Ten link... gdzie ja czytałam o siostrze i braciszku? No nie mogę sobie przypomnieć, ale streścić ową historię rozpisaną w opko mogę.
No nic, trzeba czekać na część II.
Link działa, wiec ten. Ale nie polecam chyba. Sam nie wiem. No taki zamysł. 12 dni na nic nie mogłem wpaść, bo Pocztówki blokowały. Taki mam jednotorowy łeb.
Jest kilka mankamentów, ale nie wypiszę z komórki.
Chwilowo mało się dzieje, ale to pierwsza część, więc pewnie ułamek czegoś większego.
Podoba mi się tytuł i w sumie trochę luzniejszy język i klimat również :-)
Czekam zatem na dalszą część.
Mankamentów nie tyle jestem świadomy, co biorąc pod uwagę pośpiech, trochę się ich spodziewam. Przykre to i niecelowe, ale no... Jedna osoba pomoże usprzątać, inne już się nie pobrudzą.
Oczywiście kilka razy czesałem, ale no...
Pozdrox.
"Przyjechała przed ósmą, co ją kosztowało dwieście złotych" - tak się zastanawiam czy nie lepiej byłoby napisać "Przyjechała przed ósmą, co kosztowało ją dwieście złotych" jakoś lepiej mi się czyta, ale to może moje widzi mi się
"Nie polubiły się. Dwie ładne kobiety nigdy się nie polubią." - tu byś pewnie zwrócił uwagę na "się", więc sobie podpatrz
"Chiara, mam piędziesiąt dwa lata" - pięćdziesiąt
"Nie dziewiędziesiąt dwa" - dziewięćdziesiąt
"Kumpeli nie. Kumpeli się podobało." - a może "Kumpela wręcz przeciwnie, wydawała się zachwycona", czy jakoś tak, nie wiem, dziwnie brzmi te powtórzenie "kumpeli" tak blisko siebie, ale może tylko dla mnie
To chyba tyle, co rzuciło mi się w oczy. Mam nadzieję, że jakoś pomogłam.
Pozdrawiam.
,,Jedz zdrowo z McDonaldem", jezzu, to mnie najbardziej poruszyło, bo od paru godzin jestem wsciekle glodna, a market otworza dopiero o siodmej. Nocny tryb zycia ma swoje minusy. Zrobiles mi straszna ochote na maca. Ostatnio bym żarła i żarła.
Skoncze czytac i zrobie 10 polprzysiadow na zaś.
Wciaz jedli i jedli. Ty mnie torturujesz.
Słon sie pojawil, tekst lekko i plynie czytaloby sie, gdyby nie tyle tego jedzenia, a market o siodmej.
,,ostanie słowa. " - ostatnie*
Wiesz, dla mnie jako calosc, to jest mocno wprowadzajace. Bedzie wieloczesciowka?
Musi być kilkuczęściókaka, bo jako zamknięty twór tekst nie ma sensu.
I nie. Dronich - od dron. Takie tam próby słowotwórcze.
Tekst pośpiechowy, co zapewne widać, ale będę go reanimował.
Dziena.
Dzień dobry
Zapowiada się ciekawie i tak jakby narodziny gwiazdy horrorcore.
Dwóm ładnym kobietom rzadko kiedy po drodze... Rudowłosa Merida i kobieta i oryginalnym tajemniczym imieniu Chiara... włoskie ?
Surogat Literat bez ikry i niezbyt jadalny z wyglądu i ponętna kobietka, kontrakt niczego sobie... o pieniądzach pogadają dopiero po śniadaniu... czyżby marzył o nocy?
Słoń i horror- rap? Córa mięsa? bardzo apetyczny kąsek.
Narazie wstęp nie budzi klimatu mrocznego horror, wręcz przeciwnie. Wstawki humorystyczne troochę rozluźniają napięcie.
W zestawie moje ukochane Bieszczady i bajkowe nazwy zapomnianych wiosek.
No to będzie się działo.
Spokojniutkie wprowadzenie. Dobrze. Trochę mi się mieszały wątki, ale to raczej nie problem w tekstu, a mojego braku skupienia. Fajnie, że zapoznajesz z bohaterami i nie przypieprzasz odrazu jakimś sztucznym, strasznym klimatem.
Takie no, no, no, lekkie i porządne. Na razie lekkie, bo horror masz w gatunku, to wiem, że taki zabieg.
Dobrze, że pozwalasz sobie na spokojniejszą treść.
Czekam na rozwój wydarzeń.
Raczej narracja jest liniowa póki co, więc nie wiem co się mieszało. Jest spokojnie - fakt.
Sporo już - z łaski swojej ;) - wróciłaś, czekamy na Ciebie z miss Rithą pod Pocztówkami.
Pozdrox
No więc jestem. Bałdzo sobie bimbałam ostatnio, ale dotarłam i tutej :3
„Marynarze, czy tam korsarze, nieważne, mieli naprawdę bardzo śmieszne czapki” – urocze
„Nie polubiły się. Dwóm ładnym kobietom rzadko kiedy po drodze” – to fajne, i to jest prawda i wynika ze Matki Natury. Jak chodzę z piesełem (a raczej piesełką) na spacer i una widzi z oddali inną piesełkę to bałdzo szczekają obydwie. Nie wiem skąd wie, z daleka, że to też suczka (pewnie po zapachu albo coś).
„Nos z rodziny bulwus-megakartoflus” – jakie cudne słowotwórstwo
„Błyszczący zegarek zdradzał, że się powodzi” – to też fajne, cwane
„Rano zjadła jedynie orzechowego 3bita” :D (wyłapałam :P)
ps. Czekoladowy (ten czerwony) jest jednak lepszy niż orzechowy (zielony) na dłuższą metę (po orzechowych w za dużej ilości można się porzygać)
„Kilka razy backstade.
— Backstade?” – zdaje mi się, że backstage*
„Zmartwiło to zakleszczoną w niej damę” – to jest cudne
Okej, taka forma rozmowy lekko przypomina mi kilka innych tekstów (noirowych bodajże), lubię Twoją fabułę i gdy nie zamykasz się w hiper-profesjonalizmie i muskaniu każdego zdania, gdyż pisanie na lekko też ma swój urok. Czekam na ciąg dalszy. I na nowe TW.
I wiesz, kiedyś był taki facet, miał na imię Wiwat bodajże… ;)
Pozdrox :p
Wiem, że był Wiwat. Wiem wszystko, ale no. Jak mnie wkurwią, to się zwolni, będę jadł kurz z parapeta i pisał.
Tekst jaki jest każdy widzi. W sensie, czuję szczyptę potencjału, ale też wiem, że w tym kawałku nic nie zaprezentowałem takiego, żeby to podzielać. Bydzie dalej może lepi.
Adiosex
Ładny wstęp. Zbudowałeś postaci, zbudowałeś tło. I sprawiłeś, że zgłodniałam :p
Trochę mi tu zalatuje modną ostatnio Szczeliną, która mi się podobała, dopóki nie zaczęła się właściwa akcja. Tutaj też na razie mi się podoba, mam nadzieję, że dalej też będzie dobrze. Wierzę w Ciebie.
Nie ma za co ;)
Ta, promowali w internetach taką książkę (Jozef Karika "Szczelina"). O górach w których ludzie giną i dzieją się niewyjaśnione rzeczy. Skusiłam się i kupiłam. Nawet mnie wciągnęła, ale zakończenie jest na zasadzie "spadło z nieba" i mnie zawiodło.
Komentarze (45)
Witamy nowy tekst! :)
W ostatniej sekundzie :)
A błędów pewniee...
No ok, przeleciałam zaciekawionym wzrokiem. Cóż, ładnie, pięknie, kolorowo ;)
Pozdrowionka ;))
Ten link... gdzie ja czytałam o siostrze i braciszku? No nie mogę sobie przypomnieć, ale streścić ową historię rozpisaną w opko mogę.
No nic, trzeba czekać na część II.
Link działa, wiec ten. Ale nie polecam chyba. Sam nie wiem. No taki zamysł. 12 dni na nic nie mogłem wpaść, bo Pocztówki blokowały. Taki mam jednotorowy łeb.
Może być, nie rozwala systemu. Spokój.
No nie rozwala, bo to początek. Podwaliny takie. Gadka-szmatka ;)
Can Wiem. :)
00.00 - pewnie zobaczyłaś tytuł i se pomyślałaś, ze Bóg wi jakie cuda i okropieństwa bydą ;)
Can Nic nie zakładałam z góry. :)
Canulas, oto Twój zestaw:
Postać: Szowinistyczna świnia
Zdarzenie: Metempsychoza
Gatunek (do wyboru): Punk (wszystkie odmiany) lub Western
Czas na pisanie: 10 marca (niedziela) godz. 19.00
Powodzenia :)
Jupi
Jest kilka mankamentów, ale nie wypiszę z komórki.
Chwilowo mało się dzieje, ale to pierwsza część, więc pewnie ułamek czegoś większego.
Podoba mi się tytuł i w sumie trochę luzniejszy język i klimat również :-)
Czekam zatem na dalszą część.
Mankamentów nie tyle jestem świadomy, co biorąc pod uwagę pośpiech, trochę się ich spodziewam. Przykre to i niecelowe, ale no... Jedna osoba pomoże usprzątać, inne już się nie pobrudzą.
Oczywiście kilka razy czesałem, ale no...
Pozdrox.
(tak, dziś dużo: ale no...)
Canulas nie jest źle, jakieś tam drobnostki. Bez przesady, ja z komórki nie wypisze, bo nie dam rady, bo komentarz by się co chwila usuwał.
Adelajda, spoko, spoko. Dziękuje pięknie za wizytex. Doceniam, bo zara poniedziałek.
"Przyjechała przed ósmą, co ją kosztowało dwieście złotych" - tak się zastanawiam czy nie lepiej byłoby napisać "Przyjechała przed ósmą, co kosztowało ją dwieście złotych" jakoś lepiej mi się czyta, ale to może moje widzi mi się
"Nie polubiły się. Dwie ładne kobiety nigdy się nie polubią." - tu byś pewnie zwrócił uwagę na "się", więc sobie podpatrz
"Chiara, mam piędziesiąt dwa lata" - pięćdziesiąt
"Nie dziewiędziesiąt dwa" - dziewięćdziesiąt
"Kumpeli nie. Kumpeli się podobało." - a może "Kumpela wręcz przeciwnie, wydawała się zachwycona", czy jakoś tak, nie wiem, dziwnie brzmi te powtórzenie "kumpeli" tak blisko siebie, ale może tylko dla mnie
To chyba tyle, co rzuciło mi się w oczy. Mam nadzieję, że jakoś pomogłam.
Pozdrawiam.
Adelajda, super, faktycznie. Tylko zjadę na melinkę, ogarnę.
Dzięki piękne
Na luza z humorem :)
Uśmiech, który zdradza wszystko- fajne spostrzeżenie
Teraz przesluchalam jeszcze ballady- co za tekst! Lubię twoje takie różne wstawki.
Dziękuję Kall. Teraz mam takie myki na różne czwarte i pół-czwarte ściany. Może przejdzie. Dzięki za wizytex
,,dronich helikopterów." - drogich* chyba
,,Jedz zdrowo z McDonaldem", jezzu, to mnie najbardziej poruszyło, bo od paru godzin jestem wsciekle glodna, a market otworza dopiero o siodmej. Nocny tryb zycia ma swoje minusy. Zrobiles mi straszna ochote na maca. Ostatnio bym żarła i żarła.
Skoncze czytac i zrobie 10 polprzysiadow na zaś.
Wciaz jedli i jedli. Ty mnie torturujesz.
Słon sie pojawil, tekst lekko i plynie czytaloby sie, gdyby nie tyle tego jedzenia, a market o siodmej.
,,ostanie słowa. " - ostatnie*
Wiesz, dla mnie jako calosc, to jest mocno wprowadzajace. Bedzie wieloczesciowka?
Musi być kilkuczęściókaka, bo jako zamknięty twór tekst nie ma sensu.
I nie. Dronich - od dron. Takie tam próby słowotwórcze.
Tekst pośpiechowy, co zapewne widać, ale będę go reanimował.
Dziena.
"kilkuczęściókaka" hhahahaha
(sory, weszlam z rana popatrzec, a tu takie pikne coś)
Ritha, merytoryczniejesz
Dzień dobry
Zapowiada się ciekawie i tak jakby narodziny gwiazdy horrorcore.
Dwóm ładnym kobietom rzadko kiedy po drodze... Rudowłosa Merida i kobieta i oryginalnym tajemniczym imieniu Chiara... włoskie ?
Surogat Literat bez ikry i niezbyt jadalny z wyglądu i ponętna kobietka, kontrakt niczego sobie... o pieniądzach pogadają dopiero po śniadaniu... czyżby marzył o nocy?
Słoń i horror- rap? Córa mięsa? bardzo apetyczny kąsek.
Narazie wstęp nie budzi klimatu mrocznego horror, wręcz przeciwnie. Wstawki humorystyczne troochę rozluźniają napięcie.
W zestawie moje ukochane Bieszczady i bajkowe nazwy zapomnianych wiosek.
No to będzie się działo.
Pozdrawiam pięknie
No niby tak. Jest sporo i zaraem prawie nic. Tyś w Bieszczadach oblatana, a ja... ja na pewno mniej. Będę się starał.
Podziękował.
Spokojniutkie wprowadzenie. Dobrze. Trochę mi się mieszały wątki, ale to raczej nie problem w tekstu, a mojego braku skupienia. Fajnie, że zapoznajesz z bohaterami i nie przypieprzasz odrazu jakimś sztucznym, strasznym klimatem.
Takie no, no, no, lekkie i porządne. Na razie lekkie, bo horror masz w gatunku, to wiem, że taki zabieg.
Dobrze, że pozwalasz sobie na spokojniejszą treść.
Czekam na rozwój wydarzeń.
Raczej narracja jest liniowa póki co, więc nie wiem co się mieszało. Jest spokojnie - fakt.
Sporo już - z łaski swojej ;) - wróciłaś, czekamy na Ciebie z miss Rithą pod Pocztówkami.
Pozdrox
Pojawie się. Ale narazie oczekujcie mnie na opowiadaniuolascecomusijescboni wrocidokraju (zapomniałam tytulu).
nimfetka, o proszę. No ok, ale pod pocztówka i tysz czekamy. Trudno. Trza było nie balować
Czekamy, potwierdzam :)
o lasce co musi jesc bo nie wroci do kraju xddd taaa, takie wesole opko popelnilismy tez
Obiecuję, ze kolejny komentarz tutej bedzie dotyczyl przeczytanego tekstu (slowo harcerza, druha Borucha)
Dziś to harcujesz se trochę.
No więc jestem. Bałdzo sobie bimbałam ostatnio, ale dotarłam i tutej :3
„Marynarze, czy tam korsarze, nieważne, mieli naprawdę bardzo śmieszne czapki” – urocze
„Nie polubiły się. Dwóm ładnym kobietom rzadko kiedy po drodze” – to fajne, i to jest prawda i wynika ze Matki Natury. Jak chodzę z piesełem (a raczej piesełką) na spacer i una widzi z oddali inną piesełkę to bałdzo szczekają obydwie. Nie wiem skąd wie, z daleka, że to też suczka (pewnie po zapachu albo coś).
„Nos z rodziny bulwus-megakartoflus” – jakie cudne słowotwórstwo
„Błyszczący zegarek zdradzał, że się powodzi” – to też fajne, cwane
„Rano zjadła jedynie orzechowego 3bita” :D (wyłapałam :P)
ps. Czekoladowy (ten czerwony) jest jednak lepszy niż orzechowy (zielony) na dłuższą metę (po orzechowych w za dużej ilości można się porzygać)
„Kilka razy backstade.
— Backstade?” – zdaje mi się, że backstage*
„Zmartwiło to zakleszczoną w niej damę” – to jest cudne
Okej, taka forma rozmowy lekko przypomina mi kilka innych tekstów (noirowych bodajże), lubię Twoją fabułę i gdy nie zamykasz się w hiper-profesjonalizmie i muskaniu każdego zdania, gdyż pisanie na lekko też ma swój urok. Czekam na ciąg dalszy. I na nowe TW.
I wiesz, kiedyś był taki facet, miał na imię Wiwat bodajże… ;)
Pozdrox :p
Wiem, że był Wiwat. Wiem wszystko, ale no. Jak mnie wkurwią, to się zwolni, będę jadł kurz z parapeta i pisał.
Tekst jaki jest każdy widzi. W sensie, czuję szczyptę potencjału, ale też wiem, że w tym kawałku nic nie zaprezentowałem takiego, żeby to podzielać. Bydzie dalej może lepi.
Adiosex
Ładny wstęp. Zbudowałeś postaci, zbudowałeś tło. I sprawiłeś, że zgłodniałam :p
Trochę mi tu zalatuje modną ostatnio Szczeliną, która mi się podobała, dopóki nie zaczęła się właściwa akcja. Tutaj też na razie mi się podoba, mam nadzieję, że dalej też będzie dobrze. Wierzę w Ciebie.
Ej, no, dziękuję pkropko. Bardzo dziękuję.
Szczeliną?
Znowu przespałem modę?
Nie ma za co ;)
Ta, promowali w internetach taką książkę (Jozef Karika "Szczelina"). O górach w których ludzie giną i dzieją się niewyjaśnione rzeczy. Skusiłam się i kupiłam. Nawet mnie wciągnęła, ale zakończenie jest na zasadzie "spadło z nieba" i mnie zawiodło.
pkropka, ja ostatnio czytam Edwarda Lee. Jest, ekhm, ciekawie ;)
Oooo horrory... Obadam :D
pkropka, w tym Ci akurat mogę w miarę pomóc, ale to już w pitoleniu jak cuś.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania