"Całość więc nosi się na szczodrze obdarzonych skrzydłach koślawości."- widać i ja koślawa albo coś ze mną nie tak, bo domagałabym się części kolejnej i tej toporności, czy coś tam jeszcze wymyślił, nie dostrzegam. Wręcz przeciwnie. No.
eh, noo, już napisane "z kiedyś" ino pociętę, bo dużo literków zniechęca ludków. Jutro zakończymy.
Miło mi, że jesteś, jakby... częściej :)
Pozdro.
Życzę kołdryu długiej, coby kopytka nie wystawały.
"Duszek strachu w społy z duchem obłędu przysiadują jej po równo za każdym uchem i szepczą złośliwe mantry" - to mnie zatrzymało
"Wstrzymuje więc gulę w gardle i nic nie gada. Za to wiele powiadają jej oczy" - i to
"i obie się weń patrzają" - zastanawiam się czy to "się" tutaj potrzebne
"— Nie chcę ci kadzić kumo ni ciebie straszyć. Jeśli te wszystkie noce w takim bagnistym odludziu cię nie polękły, to i tego żadne słowa nie uczynią. Jeśli te lasy, ten cały bezkres piekielny, cię nie zmiękczył, to i ja o twoją bojaźń nie zabiegam. Tylko zaklinam cię na dobro twych własnych dzieci. Nie idź tam!" - cały ten fragment mi się widzi, ogólnie postać Szeptuchy dobrze zbudowana, jej fizyczność, to, że frunie i dialog z babą. W język chyba dobrze się wbiłeś, choć nie jest łatwy do czytania momentami (bo człowiek nie przyzwyczajony do archaizmów). Cały obrazek bardzo spójny, zero sztuczności.
"Stoi jednak tak dalej, jak gdyby kijem nażarta" :D (skąd ty bierzesz te porównania?)
Aż sobie zguglowałam Saracen... No proszę, czyli imię nie bez znaczenia. Git.
Pomysł przewrotny, Szeptucha nie pomogła, ba, zaszkodzić chciała. Matczyne odruchy i zakończenie, dawaj następne, Maestro, bom ciekawa :) Poza tym nie mam się czego czepić. Pozdro :)
Jest nawet Seracen? Mocna ta baba i w gębie i w posturze. Poruszyłeś problem stary jak świat... wszyscy winni, nawet natura zawiniła, że pies zagłodzony.
Co w tej chałupie się porobiło i znowu moja sugestia co do porcelanowej zastawy? Trochę za elegancko wobec mrocznego klimatu.
Szeptucha cudna.
Pozdrawiam
Pasja, Ty mi się jakoś widzisz - jako osoba mocno ogarnięta w tematyce stylizacji i różnych archaizacji. Już nie raz płynęłaś takim narzeczem słów, że w tej kwestii Ci ufam. Jak mówisz, że się gryzie, to obadam. Choć, o ile przy papierosach mi się od razu lampka zapaliła, o tyle tutaj chciałem ukazać kontrast, że to jedyne z pokolenia na pokolenie, co nowe i inne. Ale obadam, obadam - oczywiście.
Pozdrawiam również.
Życzę miłej, co to mamy, aaa - soboty. ;)
"Jako że poza wiatrem nikt jej nie raczy usłuchać, ponawia głośniej, dając ze swej gardzieli, ile ma. Duszek strachu w społy z duchem obłędu przysiadują jej po równo za każdym uchem i szepczą złośliwe mantry." - wykreśliłabym jedno "jej".
"— Musicie się kumo namyśleć czy ja wam matka, czy też wiedźma przeklęta. Na obie te myśli razem zbyt ciasno jest." - Podoba mi się ta Szeptucha. Zresztą nie tylko ona. Postaci masz tu naprawdę fajnie wykreowane, a nieszablonow sposób opisu, tylko im dodaje.
"Wstrzymuje więc gulę w gardle i nic nie gada. Za to wiele powiadają jej oczy." - Fajnie ujęte, podoba mi się.
"wyfragmencolić" - Ha! Zacne słowo!
"Matka z siebie jest bardzo nieprawdziwa" - a nie z "ciebie"?
No nie powiem, jak tamtą część połknęłam, tą mi zagmatwałeś wszystko. No nic, trzeba czytać dalij, to się dowiem, co tam wymyśliłeś za zakończenie. Zagmatwane, ale wciąż wciąga. Pozdrawiam!
Komentarze (26)
"Całość więc nosi się na szczodrze obdarzonych skrzydłach koślawości."- widać i ja koślawa albo coś ze mną nie tak, bo domagałabym się części kolejnej i tej toporności, czy coś tam jeszcze wymyślił, nie dostrzegam. Wręcz przeciwnie. No.
2-3 to - Jutro kuniec. Koślawe jest.
Dzieki, miss Blanko. Tak nocą, to kurde, chyba nie grasowałaś.
A jednak dziś przeczytałam i warto było. Zgadzam się z Blanką, że to wymaga dalszego ciągu.
eh, noo, już napisane "z kiedyś" ino pociętę, bo dużo literków zniechęca ludków. Jutro zakończymy.
Miło mi, że jesteś, jakby... częściej :)
Pozdro.
Życzę kołdryu długiej, coby kopytka nie wystawały.
Ładnie, składnie, baśniowo-surrealnie. Okropieństwa piszesz, ale się c z y t a!
Czekam na Twe wredne zakończenie
Pozdrówka
"Czekam na Twe wredne zakończenie" - eh, jaka szuflada. Piknie
wcale nie. nie znam wszak zakończenia, a że przedstawiasz historię w mroczny i krwisty sposób, to raczej, hehe, na happy nie ma co liczć.
Kurde, miss Fel. Ciiiii
"Duszek strachu w społy z duchem obłędu przysiadują jej po równo za każdym uchem i szepczą złośliwe mantry" - to mnie zatrzymało
"Wstrzymuje więc gulę w gardle i nic nie gada. Za to wiele powiadają jej oczy" - i to
"i obie się weń patrzają" - zastanawiam się czy to "się" tutaj potrzebne
"— Nie chcę ci kadzić kumo ni ciebie straszyć. Jeśli te wszystkie noce w takim bagnistym odludziu cię nie polękły, to i tego żadne słowa nie uczynią. Jeśli te lasy, ten cały bezkres piekielny, cię nie zmiękczył, to i ja o twoją bojaźń nie zabiegam. Tylko zaklinam cię na dobro twych własnych dzieci. Nie idź tam!" - cały ten fragment mi się widzi, ogólnie postać Szeptuchy dobrze zbudowana, jej fizyczność, to, że frunie i dialog z babą. W język chyba dobrze się wbiłeś, choć nie jest łatwy do czytania momentami (bo człowiek nie przyzwyczajony do archaizmów). Cały obrazek bardzo spójny, zero sztuczności.
"Stoi jednak tak dalej, jak gdyby kijem nażarta" :D (skąd ty bierzesz te porównania?)
Aż sobie zguglowałam Saracen... No proszę, czyli imię nie bez znaczenia. Git.
Pomysł przewrotny, Szeptucha nie pomogła, ba, zaszkodzić chciała. Matczyne odruchy i zakończenie, dawaj następne, Maestro, bom ciekawa :) Poza tym nie mam się czego czepić. Pozdro :)
Obadam jeszcze pod kątem błędów, dlatego nie ma linka. Dzięki za wizytę, Łita
Spoko, molestuje ich o linki, bo Marok dodał jakiś tydzień temu, a linka nie było :)
Ritha - noo, ja dorzucę też, max jutro
I cóż dalej... dobrze, żeś podzielił choć ciekawi mnie koniec...
Pozdr
A.Gu, ale Ty nie widzisz w tej babie mr. refluksa? Bo Łita widzi.
A tutaj apogeum w matczynym czynie. Wciąga jak bagno...
Dzienks, Szu :)
Jest nawet Seracen? Mocna ta baba i w gębie i w posturze. Poruszyłeś problem stary jak świat... wszyscy winni, nawet natura zawiniła, że pies zagłodzony.
Co w tej chałupie się porobiło i znowu moja sugestia co do porcelanowej zastawy? Trochę za elegancko wobec mrocznego klimatu.
Szeptucha cudna.
Pozdrawiam
Pasja, Ty mi się jakoś widzisz - jako osoba mocno ogarnięta w tematyce stylizacji i różnych archaizacji. Już nie raz płynęłaś takim narzeczem słów, że w tej kwestii Ci ufam. Jak mówisz, że się gryzie, to obadam. Choć, o ile przy papierosach mi się od razu lampka zapaliła, o tyle tutaj chciałem ukazać kontrast, że to jedyne z pokolenia na pokolenie, co nowe i inne. Ale obadam, obadam - oczywiście.
Pozdrawiam również.
Życzę miłej, co to mamy, aaa - soboty. ;)
Ok. W końcu to twoje pole. Może baba popełniła mezalians? :))
pasja - nooo obadam ;)
Wciąż się wstrzymuję.
Wciąż czekam
"Jako że poza wiatrem nikt jej nie raczy usłuchać, ponawia głośniej, dając ze swej gardzieli, ile ma. Duszek strachu w społy z duchem obłędu przysiadują jej po równo za każdym uchem i szepczą złośliwe mantry." - wykreśliłabym jedno "jej".
"— Musicie się kumo namyśleć czy ja wam matka, czy też wiedźma przeklęta. Na obie te myśli razem zbyt ciasno jest." - Podoba mi się ta Szeptucha. Zresztą nie tylko ona. Postaci masz tu naprawdę fajnie wykreowane, a nieszablonow sposób opisu, tylko im dodaje.
"Wstrzymuje więc gulę w gardle i nic nie gada. Za to wiele powiadają jej oczy." - Fajnie ujęte, podoba mi się.
"wyfragmencolić" - Ha! Zacne słowo!
"Matka z siebie jest bardzo nieprawdziwa" - a nie z "ciebie"?
No nie powiem, jak tamtą część połknęłam, tą mi zagmatwałeś wszystko. No nic, trzeba czytać dalij, to się dowiem, co tam wymyśliłeś za zakończenie. Zagmatwane, ale wciąż wciąga. Pozdrawiam!
Dziękuje bardzo, miss Kim. Już się zabieram do odgryzowania. Pozdro serdeczne.
Pięć biedny chłopak przez ojca stał się duchem podoba mi się ta część też
I tu także thx, Marg (Kurde - nie było mnie jeden dzień tylko, a tu...)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania