Trzydzieste Trzecie Niebo
Idealny dzień jest dobrze rozpocząć godzinę przed świtem, najlepiej od miłości, od własnych imion, które stają się pierwszym krokiem w nieznane.
Na śniadanie jemy owoce. Za oknem robi się niebiesko i czas zaczyna płynąć przy rozmowach o chmurnych rzekach, leniwie drążących koryto nieba. Upajam się zieloną herbatą i twoim towarzystwem - ten dzień jest drogą bez powrotu. Nie wracam do starych uczuć, do dawno przebrzmiałych zdarzeń.
Na spacer wyruszamy uzbrojeni w przeciwsłoneczne okulary. To zza ich szkieł podziwiamy wylegujące się na tarasach domów koty. W lesie wysokie skarpy pachną słońcem i z każdym krokiem przypominamy sobie, jak dobrze stąpa się po miękkiej ziemi. Śnieg odchodzi dziś w zapomnienie.
Wystawiam sofę do ogrodu. Słuchając, jak mówisz o lipcowej nocy, że szum strumieni, że niemilknące świerszcze, kradnę z kącików ust twoje uśmiechy. Nad nami unosi się spokój starych jabłoni i tak jak śnieg odchodzi w zapomnienie, zapominamy. Godzinę po zmierzchu wracamy, z pamięci odtwarzając przyczyny dzisiejszego szczęścia.
Komentarze (6)
Mam tendencję do radości z malutkich rzeczy, chyba bardziej niż z tych okazałych. Pierwsza stokrotka w trawie i papa się cieszy :D
Jedno co bije z Twoich opowiadań, to na pewno spokój ....ciiii
świat jest magiczny, nie mam najmniejszej wątpliwości. Wszystko zależy od tego co kto widzi :))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania