TW 2.1 - "Dramat" w saunie
# moje pierwsze TW uh...#
Postać: Łyżwiarka wywrotowa
Miejsce: Grota króla
Zdarzenie: Awaria na tankowcu
Emocje: Rozbawienie/Niepokój
W pewnej małej wiosce, na dalekiej, fińskiej północy położonej, życie jakby na kość zmarzło. Ludzie czas w swoich domach spędzali, po cichutku wełniane skarpety dziergając. Jedynie tafla zamarzniętego jeziora życiem tętniła. W każdy piątek swoją śliskością pobliskich łyżwiarzy i łyżwiarki ściągała. W ciszy, z nieznacznym uśmiechem na ustach, technikę jazdy doskonalili. Piruety, przeplatanki czy jazda tyłem, to pestka. Obok lodowiska, jak to przy każdym szanującym się fińskim jeziorze, sauna stała. Piękna, drewniana o wdzięcznej nazwie „Grota króla”. Tam też, po łyżwiarskim seansie, koledzy z koleżankami, po nagusieńku ciepła szukali, a że Fin z natury nieśmiały i bez piwa zbyt wiele nie prawi, tak też jednego z drużyny wyznaczyli na trunku dostawcę. Do odpowiedzialności się poczuł i odpowiedni samochód zakupił, aby z oddalonego o trzydzieści kilometrów sklepu napój dostarczyć. Wehikuł swój pięknie mianem "tankowca" ochrzcił i obowiązku co tydzień dopełniał. Tak też w wieczory piątkowe głośny śmiech i szczere rozmowy saunę wypełniały.
Do tejże drużyny pewna dziewczyna dołączyć pragnęła. Nieśmiała była, więc wokół jeżdżąc, tylko ukradkiem spoglądała. Niestety daru równowagi otrzymać, nie otrzymała. Specjalnością jej były upadki wszelakie. Pokpiwali z niej inni łyżwiarze i Łyżwiarką Wywrotową po cichu nazywali. Gdy chichot złośliwy po tafli zamarzniętego jeziora się niosący, usłyszała, zemstę poprzysięgła.
W piątek następny, zamiast łyżew, kask założyła i na rower wsiadła. Mróz siarczysty nie przeszkodził w tym zamiarze. Wiedziała, gdzie „tankowiec” parkuje w dzień dostawy piątkowej. Szczypce z kieszeni wyciągnęła i po cichutku, cichuteńku kabelki w silniku poprzecinała.
Po jeździe cotygodniowej drużyna przed sauną się zebrała. Na dostawcę trunków wszyscy cierpliwie czekali. Jednak nawet fiński spokój swe granice posiada. W ciszy z nogi na nogę nerwowo przestępowali, raz po raz w rękawice wełniane chuchając. Nagle stara Nokia znać o sobie dała. Dzielny łyżwiarz drżącą ni to z zimna, ni ze stresu ręką, wiadomość otwiera. Twarz jego nie wzruszona, gdy innym obwieszcza: „ awaria na tankowcu”. Spojrzenia zawiedzione wymienili i do sauny weszli. Cichy był to wieczór, bez rozmów i śmiechu.
Jedynie Łyżwiarka Wywrotowa chichotała prawdziwie, w ciepłym domu skarpety dziergając.
Komentarze (30)
Zanim zacznę czytać: wrzuć linka na forum do odpowiedniego wątku :)
zrobione :)
Przeczytane.
Dobry pomysł z tą sauną, no i tankowcem. Mieli pecha, nie trzeba było zadzierać z Wywrotką :D
Mam nadzieję, że spodoba Ci się TW i z nami zostaniesz :)
Przypomniało mi się (tak nawiązując do Łyżwiarki Wywrotowej), jak w liceum pierwszy raz poszliśmy na łyżwy. Szło mi nadzwyczaj dobrze, więc się rozpędziłam i przy drugim kółku, ścięłam przypadkowego gościa z nóg i uderzyłam w bandę. Leżałam na lodzie cała obolała, próbując przeprosić poszkodowanego, ale uciekł - nie dziwię się.
A dziewczyny tylko się śmiały, wytykając mi, że zamiast przepraszać, mogłam poprosić o jego numer telefonu.
Pozdrawiam ciepło :)
hej, dzięki za komentarz. Musze przyznać, że świetnie się bawiłam przy pisaniu tego tekstu tym bardziej cieszę się, że przypadł do gustu. :)
A na łyżwach jeździć nie potrafię, ale syna uczę :p
Justyska i właśnie chodzi o tę zabawę :D
A trzeba przyznać, że miałaś niełatwy zestaw.
Naprawdę ciekawy tekst. I jeszcze taka - wzniosła forma z czasownikami na końcu. Czasami też tak piszę. Fajne! Pozdrawiam→5
Hej, ta forma to pierwszy raz. Cieszę się ze wyszło ☺
Szyk w zdaniach całkiem ciekawy. Tematycznie się również wybroniłaś
Fajnie było to pisać, chociaż początkowo zestaw mnie przeraził
Justyska - noo, ja też jak pisałem TW3 i zobaczyłem, ze romans, to też... Dramat
hehe, no uwierz mi, że dla Fina sauna bez piwa to porażka.
TW 3? muszę zerknąć, o co chodzi z tym romansem
Justyska, aj, te TW. - 3 jest chyba taka se. 2 i 5 się bronią (w sensie: bez wstydu żadnego) 3 jest troszeczkę "niedokręcona".
Szybko sobie poradziłaś. Jest jeszcze 10 dni, może sobie z zestawu rezerwowego coś wybierz
Zobaczę, jak czas pozwoli, to coś przygarnę :)
a to suczka, hehe. Fajna narracja, bajkowa. Sprytnie ujęcie tematu. Podobało mi się. Pozdrówka
Po pierwsze – brawo za wzięcie udziału (!)
Orzeczenia kończą zdania, ciekawie... Trąca poezją, wolę chyba klasyczny szyk zdań, ale kwestia gustu.
„Niestety daru równowagi otrzymać, nie otrzymała” – to nawet spoko, niby powtórzenie, a nie zgrzyta.
Wszystkie motywy wykorzystałaś sprytnie. Deczko krótkie, ale zerknęłam na inne tw, które będę zaraz czytać i są podobnej długości, więc nie odbiegasz. Zamysł git.
Pozdrawiam :)
Dzięki.:(
Miało być :)
Witam w TW :))
Przystępuję zatem do czytania ;)
"Ludzie czas w swoich domach spędzali, po cichutku wełniane skarpety dziergając." — ładne zdanie. Lubię taki szyk wyrazów.
Kolejne zdania podobnie. Jestem bardzo na tak :))
"Tam też, po łyżwiarskim seansie, koledzy z koleżankami, po nagusieńku ciepła szukali, a że Fin z natury nieśmiały i bez piwa zbyt wiele nie prawi, tak też jednego z drużyny wyznaczyli na trunku dostawcę. " — ooo a to zdanie boskie ;)
"Niestety daru równowagi otrzymać, nie otrzymała. " —rewelacja ;)))
"Jedynie Łyżwiarka Wywrotowa chichotała prawdziwie, w ciepłym domu skarpety dziergając." — dobre to zakończenie, uśmiechnęłam sie pod nosem.
Fajnie ci to wyszło. Podoba mi się ;) Takie na luzie i z morałem nawet :)
Pozdrowionka :))
Dziękuję rumieniąc się przed monitorem :) Pozdrawiam
Wyjątkowo wredna łyżwiarka wywrotkowa, ale morał taki, że nie można się wyśmiewać z nieudaczników na lodzie bez konsekwencji. Dwa razy po lodowisku wylądowałam w szpitalu, więc wiem, co to pech. Fajnie się czytało, pozdrawiam!
Dziękuję za odwiedziny. Mam na oku Twój nowy tekst. Mam nadzieję, że dziś znajdę chwilę, by zajrzeć. Pozdrawiam :)
To ci tkaczka skarpetowa! Wywinęła numer. Bo z kobietami nie należy grać w łyżwy.
Pozdrawiam z uśmiechem.:))
Dziękuję Pasjo z ogromnym opóźnieniem. Gdzieś mi umknął chyba komentarz. Proszę o wybaczenie:)
Zazdrośnica wstrętna i do tego mściwa. Urządziła podwójny wywrotowy popis.
Wszystkie motywy wykorzystane, więc jest ok. :)
Dzięki za odwiedziny :)
Tak czytając, dotarło do mnie, że masz bardzo charakterystyczny styl, rozpoznawalny i to dobrze. Opisujesz bardzo obrazowo, można powiedzieć baśniowo.
To opowiadanie skojarzyło mi sie z bajką która u Ciebie czytałem Królestwo... czegoś tam (nie pamietam), ale to nie ważne, wazne, że twoich tekstów dzieciaki i nie tylko, z rozdziawionymi buziami pewnie słuchają, a to jest sztuka nie mała tak pisać.
No no no :)
Bardzo, bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Nie sądziłam, że ktoś może uznać, że mam jakiś tam styl. Jest to dla mnie ogromny komplement, tym bardziej, ze marzę o pisaniu dla dzieci...
Pozdrawiam serdecznie :)
Justyska jak zacząłem czytać to opowiadanie, to te Twoje czary, bo inaczej tego nie mogę tego nazwać wyssały mnie w tę opowieść. No cóż, masz moc :)
bardzo ładnie to opisałaś podobało mi się pięć
Dzięki Mar za odgrzebanie:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania