...

TW.05 — Wilczy bilet

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 18

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (108)

  • KarolaKorman 19.02.2018
    Fajnie było znów przeczytać o Wiwacie :) Wygląda, że zaprzyjaźnił się z Rose :)
    Jak zawsze mnóstwo fajnych porównań, które umilają czytanie i pozwalają na lepsze wyobrażenie sobie postaci lub zdarzenia, ale odrywające się guziki też wykorzystałam w opowiadaniu i teraz mam dylemat, czy coś zmieniać. W ogóle to mam ostatnio wrażenie, że ciągle ktoś mnie wyprzedza z pomysłem :) Nie żebym była zła czy coś, nie, nie. To tylko bardziej uzmysławia mi, że się ociągam z pisaniem. ale nie o tym...
    Było wszystko: wilkołak, spalony las i inne - czyli zaliczone :)
    Pozdrawiam :)
  • Canulas 19.02.2018
    Miss K.K., nic nie zmieniaj. Pomysł miałaś zapewne linearny, więc nie kombinuj. Świat jest duży, zmieści się.
    Dzięki za odwiedziny.

    (Tekst troszkę hermetyczny niestety - Dla nieobeznanych z serią, może być ciężej strawny) - Zobaczymy.
  • KarolaKorman 19.02.2018
    Nie, myślę, że nie. Chodzi mi o tych, którzy nie czytali długiego powrotu. Te postacie mogą się same bronić i nie trzeba znać ich przeszłości, by tu się odnaleźć.
  • Canulas 19.02.2018
    KarolaKorman, pożyjemy, to umrzemy (czy jakoś tak) Za słowa otuchy jednak wielkie graciaz.
    Ps. Ty, zwolenniczka wszelkich inicjatyw z jużdobrym łączem. Kiedy TW?)
  • KarolaKorman 19.02.2018
    Can, nie chcę narzekać, bo to zupełnie nie w moim stylu, ale zeżarło mi dziś trzy dni mojego pisania i nie wiem, czy da się to odwrócić, a chciałam skończyć, co zaczęłam. Czekam na komputerowego znawcę, by coś poradził. Jak uda mi się ogarnąć ten tekst do końca, przybędę na TW :) Czytam was i podziwiam za szybkość pisania i pomysły :) pasja mnie dziś też skusiła Bitwą na prozę, ale wszystkiego na raz się nie da.
    Jak znasz jakiś cudowny manewr by odwrócić nieodwracalne, daj znać
  • Felicjanna 19.02.2018
    KarolaKorman Wysyłaj po dniu pisania pocztę do siebie. Najwyżej stracisz dzień, nie więcej. Ja mam tak porobione nawet z pomysłami, a poważne prace odsyłam nawet w pół dnia. Raz poszło przy kraksie systemu nazbyt wiele... Potem stare usuwam z poczty i zawsze mam bieżące. Tak na przyszłość.
  • Canulas 19.02.2018
    Hmmm, można napewno przywrócić dane, ale ja...? Ja to się cieszę, jak zapamiętam przynajmniej pół loginu do czegokolwiek.
    Kurde, walnij wzmianki w pitoleniu.Lud pomoże.
  • Felicjanna 19.02.2018
    No i zaskoczyłeś mnie, heh. W końcu Wiwat, leniu Ty jeden, P
    Tylko nie rozumiem tej wstawki na początku, że mieli dziś zginąć, czy cuś...?
    Tak myślę, Canu, że stęskniłam się za tymi postaciami.
    Wielki plus
  • Canulas 19.02.2018
    a to, że ona niby fragment snu (myślałem, że sceneria załatwi sprawę) No fakt, lekkie lenistwo zauważalne.
  • Canulas 19.02.2018
    aaaa, nie, że tak na samym początku (Noo, idąc na akcją, było to prawdopodobne) dopowiedzenia są poza kadrowe. Mają być kontekstowe z urywków. Może pogmatwałem. Obaczymy
  • Felicjanna 19.02.2018
    Aha - to myślę jednak, że każdy tak może zrozumieć i dobrze byłoby dodać - brali pod uwagę - bali się, że- albo... sam wiesz. Pod rozwagę. I jeszcze raz. Fajnie, że temat wrócił i kiedy koniec Przedrury?
  • Canulas 19.02.2018
    Jezu, oby jak najszybciej, potem odsapnąć i ewentualne spin-offy może. Masz rację. Dodam jutro coś w ten deseń chyba
  • Felicjanna 19.02.2018
    Nie chodzi o pośpiech. Tak tylko pytam, no bo czasami nazbyt długi rozbrat z główną pracą bywa trudny do wskrzeszenia.
  • Canulas 19.02.2018
    Tak, efekt końcówki. Jestem więźniem własnych niespełnionych wyobrażeń. Chwilowo mnie przywiesiło. Próbowałem syntetycznie, ale wychodzi gówno. Czekam na wiatr. Żagiel trzymam w sieni.
  • Felicjanna 19.02.2018
    I dobrze. Na siłę nie ma sensu. Dlatego ja nie produkuję Potyczek. Jak przyjdzie pomysł, walnę i tyle
  • Canulas 19.02.2018
    No , niby warszta i weny nie ma, ale czasem bez prądu nie ma światełka niestety
  • Ritha 20.02.2018
    Podnosze powieke w sennym amoku, zerkam pobieżnie, wylapuje Wiwat w komentarzach, mam nadzieje, ze to nie sen...
    :>
  • Canulas 20.02.2018
    Haha, no pięknie
  • Elorence 20.02.2018
    "Kiedy zasypiasz, rosną ci dodatkowe kończyny. Dosłownie jakbym spał z hinduskim bóstwem. Całe wyro zajmujesz." - rozbawiło mnie to :D Tak bardzo jest mi to znane.

    Kim jest Wiwat? Bo po komentarzach widzę, że on już bywał u Ciebie, a historia mi się podoba, no i Wiwat jest motocyklistą (mam ogromną słabość do nich), więc może znajdą się jeszcze jakieś teksty do przeczytania :)

    A tak ogólnie to znowu jest świetnie, ale sam wiesz. Świetnie piszesz, ale to też już wiesz. Podobało mi się i chyba - póki co - nie znam żadnego Twojego tekstu, który by mi się nie spodobał, ale wiem, że czytam na wyrywki - tylko niektóre publikacje, więc muszę nadrobić zaległości.

    Ilość "ale" w tym komentarzu mnie powala -.-

    Piąteczka!
    Pozdro :D
  • Canulas 20.02.2018
    Dzięki wielkie, Elo.
    Pińćet mil stoi całe motocyklistami.
    Ten tekst to taki poboczny, ale z tamtego świata.
    Pozdro
  • Okropny 20.02.2018
    Canulas ma fetysz z facetami w skórach na wibrujących, hałaśliwych maszynach ;)
  • Canulas 20.02.2018
    Okropny, to jest chłopcze wymóg serii. To Ty wymyśliłeś statek pełen pedałów, wiec mi nie mów o fetyszach ;)
  • Okropny 20.02.2018
    Canulas statek pełen pedałów? Nie umiesz odseparować nożyczek ode mnie, jeszcze nie raz o tym pewnie usłyszę
  • Canulas 20.02.2018
    Okropny, hmmm. Eh, bronię się jak umiem, man
  • Okropny 20.02.2018
    Canulas równie dobrze możesz rzucić we mnie rozgotowanym porem
  • Canulas 20.02.2018
    Ja nie jestem agresywny. Agresywność jeden
  • Okropny 20.02.2018
    Canulas niech pan nic nie mówi. Elektrowstrząsy mogą być bardzo pożyteczne dla organizmu.
  • Canulas 20.02.2018
    Okropny, taaaaa. Widać obytyś z dobrym filmem.
  • Okropny 20.02.2018
    Canulas, szkoda żeś od nas odeszła. W Genetix zrobiłabyś karierę.
  • pasja 20.02.2018
    Wiesz, gdybyś się pod tym nie podpisał to wszystkie znaki na niebie wskazałyby, że to Canulas. Twój styl jest jedyny. Temat uchwyciłeś i nic już się z niego nie wyciśnie. Ale Wiwat wywołał uśmiech na mojej twarzy. Jest szybka jak motocykl miłość, jest Wilkołak i las i cmentarz i zakazany owoc. List, który wywołał niecenzuralne słowa. I na koniec ulubione moje słowo zakapior!

    Niech rtęć opada w ustach gnijącego dnia... przemijanie i wilczy bilet na życie.

    Pozdrawiam
  • Canulas 20.02.2018
    Dzięki wielkie, Pasja, Pasja, Pasju (lubię se to odmieniać) wyrazistość biere za pochwałę.
    Miło mi wielce, żeś wpadła.
    Pozdrawiam

    Taaaa, zakapior jest spoczi.
  • Blanka 20.02.2018
    Moją pierwszą myśl skradła Pasja, więc pod pierwszym zdaniem jej komentarza podpisuję się wszystkimi kończynami. :) Nom, ja tak bardzo "na świeżo" z bohaterami, więc kupuję;) Fajnie, Can. Trochę taki cukierek w oczekiwaniu na ostatnią część:)
  • Canulas 20.02.2018
    Tak, trochę tak. Dzięki wielkie, Blanka. Tyś najbardziej na świeżo.
    Pozdro
  • Ritha 20.02.2018
    Też miałeś spalony las!
    "Dzieci mają kieszenie zamiast oczu" - Boże

    "Tyle. Tyle zapamiętałam. Refleksje?" - lubie, pytanie postawione, bez dyskusji, sucho, solidnie, bardzo lubię

    "Emocjonalna ucieczka strusia Emu, o gołej dupie, po której ściekał pot. Tatuaże. Ślady cięć na łopatkach. Wiele historii pisanych w sznytach i chlastach.
    Poczekała" - to całe, trąca szaleństwem, blizny, pojedyncze słowa, wstawka z "poczekała", kurwa, my po prostu mamy coś podobnie we łbie, stąd te ochy i achy, ale serio u Ciebie każde zdanie ma w sobie coś, co jest według mnie warte podkreślenie, już Ci mówiłam, że perfekcjonizm trąca, bo każdy fragment mi się wydaje dopracowany

    "Właśnie skończyli się pieprzyć, a on nie zwykł udawać zainteresowania "zaraz po"" - dlaczego wyczytałam, że to Wiwat, o głupia ja, zepsułam se niespodziewankę. Tak w ogóle, Wiwat przeleciał panne na masce i stał się moim ulubieńcem, to bardzo źle świadczy o mła. Rose rozorała mu plecy, potem on taki brudny, wyjęty poza ramy jakichś kulturowych zachowań, z tym swoim pluciem, z tym bycie zakapiorem, zmieniał magazynek na kolanach na siedzeniu pasażera, po tym jak kazał jej wejść do samochodu, gdy szykowała się granda, to było najlepsze, co żem tu czytała, aż parzyło w ocka (poza Nie ma słońca, wyobraźnią, ofkors, blabla Ritha jak kataryna). I on, taki kontrastujący z moim elegencikiem bożyszczem Marco, wziął i normalnie, wyprzedził go na pierwszym zakręcie. Amen! Powyższym wyjaśniłam fenomen Wiwata.

    "Sześćdziesiąt pięć dolców za wyro, mineralną z baniaka w korytarzu i jajecznicę, co nie widziała masła" - tu znów esencja życia, prosty opis, dosadny, prawdziwy, lubię

    "Inaczej zacznie szybko dupą opłacać prąd" :D

    "Wygłupiali się tak jeszcze kilka chwil, aż po chyba piątym ukuciu pozwoliła mu się złapać za nadgarstek i...
    ...nic nigdy nie patrzyło tak czarno, jak on.
    Szarpnął naprawdę mocno" - zacne, Nmp by przeczytała, by mi rację przyznała

    "— Na początku trochę jakbym walił konia przez trujący bluszcz. Potem się rozkręciłaś" xD Nie mam pytań, nie powinnam go lubić, ale lubię. No trudno.

    "Wsunęła się głębiej pod kołdrę, myśląc, że właśnie tak może być wewnątrz kamienia" - to też, niestandardowe patrzenie na proste rzeczy, jak przyprawy dla mdłej codzienności, gites

    "— Tak, Rose. Kiedy zasypiasz, rosną ci dodatkowe kończyny. Dosłownie jakbym spał z hinduskim bóstwem. Całe wyro zajmujesz" - hahaha, ej budzę się w nocy z nogą na ścianie, patrzę na nogę, na ścianę i zastanawiam się, czy gdy rano budzę sie w tej samej pozycji, co zasypiam, to faktycznie tak jest całą noc, czy jakaś kurde mechaniczna godzilla przejmuje sterowanie nad grabiami

    "— Z tobą też nie jest jak na pikniku. Wąchałeś się?" xDD
    "Chwilowe czary z nienapisanej bajki" - i to zacne

    Ej, Tyś pocił romansa, a pisząc horroła mamy też romansa i erotyka i kurwa jakbym dobrze poszperała to i haiku bym wyodrębniła! Czyli tak - myśl "piszę horroła, git, mój gatunek", spowodowała, żeś na luz wrzucił i to serio czuć, tu jest więcej romansu niż w romansie, w którym jest pewnie więcej horroła, patrząc z tej strony :D

    "Silny posmak truskawki wywołał kliszę z dzieciństwa. Pół sekundy" - kolejny "ach"

    "ma na niej ani śladu wstrętu Rozumiesz" - brudny pępol, brakuje kropki na końcu zdania, szoruj

    "Możesz wtasować do swojej karcianej talii mój cały szał, Rose. Calusieńki. I tyle pierdolonej furii, ile mam" - to też mi się widzi, i cały jego myk, że nie widzi wstrętu w jej oczach, inteligencja mu podskoczyła w między czasie, albo nostalgia ją wyłania

    "Dziesięciosekundowe wychylenie głowy pół jarda za nawias świata" - kurde no, też masz te kadry, cykliczne, metaforyczne, niuanse, małe, muśnięcia, ale kurde nie moge przejść obojętnie, bo przy każdym się zatrzymuję

    Było więcej do kopiowania, ale wstali i bałam się, ze przerzucamy na horroł i zara umro. Czytanie było ważniejsze, niż mądrzenie się w komciu.

    "Przed wejściem próżno było oprzeć oko na jakimkolwiek motorze, które przed przybytkiem jak ten, powinny stać długim rzędem. Wielgachne okno, szczelnie zasłaniała kotara z grubej tkaniny w ciemnym odcieniu brązu.
    Przed drzwiami stał wielki" - tu mi się deczko gryzie to "Przed drzwiami" i "przed wejściem", moze "na zewnątrz", czy cuś

    Zajebisty opis pana "biletowego", kurde, moi bohaterowie cholera wie jak wyglądają, zwłaszcza poboczni, nawet ten Max cały, co to za typ, cholera wie, jakoś zapominam, żeby napisać dwa słowa o wyglądzie. A tu u Ciebie konkretny obrazek, konkretnego gościa, piętnaste git.

    "— Jeszcze mu, kurwa, kod pocztowy podaj. Wchodzimy z nim lub przez niego" - sarkazm, Wiwat jest sarkastyczny, tak, jeszcze o tym zapomniałam, jeszcze to do zasług dopisać


    "— A pytania? —rzucił" - spacji brakło (ps. Ty robisz te długie kreseczki, a ja na lapku nie mam klawiatury numerycznej i nie umiem ich zrobić bez niej, da się?)

    "Nieheblowane, sękate dechy szynku, pochłaniały większą część mocy zmarniałego płomienia, jednak odpryski przywodziły na myśl popożarowe cienie dawno spalonych dusz" - ja piernicze, mieszasz tak poetycki opis z dziarskim "— Najpierw chciałem zapytać, dlaczego półtorej osoby pierdoli się na stoliku, ale to może poczekać" i to się wszystko tak elegancko czyta, że aż żal, że płodzisz mało w ten deseń ostatnio. Żądnam serii w Twoim wykonaniu. Z Wiwatem, bez Wiwata, wsio ryba, już jak Ci wygodniej, ale serii, bym mogła czekać jak na kolejny odcinek Zbuntowanego Anioła, czy innego Gorzkiego Dziedzictwa 15 lat temu


    "Zapamiętałem go, bo tak się jakoś składało, że gość mieszkał na przeciwko jebanego cmentarza. Rozumiesz mnie?
    — I co?
    — No i teraz mieszka na przeciwko domu" xDDD

    Cały dialog Wiwat vs Wilkołak jest cu-do-wny. Bajka, panie Canie, żeś kisił tego teksta do godziny zero, specjalnie, i bam. A ja napisałam bajkę, że karaluch zakochał się w osie, która zdechła pacnięta gazetą, ahahaha, nie bawię się tak! :D


    "słomianą nieśmiertelność. — wydusił" - kropka out
    "Zatrzymała się, odwróćiła" - odwróciła*

    Panie Canie Wodzu, linka wrzuć w wolnej chwili we wątka.

    Reasumując - tekst urzekła mnie językiem, humorem, sarkazmem, Wiwatem, syćkim.
    Chwalisz mnie, a sam cichaczem skrobiesz takie teksty, że godzinę mi schodzi wypunktować z grubsza, co mi wpadło w oko. Ech. Pisz więcej!
  • Canulas 20.02.2018
    Odniese się później, ale zrobiłaś mi dzień na modłę czterołyżkowej kawy.
    Bardzo rad.
    Dzienks.
  • Ritha 20.02.2018
    Musiałam to wszystko pedzieć, a i tak mnie tu entourage i czas ogranicza, więc to ino to, co serio musiałam. Propo kawy, czas zalać drugą. Pozdro :)
  • Canulas 20.02.2018
    Ritha, Pozdro. Się na przerwie odniese
  • Ritha 20.02.2018
    Spox, bez napiny.

    Jeszcze jedno przemyslenie.

    "Zapamiętałem go, bo tak się jakoś składało, że gość mieszkał na przeciwko jebanego cmentarza. Rozumiesz mnie?
    — I co?
    — No i teraz mieszka na przeciwko domu" - to się chyba razem pisze "naprzeciwko"
  • Canulas 20.02.2018
    Ritha, obadam. Możliwe, no mam z tym problem
  • Takie nie do końca dla mnie zrozumiałe, jakby ktoś mi wyżarł kontekst.
    Tym lepiej.

    Dobre.
    Fajny typ.

    Ta, na takim poziomie ten komentarz, jestem nie w formie.


    Szczególnie ładne:

    ''Dzieci mają kieszenie zamiast oczu. ''
    ''Głupi odruch jeża po stracie kolców. '' (z kontekstem)
    ''Możesz wtasować do swojej karcianej talii mój cały szał''
    ''Pytam, ponieważ niektórzy nie umieją dobrze czegoś pojąć, jeśli na to nie krwawią.''

    A tu:
    ''Właśnie dlatego, Rose. Dla twojej twarzy. Dlatego, że nie ma na niej ani śladu wstrętu Rozumiesz mnie?'' - po ''wstrętu'' - kropkę wjeb.


    No, bycze.
  • Canulas 20.02.2018
    Wiem o kopie już, ale dziękuję. Wjebie ok 14.
    Masz rację, kontekstowe, bo ze świata "pińćet mil"
    Dzięki za wizytę, Emi.
  • Canulas 20.02.2018
    eh, kropie*
  • Canulas 20.02.2018
    "Też miałeś spalony las! - Tak. Rzygam już spalonym lasem.

    "Ej, Tyś pocił romansa, a pisząc horroła mamy też romansa i erotyka i kurwa jakbym dobrze poszperała to i haiku bym wyodrębniła! Czyli tak - myśl "piszę horroła, git, mój gatunek", spowodowała, żeś na luz wrzucił i to serio czuć, tu jest więcej romansu niż w romansie, w którym jest pewnie więcej horroła, patrząc z tej strony :D"" - masz rację. Jak mam flow, to mam flow. Jak jestem czymś obwarowany, to wyciskam gówno z tubki po umyciu zębów.

    ""— A pytania? —rzucił" - spacji brakło (ps. Ty robisz te długie kreseczki, a ja na lapku nie mam klawiatury numerycznej i nie umiem ich zrobić bez niej, da się?" - sprawdzę w chałupku. W razie co, pytaj Felicjany lub Agnieszki. Une mie na te kreski namówiły. Się znają.

    "Cały dialog Wiwat vs Wilkołak jest cu-do-wny. Bajka, panie Canie, żeś kisił tego teksta do godziny zero, specjalnie, i bam. A ja napisałam bajkę, że karaluch zakochał się w osie, która zdechła pacnięta gazetą, ahahaha, nie bawię się tak! :D" - haha, kurwa. Pamiętaj, że Ty masz CMYKA

    "Panie Canie Wodzu, linka wrzuć w wolnej chwili we wątka." - wrzucę jak oczyszczę. Staram się wrzucać nieco później,. Jak już Ty, A.Gu albo np. Kim obadacie.

    I ogólnie to. Kolejna racja.
    Musi coś byc na rzeczy z tą zgodnością stylu, bo nasze wzajemne pochwały wykraczają poza zwykły komentarz.
    Musim koniecznie coś współnie upłodzić (w sensie, że serie jaką)

    Pozdro i wielkie dzięki, Łita.
  • Ritha 20.02.2018
    No, mam Cmyka, będę o niego dbać, podlewać, obchodzić się jak z jajkiem, byle nie spieprzyć po całości, skoro wystartowało dobrze.
    Te kreseczki powinny być właśnie taki długie, mnie moje krótkie myślniki (czy tam dywizy) kolą w ocka . Tak, ocka mi się przylepiły niczym meblościanka :)

    Wspólnie upłodzona seria to jest przezajebisty pomysł. Ja co prawda nie stworzona do pracy grupowej, ale z Tobą mi się wyjątkowo dobrze współpracuje, co na przykładnie tw widać i style się zahaczają elegancko, więc może być buła z tej mąki. Pomyśl co i jak :)

    Gniota, który okazał się gniotem wcale nie być (!) masz skomcianego na mailu.
    Pozdrawiam, adio
  • Nachszon 20.02.2018
    No wreszcie Cię dopadłem Mądralo
    Beznadzieja, słabe, mizerne, nudne, wydumane, głupie, o niczym, flaki z olejem, totalna kicha, szmira.

    A poważnie:
    Wow! Ależ styl. Werwa, swoboda; myśl zawsze pozostaje naprawdę blisko obiektu, dzięki czemu pojawiają się piękne kontekstowe porównania jak na przykład lufy źrenic przy opisie czworoboka.

    Kilka drobnostek jak kilka kulek ale w nogę nie w czółko:

    „Wielgachne okno, szczelnie zasłaniała kotara z grubej tkaniny w ciemnym odcieniu brązu”.

    Bez przecinka
    Wielgachne okno szczelnie zasłaniała kotara z grubej tkaniny w ciemnym odcieniu brązu

    Małoprzychylne

    nie istnieje
    mało przychylne

    „doborowy okaz nie ma w zwyczaju okazywać przychylności czy choćby zdrową na swój sposób obojętność”

    Odwieczny problem w takich zdaniach, czy dopełniacz czy biernik, ale jak wybrałeś dopełniacz dla przychylności, to również dopełniacz dla obojętności, bo inaczej po redukcji przychylności wyjdzie:
    „doborowy okaz nie ma w zwyczaju okazywać choćby zdrową na swój sposób obojętność”
    Czyli :
    „doborowy okaz nie ma w zwyczaju okazywać przychylności czy choćby zdrowej na swój sposób obojętności”
    Dopełniacz, bo związek jest z przeczeniem (nie ma – Kogo? Czego?)

    Tekst tak poprawny na każdym poziomie, że aż w tej poprawności chory. Ale taka choroba to skarb.
    Znakomita budowa przestrzeni, doskonałe, swobodne operowanie językiem, wulgaryzmy nie epatują, ale służą charakterystyce i te cudne kontekstowe porównania.
    A taką miałem nadzieję, że jesteś słaby (taka bezinteresowna ludzka zawiść o cudze umiejętności).
    Zepsułeś mi humor :)

    Niechętnie 5, bo nie da się dać nic innego, a nikt nie lubi być do czegoś zmuszany :)
  • Canulas 20.02.2018
    Dzięki ogromne, Nachszon.
    Ustosunkowując się:

    Z przecinków byłem, jestem i raczej będę pół-debil. Może, siłą woli, zejdę do ćwierć-debila. Zobaczymy.

    „doborowy okaz nie ma w zwyczaju okazywać przychylności czy choćby zdrową na swój sposób obojętność” - za to najbardziej dziękuję, bo nie umiałem tego ugryźć, choć próbowałem.
    Resztę oczywiście zmieniam na pniu.
    Ukłony
  • Agnieszka Gu 22.02.2018
    No to jestem, Prze Pana ;)
    Wiwat! i Rose! Brawo :) Wiedziałam, że nie odpuścisz im tak łatwo :)) Z Wiwata robi się już kultowy Gość! :)

    Opis z sypialni kochanków - ma "zajebisty" klimat. Widzę to i czuję... wygłupy, mokry seks, leżenie plackiem na pościeli i ten dym z papierosa podawanego z ust do ust...

    "Był niebezpiecznie opasły. Tak, że przy nagłym wydechu, mógłby kogoś poranić eksplozją guzików z rozerwanej koszuli." - kuźwa, czy ty naprawdę nie możesz zwyczajnie napisać "był tłusty i kropka" ? ;) A poważnie, lubię te twoje nieszablonowe porównania. Ale to już wiesz ;)

    "nie po drodze mu z karawaną ludzkości. " - ładne
    "Rzut oka tylko przelotny, ale wystarczający jako materiał na obszczanie motelowego łóżka." - ehh no znów te porównania ;)

    "Nim zdołała wyartykułować odpowiedź, ujrzał wszystko w jej oczach, więc jak rzucała, że chyba go pojebało, stał znów przodem do typa." - hehehe (że się tak wyrażę ;p )

    "Nazajutrz, sto trzydzieści mil dalej," - Mile... taaa

    "Zagroził przy tym, że jeśli mu w końcu nie powie, to on to pierdoli i niech laska radzi sobie sama.
    Nie, żeby wcześniej nie groził, ale tym akurat razem podziałało. " - znów "hehehe" ;)


    Ritha ma swój Pustostan w TW, a ty wplotłeś boczny wątek ze swojego "500-milowego" tasiemca ;)) Dobrze, żem tu podleciała :D
    Taaa TW wyzwala w Was Potwory :D
    Pazdrawljaju :D
  • Agnieszka Gu 22.02.2018
    Aaa i następnym razem, jak coś wrzucasz, proszę mnie przywołać, jakby nadto zwlekała... Bo o mały włos mi to nie umknęło. No, nie nadążam, a tu się tyle dzieje... ehh
  • Canulas 22.02.2018
    ANo, ano. Dlatego Cię tu pędziłem. To jest lepsze niż tamto. Dzięki, A.Gu.
    Ps. Możesz wylosować zestaw pod nowe.
    Proszę więc losować
  • Agnieszka Gu 22.02.2018
    coś pochrzaniłam z komentarzem wyżej ale wiesz o co chodzi ;)
  • Canulas 22.02.2018
    Agnieszka Gu, spoko. Będę się dobijał.
  • Canulas 22.02.2018
    Agnieszka Gu - wiem
  • Agnieszka Gu 22.02.2018
    Canulas nie, nie mogę, jeszczem tamtego nie przetrawiła :( a siedzę jeszcze nad czymś innym tysz (zawodowo)... czasu na kontemplację brak zupełny. Ale następny raz - to się już stawię, jak bum cyk cyk (bom stęskniona za emocyjami :))
  • Agnieszka Gu 22.02.2018
    - to o TW komenatrz
  • Canulas 22.02.2018
    Agnieszka Gu, eh. Towarzystwo będzie smutne.
    Se idź i im sama powiedz, oo
  • Kim 28.02.2018
    OK to jadę z tym kokseeeeem.
    "Świat wypełniła cisza, dzieląc panowanie po równo z arktycznym chłodem." - ładne, kurwa
    "Tak, że przy nagłym wydechu, mógłby kogoś poranić eksplozją guzików z rozerwanej koszuli." - a nie 'wdechu'?
    "W sumie dobrze ubrany, ale brzydki tak, że własna ręka mogłaby brać od niego dychę za zwalenie konia." - piękne, dobitne, robi robotę !
    "Większość oczywiście panikuje, ale u niektórych, kiedy uzmysłowią sobie, że być może właśnie idą na śmierć, pojawia się absolutny wręcz spokój." - 'kiedy (...) być może właśnie' - może któreś wyjebać, żeby trochę popędzić to zdanie? Jak szybko, to szybko.
    " (...) na swój sposób obojętności. Po sposobie (...)" - sposób/sposobie
    "Wiesz, tak się składa, że chwilowo chujowo trochę stoimy w srebrne kule." - nie lepiej 'chwilowo trochę chujowo stoimy'? A tak między nami, to bym wyjebała to 'chwilowo'
    " (...) by porażony nagłą zmianą wzrok zdołał się zbratać z ciemnością, tu i ówdzie tylko bezczeszczoną przez mikroskopijne płomienie porozstawianych na stolikach świec." - 'tylko' out?
    "Sam pozostawał cały czas poza źródłem światła, ale sądząc po ogromnej dłoni, postury był podobnej do ochroniarza." - tu luźna sugestia, obadaj czy nie git ('ale' strasznie mnie wkurwia jako słowo. nie lubię go. szczególnie w narracji.)
    "Choć sam pozostawał cały czas poza źródłem światła, sądząc po ogromnej dłoni, postury był podobnej do ochroniarza."
    "Tamten wyjął zza pazury, pożółkły kawał wygniecionego papieru (...)" - zza pazuchy
    Nic wincyj nie znalazłam.
    Warunki TW spełnione więc chyba zasłużyłeś na piątkę.
    Horrorowo jakoś bardzo się nie czułam. Napięcie niby jakieś było w tej rozmowie ale hmmmm.
    Początek z kolei naprawdę, naaaprawdę zacny. Rozmowa w tym ciemnym klubo-burdelu taka... no niby git, nie ma się czego przyczepić, ale czekałam na jakieś tłuste pierdolnięcie i w sumie nic takiego się nie stało. Końcówka git.
    Tyle z wrażeń.
    Pozdrowionka.
  • Canulas 28.02.2018
    "Tak, że przy nagłym wydechu, mógłby kogoś poranić eksplozją guzików z rozerwanej koszuli." - a nie 'wdechu'? - racja

    ""Większość oczywiście panikuje, ale u niektórych, kiedy uzmysłowią sobie, że być może właśnie idą na śmierć, pojawia się absolutny wręcz spokój." - 'kiedy (...) być może właśnie' - może któreś wyjebać, żeby trochę popędzić to zdanie? Jak szybko, to szybko. - pomyślę.

    "" (...) na swój sposób obojętności. Po sposobie (...)" - sposób/sposobie" - taaa

    "wiesz, tak się składa, że chwilowo chujowo trochę stoimy w srebrne kule." - nie lepiej 'chwilowo trochę chujowo stoimy'? A tak między nami, to bym wyjebała to 'chwilowo'" - całkowicie się zgadzam

    "" (...) by porażony nagłą zmianą wzrok zdołał się zbratać z ciemnością, tu i ówdzie tylko bezczeszczoną przez mikroskopijne płomienie porozstawianych na stolikach świec." - 'tylko' out?" - na 60-70% out

    ""Choć sam pozostawał cały czas poza źródłem światła, sądząc po ogromnej dłoni, postury był podobnej do ochroniarza." - noo, zobaczymy.

    ""Tamten wyjął zza pazury, pożółkły kawał wygniecionego papieru (...)" - zza pazuchy" - haha, to reperuję natychmiast

    Ok, przychylam się, że być może na szybko. Resztę nareperuję, jak tylko zjadę na włości. Dzięki serdeczne za walkę.
  • Kim 28.02.2018
    Polecam się
  • Canulas 28.02.2018
    Kim - dziękuję Super-Koreanko
  • Tanaris 28.02.2018
    Przeczytałam i muszę skusić się na poprzednią cześć, nawet jeśli nie są powiązane. 5 :)
  • Canulas 28.02.2018
    To z serii: "Pięćset mil"
    Dzięki
  • Canulas 28.02.2018
    Sorry za taką pół na odpierdol odpowiedź. Miałem w pracy inwazję kasztanów i jakoś tak szybko napisałem, ale nie lubię tak.
    Więc, na spokojnie: dzięki wielkie, Tanaris.
    Jeśli byś miała chęć, to jest to (jeszcze nie umiejscowiona w czasie) historia ze swiata: Pięćset mil do domu.
    Sama geneza wywodzi się z "Rury w ziemi", ale nic nie stracisz, czytając od "Pięćset".

    Pozdro raz jeszcze, Tan
  • Ewoile 21.03.2018
    Hej, obiecywałam, że wpadnę, ale ostatnio, jak pewnie wiesz, ciężko u mnie z czasem. Znalazłam teraz chwilkę wolną i zastanawiałam się, jakby tu ją spożytkować. I przypomniałam sobie o Tobie. Tak więc jestem, choć od razu zastrzegam, że nie uraczę Cię tak dogłębną analizą, jak Ty zwykłeś obdarzać mnie. Nie mam siły, ani siły. Siły też nie.
    Coś mi świta, taka mała świeczuszka pod czaszką, że zaczęłam, że tak to ujmę, od dupy strony. Zarówno po tekście, jak i komentarzach widać, że bohaterowie prześlizgują się przez karty twojej opowijskiej historii nie po raz pierwszy. Ale zanim do tego doszłam, wciągnęłam się na tyle, że zignorowałam ten fakt i doczytałam do końca, mimo że oczy mi wypływają na klawiaturę. I wiesz co? Nie żałuję. Nie żałuję ani odrobinkę. Ani kapeczkę, ani ciut ciut.

    Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że wspominałeś kiedyś, że proza to nie Twoja bajka. O ile dobrze pamiętam, muszę powiedzieć, że pierdolisz pan farmazony nie z tej ziemi. Czytając twój tekst zrobiło mi się autentycznie głupio. Czułam się przy Tobie taka mała, jak pisklę przy jastrzębiu. Skoro ty się nie znasz na prozie, ja... ja nie istnieję w ogóle w tym wymiarze.
    W to, że masz zajebiście rozbudowane słownictwo wiedziałam od początku, widać to po samych Twoich komentarzach, co do inteligencji i merytoryki (przeplatanej co prawda kurwami, ale zawsze) również nie miałam wątpliwości, ale Twój warsztat, styl, opisy, epitety, metafory - wow. Nie spotkałam się jeszcze w necie w amatorszczyźnie takiego poziomu. Naprawdę. Na Twoim miejscu pomyślałabym o napisaniu czegoś tak na poważnie i pchnięcia tego dalej. Masz naprawdę ogromny potencjał. Zarówno warsztatowo, jak i pod względem pomysłów, "oryginalności".

    Co do bohaterów - żadne mnie nie drażniło, choć Wiwat (super pomysł z imieniem/ksywką) nieco za bardzo zalatuje mi cwaniactwem i pozerstwem. Chociaż wiem, że taki był zamysł. Co do Rose, której imię mimo powszechności bardzo mi się podoba, w tej części nie odznaczyła się na tyle, żebym była w stanie określić stosunek do niej. Na razie za mało ją znam, musiałabym się cofnąć i poczytać więcej. Z wyglądu, o ile dobrze ją sobie zwizualizowałam, przypomina mi Ves z W2. Choć na pewno Rose ma delikatniejszą urodę, a przynajmniej w mojej wyobraźni.

    Cóż więcej mogę rzec? Słownictwo - cud, opisy - miód, dialogi - malina. Chcę zaznaczyć jeszcze, że czytało mi się, jak normalny, wydany przez doświadczonego pisarza tekst. GRATULIEREN, CANULAS, TY NIESPRAWIEDLIWIE UTALENTOWANY SUKINSYNU.

    Noo, gdybyś tylko mógł mnie usłyszeć, zagwizdałabym. Rób coś ze sobą. Jeśli nie zrobisz to Cię znajdę i zrobię Ci kuku, że marnujesz taki potencjał, podczas gdy inni pragną tego z całego serca i wkładają w to wiele pracy, a los robi im po złości i nic z tego nie wychodzi. Nie kiś się, nawet korniszony, jak za długo siedzą w słoiku w końcu zaczynają gnić.

    Całuski, Ewoile~
  • Canulas 21.03.2018
    Kurde, Ewioile.Zaszalaś konkretnie.
    W ogóle to fajnie, że trafiłaś akurat na tekst, który sam lubię, bo chujowo byłoby tupać nóżką, mówiąc: " nie no, co Ty, takie se". Lubię ten tekst. Lubię, że Ty lubisz.
    Mam teksty przekrojowe, więc mogłaś się wjebać na mukę. Wtedy, być może, szukałabyś w niej pozytywów, ja bym pisał, że tekst słaby i chuj by z tego był.
    Cieszę sie, że wpadłaś właśnie tu. Szczerze, to chciałem byś swoją przygodę z mła rozpoczęła od tego tekstu lub TW2 - więc jest git.
    Ja CIęprzeczytam na dniach lub na godzinach. Zobaczymy od potęgi organizmu.
    Ciao.
  • Canulas 21.03.2018
    Aaaa i pierdol analizy. Jak na coś trafisz, to ok, ale nic na chama. Dodałaś mi dużo prądu komentarzem włąsnie w takiej formie - choć wątpię, żeby to zaważyło na jakimś dobijaniu się do wydawniczych wrót. Jam w tej materii oporny.
  • Ewoile 22.03.2018
    Widzisz jaka ze mnie szalona dziewoja? Nic tylko kaftan i pokój bez klamek. A tak serio - nie należę do tych, komentują zdaniem, czy trzema. No i sam dałeś mi podwaliny swoim tekstem, gdyby był słaby, mogliby być ciężej, ale dałabym radę. No i zapomniałeś o podstawowej rzeczy - ja zawsze się rozpisuję.
    Haha, widzisz, widać nadajemy na tych samych, a przynajmniej zbliżonych falach.
    Moje wrota są dla cb zawsze otwarte. Bez skojarzeń. Do zobaczyska.
  • Canulas 22.03.2018
    Ewoile - bez skojarzeń, powiadasz.
    No cóż... do zobaczyska
  • Ritha 17.05.2018
    Rose już nigdy nie dźgnie Wiwata widelcem w dupę :(((
  • Canulas 17.05.2018
    A skąd Ty wisz...

    Ale jakoś tak masz 6 zmysł, bo se o tym tekście, znaczy Bilecie, myślałem z godz temu
  • Ritha 17.05.2018
    Canulas czytałam rano. Naszło mię :)
  • Canulas 17.05.2018
    Ritha, no pacz. Miło. Jak by Cię jeszcze co naszło, zostaw jaki wyraz po Się.
  • Ritha 17.05.2018
    "...nic nigdy nie patrzyło tak czarno, jak on" - to chciałam skopić, ale mnie tu oderwali w robocie i nie zdążyłam
    Generalnie poszukując inspiracji se czasem hasam ;)
  • Ritha 17.05.2018
    "Nie odpowiedział. Chwilę leżeli w milczeniu. Ona zwinięta w kłębek, wtulona w niego i siebie. Głupi odruch jeża po stracie kolców. On rozwalony na plecach, kreślący w powietrzu znaki myśliwskim nożem. Chwilowe czary z nienapisanej bajki. Nie licząc jarda przy oknie, w całym pokoju nawet ziarenka światła" - a to to jest już magia (!)
    Śnił mi się Max dzisiaj pierwszy raz, pedział, "no i coś narobiła?" hahaha, no i chodze taka na wpół w realu, na wpół w literkach. Dobre, ide, hołk :D
  • Canulas 17.05.2018
    Ritha, ja pier... Pięknie. Coraz lepiej :)
  • Canulas 17.05.2018
    Taaa, miluchno
  • Ozar 17.05.2018
    Kurdę dałem radę i dotarłem do końca. Jak zwykle czułem się jak człek, który idzie mrocznym korytarzem w podziemnym labiryncie i im dalej brnie tym bardziej głupieje i się zastanawia gdzie jest. Czasami robi się choć szaro i wtedy rozum odpala, a kilka kroków dalej znów gaśnie w oparach ciemności. A do tego co chwila rozwidlenie dróg i albo w prawo, albo w lewo, po czym oba okazują się ślepymi korytarzami i trzeba wracać. Ja twoje teksty jednocześnie lubie i nienawidzę. Kurdę nawet nie wiedziałem, że to jest możliwe. Choćby takie kufa zajebiste, ale dla mnie zupełnie nie zrozumiałe zdanie "Niech rtęć opada w ustach gnijącego dnia". Po nim znowu ciemność i dalej idę na czuja, bez odczuć, mózgu itd. Ale będę czytał dalej, bo czegoś takiego jeszcze nie trafiłem nigdy. Może w końcu jakaś zablokowana klapka opadnie i ujrzę światło.
  • Canulas 17.05.2018
    Bo ja czasem tak lawiruję, Ozarku. Stawiam na odczucie, na złapanie nici. Nic się nie dzieje, że czasem Cię mija. Normalka.
    Pozdro. Idzie ki za wizytę.
  • Canulas 17.05.2018
    Bo ja czasem tak lawiruję, Ozarku. Stawiam na odczucie, na złapanie nici. Nic się nie dzieje, że czasem Cię mija. Normalka.
    Pozdro. Idzie ki za wizytę.
  • Ozar 17.05.2018
    Canulas Wiem, ale jestem zły na siebie, że nie kumam. taki człek stary to powinien cos tam kumać. A tak powaznie nie myślałeś o powieści, wydaniu itd. Masz bardzo oryginalny styl i powinieneś spróbować.
  • Canulas 17.05.2018
    Ozar, noo, kurde, mówią tak ludki. Może i w końcu się zepnę.
    Zobaczym.
    Dzięki, Ozarellu
  • fanthomas 17.05.2018
    no Canulas choćby jakiś zbiór opowiadań
  • fanthomas 17.05.2018
    polski stephen king
  • Canulas 17.05.2018
    fanthomas , taaa :)
  • Margerita 01.06.2018
    Pięć no wiecie co w publicznym miejscu się piepszyć tak tak popieram fanthomasa
  • Canulas 01.06.2018
    Mówisz o pokoju hotelowym czy barze ;)

    I dzięki za wizytę. Lubię (jako jeden z niewielu) ten tekst
  • Ritha 26.06.2018
    No nie mogie już dłuzej czekać, więc wróciłam, znowu tu.

    "Sześćdziesiąt pięć dolców za wyro, mineralną z baniaka w korytarzu i jajecznicę, co nie widziała masła. Kompromis jak w pizdę strzelił" - skopiowane z uwagi na niebanalny opis i zamiłowanie do jajecznicy (na maśle!)

    "Chwila rwetesu, brzdęk szkła. Dźwięk odkręcanej butelki. Trzy wysokie szklanki do połowy wypełnione jasnobrązowym płynem.
    — Wysłałem za tobą Archiego, ale nie wrócił. Wysłałem Chucqacoe. Zaginął również. Teraz ty przychodzisz tutaj sama. Stajesz w drzwiach. Wchodzisz. Pytasz o list" - to skopiowane z uwagi na rwane zdania, ach, uwielbiam, wiadomo, powtarzam się, si, tutto bene

    I tera petarda:
    "— Najpierw chciałem zapytać, dlaczego półtorej osoby pierdoli się na stoliku, ale to może poczekać. Chyba mi się coś innego przypomniało.
    — Więc jak chcesz pytać, to szybko — rzucił tamten, ciągle bawiąc się bladosinym światłem. Nieheblowane, sękate dechy szynku, pochłaniały większą część mocy zmarniałego płomienia, jednak odpryski przywodziły na myśl popożarowe cienie dawno spalonych dusz. Tamten zabębnił palcami, dodając wymóg pośpiechu, do dalszej gry. — Pytaj i wypierdalaj! — dodał",
    z naciskiem na: "odpryski przywodziły na myśl popożarowe cienie dawno spalonych dusz"

    Wiwat jak zawsze cudny.
    Dziękuję, do widzenia.
  • Canulas 26.06.2018
    Ja pierdzielę. Miła niespodzianka :)
  • marok 26.06.2018
    Canulas nie ostatnia
  • Canulas 26.06.2018
    marok, no pacz Pan. Signore Marok. Gratuluję remisu z Hiszpanią
  • marok 26.06.2018
    Taaa, no dzięki. Szkoda żem już z dalszą grą się pożegnał. Ale jak Marok(o) chce to potrafi.
  • Canulas 26.06.2018
    marok, ano
  • marok 20.08.2018
    No i przeczytałem w końcu. Oj ciężko tekscior. Nadal zajebisty, jednak unieść go nie lada być wyzwaniem, przynajmniej dla mnie. Dużo Canulasa czyli gwarancja jakości czy coś. Ocena pozytywna
  • Canulas 20.08.2018
    Hmm, cały wianuszek miłych słów. Do tego pod tekstem, który (nie ukrywam) sam bardzo lubię.
    Pozostaje się radować, co niniejszym czynię.
    Pozdro Marok.
  • Buziak 25.08.2018
    Canulas, przyszłam tropem TW, czy do tego są kolejne części? Zostawiłam komentarz w TW, świetny klimat i wciągający scenariusz.
  • Canulas 25.08.2018
    Tak, ta część to wyimek że świata 500mil do domu.
  • Justyska 25.08.2018
    W związku z akcją TW tu przywędrowałam, a że spadło z głównej to koment u źródła. Pierwsza część jest w moim odczuciu beznadziejna, beznadziejnie romantyczna:) Serio, jest to chyba najbardziej romantyczny tekst jaki ostatnio zdarzyło mi się przeczytać. To oczywiście komplement, beznadziejny komplement:) Powierzchowna szorstkość, a w środku płynąca czekolada. Bardzo mi się podobało. Potem bardziej horrorowo, czyli mniej moje, ale Twój styl pisania wiadomo. Trza czytać.

    "Pytam, ponieważ niektórzy nie umieją dobrze czegoś pojąć, jeśli na to nie krwawią." - to dla mnie perełka z tekstu, dosłowność, metaforyczność, cięty język. Bardzo dobre.

    Pełno ich masz, ale i ode mnie 5:)
    Pozdrawiam!
  • Canulas 25.08.2018
    Dzięki piękne Justyska. Naprawdę mocno (wiem, że poprawniej: bardzo) lubię ten tekst. Tym bardziej się zawsze cieszę, jeśli komuś innemu też podejdzie.
    Równiez pozdrawiam. Miłego wieczoru życzę.
  • Ritha 08.10.2018
    Przeczytałam jeszcze raz. Tera już nic mła nie zaskoczy!
  • jolka_ka 10.10.2018
    Przyszłam po te erotyczne sceny co tu miały być, ale widzę, że państwo już na finishu.

    Tak bardziej poważnie:

    Literacko jest świetnie – obrazowo, płynnie, solidnie. I do tego pisemna pochwała za tytuł, już sam w sobie fajny, a przy tym bardzo ładnie wkomponowujący się w treść. Już wyżej wszystko Ci wyłapali, wychwalili, rozebrali na części pierwsze, więc ja sobie daruję. Humor taki blokowy, niby sarkazm, ale pewna nie jestem, w każdym razie dobrze to współgra z subtelnymi wstawkami. Nie odnalazłam w postaci nic obrzydliwego, oprócz tej wzmianki o zapachu, ale może ten tekst to jakiś wycinek z Twojej serii? Nie wiem. Jest i mocno, i lirycznie, i gdzieś tam może połechtać trochę wyobraźnię, tu np.

    "Przyciągnął i nakrył, przygryzając wargi. Chwilę to trwało, a kiedy była gotowa, kiedy już chciała, pragnęła, ostatni raz... wyszarpał się z objęć, oświetlając ich oboje zapalniczką". - takie fajne napięcie. I fajnie, że zostało przerwane, a nie na zasadzie cd.


    Ogólnie rzecz ujmując, jestem zadowolona z lektury, może nie aż tak, żeby z miejsca siodłać konia i ruszać w step dzikim kłusem, bo to mi się jawi jako część, jako fragment, nie umiem się wczuć w to. Ale sceny malujesz świetnie. 5:)
  • Canulas 10.10.2018
    Dziękuję Ci pięknie. Lubię ten tekst, o czym już chyba zdążyłem się natrąbić. No ale lubię. Często nie lubię, a ten lubię. Tak, to jest one shot, ale z tego świata "Pięćset mil". Już po serii, a jeszcze przed tą nową. Taki epizodzik. Tytuł pod TW, więc ma zasługa połowiczna.
    Dziękuję za, zaskakującą w sumie, wizytę.
  • Wrotycz 13.11.2018
    Z perspektywy czytelnika ten kawał literatury, który tak mnoży i mnoży zagadki, największą lokując w finale (treść odzyskanego listu) jest maksymalnie wkurwiający!
    Czemu więc wszedł w moje rozmamłane trzewia tak precyzyjnie jak skalpel i se wycina twardy, stary guz?

    Wilczy bilet dla każdej odmienności fizycznej w tym cholernym świecie wielbiącym normę.
    Wilkołak i Wilkołakowa - rodzice Rose, super fakt.
    Wiwat z twarzą, której nie mógł zaakceptować, dopóki nie spotkał Rose i nie oświetlił jej twarzy podczas zbliżeniowego egzaminu.
    Ta ciemność, bynajmniej nie z nadania horroru, w jakim bohaterowie na co dzień muszą egzystować.
    Każdy jest stworzony do miłości, ale naznaczonym defektami ją się odbiera.
    Wstręt jest wpisany w psychikę, to fakt. Zewnętrze nobilituje lub daje wilczy bilet na życie. A ty go zmiąłeś, podrzeć się nie da.

    Bardzo plastyczne opisy postaci i miejsc. Podporządkowane tematowi. Ciemności kryją ziemię. Wielki plus za porównania. W wielu miejscach proza poetycka krwistego języka. Wiersze powinieneś pisać.
    Obok prozy oczywiście.

    Dzięki, Canulas.
  • Canulas 14.11.2018
    Dobry.

    Wiersza czaem piszę lub teksty okołowierszowe, ale w większości są słabe. Prozę poetycką bardzo lubię i teksty oszyldowane "Noir" tym stoi z raz lepszym, raz gorszym skutkiem.
    Ten tekst jest osobnym tworem (przynajmnije chciałbym tak myśleć) jednak też i wyimkiem ze świata "500mil do domu".
    Dziękuję Ci pieknie za garść przemyśleń, którą (wczoraj już zbyt późno, a dziś jeszcze zbyt wcześnie) sobie na spokojnie obadam.
    Pozdrox.
  • Ritha dwa lata temu
    Okej, rzućmy okiem :)

    „Dla niej bezgraniczne bezpieczeństwo. Dla kogoś z boku, ilustracja do beznadziejności” – dwa, bardzo podobne zwroty, w pierwszym zdaniu nie ma przecinka, w drugim jest, osobiście wywaliłabym przecinek, ale obadaj swoim okiem

    Tu jest lekkie powtórzenie:
    „Wejście do środka nie rzucało się w oczy. Z trzewi lokalu nie rozlegały się brzmienia głośnej muzyki. Przed wejściem próżno było oprzeć” – wejście/wejściem

    „Przed wejściem próżno było oprzeć oko na jakimkolwiek motorze, które przed przybytkiem jak ten, powinny stać długim rzędem” – tutaj przechodzisz od liczby pojedynczej „jakimkolwiek motorze” do liczby mnogiej „które przed przybytkiem jak ten, powinny stać długim rzędem”, nie wiem czy to błąd, wiem o co chodzi w tym zdaniu, zaznaczam tylko, że jest to na granicy (może „jakimkolwiek z motorów” (?))

    „Na byczym karku żyły jak słoje dębów. Niebieskie żyłki na kulfoniastym” – żyły/żyłki (bardzo się nie gryzie, szukam trochę na siłę :D)

    „Głos zwyczajny. Dźwięczny, bardzo wyraźny, ale bez dodatkowych fajerwerków” – obadaj czy z tego nie zrobić jednego zdania, baaaardzo luźna sugestia)

    „To był dobry moment, by mu założyć dźwignię na staw łokciowy, gdyby jego łapa nie ważyła siedemdziesięciu funtów” – tu jest tryb przypuszczający, a przynajmniej druga część zdania na to wskazuje, Obadaj jakby zapisać:
    „To byłby dobry moment, by mu założyć dźwignię na staw łokciowy, gdyby jego łapa nie ważyła siedemdziesięciu funtów”
    Na zasadzie „to byłby — gdyby”, ale głowy nie dam.

    „— Kto? — warknął tamten, skupiajac na niej nienawistne spojrzenie” – skupiając*

    „czy choćby zdrowej na swój sposób obojętności. Po sposobie, w jaki patrzył” – sposób/sposobie

    „— Wilkołak, Rose? Serio? Wiesz, tak się składa, że chwilowo chujowo trochę stoimy w srebrne kule” – to „chwilowo chujowo” to się jakoś tak rymuje jak z piosenki, może „obecnie chujowo” (?)

    „Krótko strzyżona blondynka nie wyglądała w nastroju do wyłapywania mało śmiesznych kawałów” – obadaj tutaj: „nie wyglądała w nastroju”, coś tutaj jest nie tak

    „Sądząc po stęknięciu, mężczyzna wstał. Następnie oświetlił żółtą, zwyczajną świecą, wpierw przelotnie Wiwata, a potem, o wiele dłużej, Rose. Sam pozostawał cały czas poza źródłem światła, ale sądząc po ogromnej dłoni, postury był podobnej do ochroniarza” – tutaj jest 2 x „sądząc po” (nie wiem czy zamierzone)

    „kiedy Wiwat uniósł szklankę i stuknął nią kilka razy, dopraszając się zabrania głosu.
    — Sprawy rodzinne — zawyrokował płynący z ciemności głos” – głosu/głos

    „— Tak. Nie spytasz[,] czy mam pytania?”

    „Stojący za ladą zatoczył świecą po ladzie dwie ósemki” – hm, no też mi się tu nie podoba powtórzenie: lada/ladzie

    „Tamten zabębnił palcami, dodając wymóg pośpiechu, do dalszej gry” – zobacz czy ostatni przecinek potrzebny

    „— Tak. Ostatnio też mnie taki jeden wkurwiał. W Tuskom” – Tuskom czy Tuscom? (w Jendze było Tuscom)

    „. Zapamiętałem go, bo tak się jakoś składało, że gość mieszkał na przeciwko jebanego cmentarza” – naprzeciwko*

    „Tamten wyjął zza pazuchy, pożółkły kawał wygniecionego papieru i położył na półce” – nie wiem czy tu przecinek potrzebny

    „W mieście, gdzie Kain zabija Abla każdego dnia[,] tylko poznanie śmierci może mieć jeszcze sens”

    „— Ni chuja nie zrozumiałem — odrzekł Wiwat. — Chyba za trudny przekaz dla zwykłego wykidajły z Tuskom” – to samo z tym Tuskom

    „Motocyklista przypatrzył się jeszcze raz, po raz pierwszy szczerze się ciesząc z niemal kompletnej ciemności” – 2 x „się (plus pod obadanie „jeszcze raz, po raz pierwszy”)

    Oki, tyle znalazłam :)
  • Ritha dwa lata temu
    Oj, troszkę mi to rozszczepiło. Ale załóżmy, ze jak w Czerwonym kapturku - "żebyś lepiej widział" ;)
  • Ritha dwa lata temu
    "To byłby dobry moment, by mu założyć dźwignię" - to jednak chyba cofam, bo byłby/by mi sie dubluje. Ehh, tak to jest jak sie poprawia dobrze napisane teksty i chce sie znaleźć błędy na siłę.
  • Canulas dwa lata temu
    Dobra, co mogłem, napoprawiałem. Opko czesane pierdyliard razy, a dalej brakowało jednej kurwie ogonka. No naprawdę, wieta co.
  • Mia123a dwa lata temu
    Taa i już wiem o co tyle szumu. Dobre opko, nawet lepiej niż dobre! Ale Ty o tym wiesz, więc co Ci bede mówić. Chociaż to mógłbyś raz cuś gorzej napisać, albo nie tyle co gorzej co w granicach przeciętnego takiego kogoś. A nie zawsze tutaj taki rozpierdziel serwujesz, zwykłemu szaremu śmiertelnikowi. A masz tutaj 5 bo cholernie mi się ten tekst spodobał. Chociaz szczerze to myślałam, że będzie trochę o czym innym. Oj zajebiste i tyle.
  • Canulas dwa lata temu
    Dziękuję za wizytex, Mia

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania