TW #1 - Wielki Łun
Kto: Wielki Łun
Gdzie: zwodzony most
Co: pech
*****************
Wielki Łun spadł na ziemię z nieba. Ludzie myśleli, że to kometa albo inne gówno, ale to była istota o wyglądzie kozy i umyśle delfina. Stworzenie owo potrafiło odmieniać swą postać, a także na przykład przerabiać szczury na pieczone szczury. Zaledwie po chwili przypominało już starego człowieka, ale pokrzywionego niczym makaron świderki. Wielki Łun chciał olśniewać swą urodą kobiety, a w obecnym stanie wszyscy od niego uciekali albo obrzucali wyzwiskami. To było niepojęte, więc zmienił się w przystojnego chłopaka, nastolatka, niczym Krzysztof Ibisz. Telepatycznym pociskiem usmażył szczura i zjadł go, a potem ruszył przed siebie. W końcu drogę przegrodził mu zwodzony most. Pech chciał, że był on podniesiony. W pobliżu leżał człowiek, zjedzony przez sępy i nadgryziony przez szczury. Łun poznał już kilka ludzkich słów, więc spróbował zaczepić osobnika.
– Przepraszam. Która jest godzina? – zapytał.
Tamten jednak wciąż leżał bez ruchu. Po chwili odpadła mu głowa. Łun zrozumiał, że ten człowiek miał pecha. Skoro odleciała mu głowa, to raczej sobie nie pogadają. Niestety most nadal był podniesiony, a po takim to nawet fakir nie przejdzie. Pod nim zaś wesoło płynęła rzeczka.
- Chyba lepiej jak przejdę dołem – zastanawiał się Łun.
Szybko zdecydował i zsunął się ze skarpy. Na brzegu rzeki leżał facet, który również wyglądał na bardzo nieżywego.
– Przepraszam. Która jest godzina? – ponownie spróbował Łun.
- … alaj – odparł grzecznie tamten. Zalatywało od niego różnymi nieprzyjemnymi woniami.
- Ten chyba też nie żyje – pomyślał Łun. – Już śmierdzi, rozkłada się. Muszę coś z tym zrobić.
Łun użył swych telepatycznych mocy i usmażył faceta, a potem go zjadł. Później zmienił się w łabędzia, by móc płynąć swobodnie, a przy tym dobrze wyglądać. Pech był jednak nierozerwalnie związany z mostem, sterczącym i nie mogącym opaść niczym penis u chorego na priapizm. Gdy Łun przepływał pod nim w ciele łabędzia, wypatrzył go myśliwy i spróbował upolować. Pech jednak odbił się od przybysza z kosmosu i uderzył w kłusownika, który natychmiast dostał ataku podagry. Łun wyszedł z wody już jako piękna kobieta i ruszył w dalszą drogę, odprowadzany spojrzeniem poruszonego myśliwego.
Komentarze (15)
Podoba mi się ten utwór literacki
Jeden z twoich NAJLEPSZYCH!!!!!!!!
Turlam się ze śmiechu :)
Nie no, wstrzeliłeś się tematycznie, wybornie. Bardzo w Twoim stylu. Bardzo dobre.
Wielki Łun był jedynym wyborem, którego się obawiałam. Śmiechowe. 5.
Niezłe, naprawdę niezłe :)
Pozdrowionka
No gratulacje za tak dobry tekst. Leci 5
Z całym szacunkiem wielkie 5 za ucisk berecika
pięć też mi się podoba
No tego drugiego, o matko. To było przezabawne.
Wielki Łun uchwycony doskonale. :)
Ciekawie przedstawiony temat. Z uśmiechem czytało się :) 5
"Po chwili odpadła mu głowa. Łun zrozumiał, że ten człowiek miał pecha. Skoro odleciała mu głowa, to raczej sobie nie pogadają" :)
"Na brzegu rzeki leżał facet, który również wyglądał na bardzo nieżywego" :)
"- … alaj – odparł grzecznie tamten" :D
"Łun użył swych telepatycznych mocy i usmażył faceta, a potem go zjadł. Później zmienił się w łabędzia, by móc płynąć swobodnie, a przy tym dobrze wyglądać" :D
Mój dzisiejszy nastrój, głupawkowo-absurdalno-jakiś-tam, jest całkowicie kompatybilny z Twoją twórczością. Wielki Łun od początku pasował mi do Tjebja i tak mi się zdawało, że Ty to rozpykasz na śmieszki-heheszki raz dwa. 5 :)
"Skoro odleciała mu głowa, to raczej sobie nie pogadają." i nie mam nic więcej do napisania :)
Piąteczka, pozdrawiam! :)
Zauważyłem twoją ostatnią część i postanowiłem przeczytać twoje poprzednie prace
Krótka forma
Fajny język
zarzucenie haka na czytalnika
5
Zobaczmy co dalej :D
dalej jest raczej gorzej ;) To nie seria tylko trening wyobrazni, dlatego tematyki są rózne
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania