linie światła, biegnące przez ziemię.

— Pierwsza to pamięć. Druga to więź. Trzecia to płomień.

Kaia dotknęła środkowej.

Zadrżała – widząc obrazy: Jonasa, Ridę, Elana, dzieci, które ocaliła.

— Oni wrócili, prawda? — spytała szeptem.

Staruszka skinęła głową.

Kai poczuła, jak coś ją ciągnie w dół – zimno, fala bólu, jakby ciało przypomniało sobie, że

istnieje.

Zanim zgasło światło, powiedziała jedno:

— Jeszcze nie koniec.

***

Monitor zawył. Tętno Kai skoczyło.

— Ciśnienie! 132! Świadomość częściowa! — wrzasnął technik.

— Podajcie stabilizator SR-13! Już!

Preparat wszedł do krwiobiegu. Ciało opadło w bezruch.

Ale powieka drgnęła.

***

Doktor Varn wszedł do pomieszczenia kontrolnego szybkim, niemal płynnym krokiem. Za nim dwoje techników z zeszytami i tabletem. Na ekranach widniały dane transportowe: status obiektu 4D – stabilizacja częściowa.

Ale coś było nie tak.

— Pokażcie mi skan z ostatnich dziesięciu minut – komórki neuronalne, praca pnia mózgu, aktywność limibiczna – wszystko.

Technik nie zapytał dlaczego. Wcisnął kilka przycisków. Dane wylały się na główny ekran.

Varn przysunął się do pulpitu. I zamarł.

— To... niemożliwe.

W obrębie kory przedczołowej i hipokampu obiektu wystąpiły krótkie, ale intensywne impulsy – dokładnie w czasie, gdy wprowadzono ją w tryb transportowy.

— Gdyby to był efekt uboczny DR-9, krzywa byłaby wygaszona — mruknął. — Ale tu... wystąpiła synchronizacja. I to spontaniczna.

Jeden z techników spojrzał niepewnie.

— Doktorze, czy to oznacza, że... ona się „wybudza”?

— Nie — odparł zbyt szybko. Zbyt ostro. — To znaczy… nie w sposób biologiczny. To… reakcja rdzenia.

Drugi technik, młodszy, rzucił:

— A może coś poczuła? Obecność… kogoś znajomego?

Varn zmrużył oczy.

— Biologicznie niemożliwe. Telepatia została zneutralizowana. Blokada DR-9 jest aktywna.

Ale nikt nie odważył się powiedzieć, że drgnęła jej powieka, że na ekranie pojawiło się trzysekundowe zakłócenie pola elektromagnetycznego.

Bo oni już to widzieli.

I wiedzieli, że on też.

Varn wyprostował się.

Pierwszy raz od miesięcy – był blady.

— Przenieść ją natychmiast do sektora 0. Pełna izolacja. Dwa zespoły zabezpieczające.

Zakaz dostępu nawet dla nadzoru farmakologicznego.

— Ale... systemy tam nie są jeszcze gotowe...

— Zróbcie je gotowe. Zanim to coś w niej… obudzi się dalej.

Varn odwrócił się, ale nie wyszedł. Wpatrywał się w kadr.

Kaia, w kapsule chłodzącej, zdawała się spać.

Ale dane migotały.

Jakby coś cicho, metodycznie próbowało się z niej wydostać.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania