Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

TW 4.0 #5 Junko

Postać: altruista

Miejsce: cela

Zdarzenie: czas się kończy

 

Po dwudziestu dniach zaryglowanych w pochwie, rozżarzonych żarówek, konsumowanie nabrzmiałych karaluchów stało się nieodczuwaną mimozą pośród komponentów udręki.

 

Przyglądałam się jej fotografiom ze skumulowaną fuzją. Sondowanie wąskich oczu o czarnych tęczówkach, ufigurowanych w subtelny uśmiech nie ześrubowało charakterystki, która ukontentowałaby w umyśle rojone zdania. Bo to, że okrągła buzia z łagodnym i dobrotliwym spojrzeniem. Że zapewne gęste i sprężyste, niełamliwe włosy o niestrudzonych końcówkach. A zęby koloru pszennej mąki, skondensowane w dziąsłach, bez skazy. To nie miało znaczenia. Cały ten urok. Krańcowo nieważny.

Choć była naprawdę piękna.

 

Kiedyś usiadł na metalowej skrzyni, przyporządkowanej blaszanemu stołowi, wokół cherlawych ciał z nadmurszałymi fragmentami skór i wpółmartwych sumień. Porwał na poziom rozlazłego nosa skorodowane pałeczki i wtedy umarł mu pień sflaczałego mózgu. Najpierw zastygła ta kość promieniowa w bezczynie, a potem już nadwiędł wzrok. I mimo że gałki nadęte miał niebotycznie, to jakby w nieskończonym letargu. Taksował pustym wzrokiem pożółkłą garść ziaren ryżu w drewnianej misie. (O, patrzcie teraz!) Nikczemne ciało, zasnute w więzienny mundur, dopadło przeciwieństwo marazmu. Skoślawił mu się kręgosłup i skostniał w zdeformowananej postawie. Później eksplodował.

 

Tutaj już muszę wyjść. Przepraszam.

 

— Kończy mi się czas — wystękał, ekspulsując z pyska galaretowatą flegmą. — Naprawdę! Kończy się. — Wybuchnął śmiechem drgawkowym, krztusząc się mętnym powietrzem, lecz pomylony entuzjazm uśmiercił za chwilę, równie niespodziewanie. — Mam anegdotę. — Baranim wzrokiem, przygłupiego błazna, wertował nijakie twarze okiełznanych skazańców.

 

I rozpoczął tym, że na początku chodziło o wspólne zaspokojenie zezwierzęconej żądzy i o przywłaszczenie sobie określonych zasobów. Furuta, wyłaniając się z katastrofalnej przestrzeni jak na zaklęcie, wskazała im prawdziwy rezerwat ujścia zwyrodniałych ambicji.

 

Potem już tylko drobiazgowo miażdżyli każdy zalążek zdrowia nastoletniego organizmu, aby zmaltretowane ciało przytwierdzać do sufitu i nieodwracalnie zniekształcać aranżację żeber. Aranżację wszystkiego.

 

W międzyczasie drugi insekt, tym razem napęczniały i ze spłowiałymi tribalami na pokiereszowanej skórze, wyrzucił z siebie gangrenowaty posiłek. Inna larwa postanowiła ujarzmić demona, wwiercając jego kleistą, łuszczącą się skórę w białe, glazurowane płytki.

 

— Ale zabiliśmy ją — wydyszał z prewencyjnymi, obcymi dłońmi, uciskającymi jego spocononą szyję. — Oblaliśmy benzyną, podpaliliśmy. Zmarła. — Dominujący oponent zamarł. — Jestem altruistą — wyparskał na koniec przez obelżywy śmiech.

 

Trzy miesiące później, po ośmiu latach kary, Jō Ogura został uwolniony.

 

______________

Historia bardzo inspirowana wydarzeniami prawdziwymi.

Jeżeli ktoś chciałby zaczerpnąć większej wiedzy i przy okazji zrozumieć moje późnonocne wypociny lepiej:

https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://film.org.pl/a/zestawienie/kiedy-czlowiek-jest-potworem-nie-horrory-czyli-filmy-o-prawdziwych-zbrodniach-180428/4/&ved=2ahUKEwiogKHu9oDgAhUDCywKHcmZA3k4ChAWMAV6BAgAEAE&usg=AOvVaw0-XO6qgclj1rxaKadeMInm

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (19)

  • Ritha 22.01.2019
    „Kiedyś usiadł na metalowej skrzyni, przyporządkowanej blaszanemu stołowi, wokół cherlawych ciał z nadmurszałymi fragmentami skór i wpółmartwych sumień” – to jest genialne

    Ale z kolei to:
    „Sondowanie wąskich oczu o czarnych tęczówkach, ufigurowanych w subtelny uśmiech nie ześrubowało charakterystki, która ukontentowałaby w umyśle rojone zdania”
    – trochę przedobrzone (moim zdaniem).

    Pięknie kończysz akapity, krótkimi, klamrującymi zdaniami. Podoba mi się ten zabieg.
    Tekst bardzo okej, ale kurrrde przeczytałam artykuł… A dopiero co czytałam u Ozara o Auschwitz. Ja pierdolę.

    Ogólnie, hm, jestem człowiekiem dość tolerancyjnym, ale gdybym miała być rasistą, to zapewne pod kątem azjatyckim (nie przepadam za żółtkami, są co najmniej dziwni, Japonię utożsamiam z czymś, hm, no nieważne, nie czuje tej ich pop kultury, Chiny prędzej). Ten artykuł jakoś mi o tym przypomniał.

    Idę, eksploduje mi mózg przez te Wasze teksty :P
    Pinć.
  • nimfetka 22.01.2019
    Okejka. Dziękuję ślicznie za przeczytanie i komentarz. Bardzo możliwe, że przedobrzyłam, ale już to zostawię raczej.
  • Ritha 23.01.2019
    Nimf, obczaj tu:
    https://www.facebook.com/treningwyobrazni/

    i tu:
    https://treningwyobrazni.blogspot.com/

    Jesli chcesz puścić jakiś swój tekst tw w świat, to podaj maila (albo wyślij nawet pustego tu: treningwyobrazni@gmail.com) i ja Ci przeslę oświadczenie :)
  • nimfetka 23.01.2019
    Wysłany.
  • Ritha 23.01.2019
    Okejo, zara tam odpiszę co dalej :)
  • madoka 22.01.2019
    Nie obraź się, nimfetka, ale dopiero za drugim razem zrozumiałam o co hodzi. Podobają mi się zdanie, które budujesz. Są takie...hym? Płynne? Świetnie sobie poradziłaś z klimatem więziennym. Chyba takie lubisz? :)
  • nimfetka 22.01.2019
    Ee tam, ja sama ich czasami nie rozumiem. Tak, więzienne klimaty są interesujące, ale jakoś nie wielbię.
    Dzięki za odczyt i miły komentarz.
  • Aisak 22.01.2019
    Przeczytałam treść z linka.
    Potworność nie do opisania.
    :(
  • nimfetka 22.01.2019
    Niestety tak.
  • pkropka 23.01.2019
    Niesamowicie ujęłaś temat. W piękny sposób opisałaś potworności - podoba mi się taki zabieg. Zderzenie ohydy czynu z pięknem słowa <3
  • nimfetka 24.01.2019
    Dziekuje bardzo za odczyt i motywujace slowa.
  • Agnieszka Gu 27.01.2019
    Witam,
    Ładnie budujesz zdania. Sporo emocji.
    Sama historia - ciekawa i barwnie opisana.
    Pozdrawiam
  • nimfetka 31.01.2019
    Bardzo dzięki, Aga.
  • pasja 27.01.2019
    Witam
    Opisujesz bardzo plastycznie zbrodnię i ozdabiasz całą paletą słów i kolorów jak dobry malarz tworzysz instalację zła. Jednak psychopaci mordercy tym się zachwycają i tym się karmią, dlatego musiałaś tak stworzyć altruistę. Obok tej masakry poruszasz problem kary, która jest nieadekwatna do zbrodni. Słabość zawsze przegrywa.

    Emocjonalne, ale jak prawdziwe obrazy przedstawiające sztukę której jest bardzo dużo w każdej dziedzinie.


    Pozdrawiam serdecznie
  • nimfetka 31.01.2019
    Dziękuję ślicznie za komentarz, jak zwykle, bo od Ciebie – bardzo ładny.
    Pozdrowienia.
  • Wrotycz 27.01.2019
    Próba mentalnego i pisarskiego ukarania odhumanizowanego, a nawet odzwierzęconego (bo żadne zwierzę na tej planecie nie męczy swojej ofiary) ludzkiego potwora. Nic więcej nie mogłaś zrobić, ale, uwierz, naprawdę udało Ci się. Jest w tym emocjonalnym tekście naprawdę ohydny. Emocjonalnym lecz nie efekciarskim w użytych środkach.

    Nie potrafię spokojnie podejść do potwornych faktów, dobrze że mam Twoje 'rozliczenie'.

    Fuzja z ofiarą.

    I najgorsze w tym wszystkim, że skurwiel najlepsze co mógł ze spotworniałej swej świadomości zrobić to Ją zabić.
    Żaden altruizm, jeszcze żywa, zmasakrowana istota 'nie nadawała się' do torturowania.

    Szacun, Nim, że udźwignęłaś historię.
    5.
  • nimfetka 31.01.2019
    Bardzo dziękuję.
    Mną ta historia wstrząsneła okropnie. To tak jakby przeprowadzić cały Wołyń na jednej osobie. Miało być lepiej, miałam ponadpisywać o tych torturach, ale jakoś już nie mogłam. Nie, że psychicznie, chociaż wiadomo, to też do przełknięcia nie jest, ale tak ogólnie – pomysły i praca mózgu nie zadowolila. Taki o ten tekst jest, ale nie narzekam.
    Dzięki jeszcze raz.
  • Canulas 29.01.2019
    Zacząłem od linku i... noo — grubo. Naprawdę grubo.

    "I mimo, że gałki nadęte miał niebotycznie," — mimo że nie rozdzielamy przecinkiem.

    "Potem już tylko drobiazgowo miażdżyli każdy zalążek zdrowia nastoletniego organizmu, aby zmaltretowane ciało przytwierdzać do sufitu i nieodwracalnie zniekształcać aranżację żeber. Aranżację wszystkiego. — najlepszy fragment tekstu.

    Mocne, obrazowe, ale dla mnie trochę przesycone. Nadpiękne w obrębie pojedynczych zdań. Zdrugiej strony to dobrze, bo sam często popełniam ten grzech i może mi się utwali.
    Pozdrówka Nimf.
  • nimfetka 31.01.2019
    Dzięęęki. Powiem szczerze, że letkiejszy był ten tekst, miarowy, taki, że mi czacha nie zadymiła. A, że przesycone to u mnie norma, nie potrafię się tego wyzbyć, ale walczę!
    Dziękuję za odczyt i komentarz.
    Pozdrówka Can.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania