Ło baden, ale ciary. Kurde. Czy Twoje najlepsze? - nie wiem. Czy najbardziej w moim guście? - zdecydowanie.
Ta kliniczność zapisu - miód. Straszny progres. Zazdro, kurde. Świetny tekst, kapitalnie poprowadzony.
Dużo treści w tym milczeniu owiec. Koszmarna logika. Dwoistość, bo szczerą się wydaje wiara sprawcy odnośnie czynienia "pomocy" oraz trauma po jego stracie - zderzona w obłąkaniu z koszmarem zbrodni. Wziąć na warsztat taki defekt umysłu zasługuje na brawa. Co czynię :)
Motyw z lalkami dopełnia w oryginalny sposób psyche bohatera, urozmaica przyczynę zajść/zejść.
Czy psycholog nie zorientowałby się w zamiarach pacjenta? Zapisek z 1 czerwca mi powiedział niemal wszystko (poza związkiem lalek z włosami). Rozumiem, że dziennika 'dziennikarza' prowadzący terapię nie czytał?
Zapis prosty, ale na pewno świadomie odzwierciedlający osobowość bohatera opka.
5.
Tutaj jednak coś mi nie gra:
"Beata nie weźmie taksówki dla siebie i szwagierki zamiast kierować po imprezie. Ania nie wypije kawy zamiast zasnąć przy otwartym oknie na ósmym piętrze, zostawiając półtoraroczniaka przy zabawie autkami."
- Beata nie weźmie taksówki dla siebie i szwagierki, lecz pojedzie własnym samochodem po imprezie z alkoholem. Ania nie wypije kawy i zaśnie, zostawiając bawiącego się półtoraroczniaka przy otwartym oknie. - ?
Miło, że wpadłaś i dzięki za brawa:))
Tak, zapis świadomy, ten bohater nawet nie za bardzo chciał pisać;) Psych oczywiście nie widział dziennika, wiedział tylko, że bohater zaczął go prowadzić (na jego polecenie).
We wspomnianych przez Ciebie fragmentach rzeczywiście było coś nie tak. Dzięki też.
Pozdrowienia!
Anonim03.06.2019
Jesień,
bardzo dobre, choć ja wolałem Twoje inne, bardziej "zwyczajnie" napisane. Kiedyś próbowałem pisać w podobny sposób, ale potem (i teraz) miałem wrażenie, że to wymuszone. Ale to tylko subiektywne zdanie, na co dowód masz wyżej w postaci opinii Canulasa.
A w tym opowiadaniu najbardziej spodobał mi się koniec:
Mówi, że sztuka uwalnia.
Można wiele pomyśleć.
Antoni, chodzi Ci o temat, czy formę? Rzeczywiście czułam, że opowiadanie w formie dziennika to spore wyzwanie, miałam nawet chwile zwątpienia. Jednocześnie chciałam spróbować, bo to daje zupełnie inne możliwości niż tradycyjna narracja.
Tak, zakończenie może zwrócić uwagę. Zauważ, że bohater nie zrobił listy zakupów;)
Dzięki wielkie za przeczytanie i opinię!
O, to mi się podobało. Nawet bardzo.
Zapis świetny, taki trochę wyprany z uczuć. Czytając zapomniałam, że to fikcja.
Pomysł super, bardzo w moim guście. No i polubiłam Twojego bohatera.
Jesień2018→Mnie jak najbardziej...bo tak inaczej,.. te krótkie zdania...taka niby ''sucha relacja'' ale jednak przy ''strumieniu'' tak bym rzekł.
Lubię dziwnie, więc musiało mi się podobać. Treściowo też!! Pozdrawiam→*****
Hej. Ja filmowo zacznę: The Cell z aktorką (sic!) J. Lo. Tam pewien pan także uwielbiał lalki. Ale film mocno przesadzony, hollywoodzki, efekciarski, gdyby zrbili go w Korei, miażdżyłby okrucieństwem i poetyckim pięknem. Gdyby. Ale zrobili go w Stanach, bezdusznicy. A u Ciebie jeszcze inaczej. Gdyby zabrać przecinki i kropki, momentami obciąć to i owo, byłby niesamowity wiersz, mocno miażdżąca metafora. Gdyby. Ale proza, to tylko proza. I to nieprawda, że mi się nie podoba. Ta suchość, jak lista zakupów na jutro lub dziș, robi robotę. I to nawet ROBOTĘ przez same wielkie głoski. Mnie kupiłaś już dawno.
Pozdrawiam ;)
ach! świetne! aż dostałem wysypki z zazdrości, że to nie mój tekst :) dobrze, że zmieniłaś te fragmenty, które wskazała wrotycz. podoba mi się bardzo u Ciebie, że nie opowiadasz wszystkiego. czytelnik sam sobie może ułożyć, co się wydarzyło. to działa jak dobry narkotyk. im mniej "łopaty" tym lepiej. fajnie, że wyszłaś z "obyczajówki" w rejony szaleństwa. szaleństwo JEST ciekawe. niedawno po raz entyoglądałem Wstręt Polańskiego i po raz pierwszy Zimną Wojnę Pawlikowskiego. Jeśli Zimna Wojna to arcydzieło, to jak nazwać Wstręt?
Ach! Dziękować z rumieńcem! To szaleństwo to pewnie jednorazowy wyskok i znając siebie wrócę jednak do obyczaju. Chociaż. Nigdy nie wiadomo :) Hej, Sensol, jesteśmy kwita, bo ja Ci do tej pory zazdroszczę Koszmindera:))
(Zimna Wojna nie bardzo mi się podobała, tzn piękna muzyka i kadry, plastycznie majstersztyk, i aktorzy dobrzy, ale scenariusz mnie zabił, cała ta ich niby miłość. I jeszcze to zakończenie o lepszym widoku hahahaha).
jesień2018 no właśnie. mi się Zimna Wojna też nie podobała. i nie wiem, czy ja mam jakąś przytępiona wrażliwość, czy może ten film jest wyniesiony, wywindowany w arcydzielność. (domyślam się - że nie opuścisz rejonów obyczajówki, ale na tym nowym sobie świetnie poczynasz - wysypkę wyleczę alkoholem w weekend :)
Jejku lalki zawsze mnie przerażały. Ale no a po Twoim tekście to chyba boję się ich jeszcze bardziej. Kurde Jesień coś Ty tu wymyśliła! Nooo toż to genialne! Coś innego, coś bardziej pokręconego, coś czego jeszcze u Ciebie nie było. Zadziwiasz mnie Pani Jesień, zadziwiasz po prostu no! Łapaj gwiazdy, i już bo nie wiem co wiecej mam rzec. WOW!
Czytam dziś po kolei teksty z tej edycji i nie wiem, który lepszy. Poziom, że hej. I tu rewelacja. Ogólnie takich zapisków nie bardzo lubię, ale Ty to tak sprytnie zrobiłaś, że wsadziłaś wszystko co najważniejsze i pięknie podsumowałaś ostatnim wpisem. Jest trochę creepy, ale i jest drugie dno i jest super.
Piąteczka i pozdrowienia!
Zazdroszczę, serio, napisane tak z lekka Białoszewsko, ale świeżość i oryginalność zalewają wirtualny papier. Autor dziennika to z pewnością neurotyk zaszufladkowany hasłem: psycho. Piona
"Mycie = troska.
Pisanie do siebie = debilizm.
Ale psych zapyta. Znowu. I znowu trzeba się będzie tłumaczyć.
Do kupienia: grzebień z rzadkim rozstawem zębów"
O kurwax... Słyszałam, że niezły, byłam ciekawa, ale nie myślałam, że aż tak wystartujesz... Czytam dalej.
„Nie mogę wszystkich uratować.
Nie mogę.
Nie mogę.
Nie mogę.
Siebie też nie uratuję” – nie mam pytań
„Skupić się. Oddychać. Powoli. I liczyć oddechy.
Pomogę Magdalenie. Pomogę małej Helence.
To dużo” – nadal nie mam
„Patrzę z dumą. Buzie bez winy i bez cierpienia. Ich los nic nie waży. Nigdy się nie rozczarują. Nie będą musiały patrzeć na brzydotę. Nie będą się pociły, śmierdziały, wydalały. Nigdy nie przypomną sobie, co się stało.
Do kupienia: dwie lalki, jedna większa, druga mniejsza” – i to (wyciągam niektóre, ale całość nokautuje)
„Muszę zacząć się rozglądać, jak wychodzę z domu. Czasami zapominam, że są inni ludzie, patrzą, myślą, widzą mnie” – i to
To jest najlepszy tekst, jaki czytałam od kilku, hm, tygodni na pewno, zaryzykuje określenie – miesięcy. Nie mam pytań, wysadziło mnie na orbitę.
Gratuluję :)
Jeszcze Ci dopiszę, ze forma pamiętnikarska w 200 %, minimalizm zapisu, kurwa, uwielbiam w takiej formie, a do tego przemyślenia, te wszystkie upachane tu refleksje, obawy, próby zapanowania nad samym sobą, próby zapanowania (!) nad myślami (!!!), jest mi to cholernie bliskie i bardzo wiarygodnie podane.
Ritha prawie zemdlałam, jak przeczytałam, co mi tu napisałaś! Tzn na pewno bym zemdlała, gdybym miała takie skłonności. Orety. Co mam Ci powiedzieć. Nie wiem. Dziękuję. Idę śpiewać albo coś. Co za opinia!!!
A na koniec wycieram policzki z łez. Zawsze wiedziałam, że świetnie piszesz, ale to co dziś mi zaprezentowałaś... Bardzo ciężki, smutny tekst. Niby bohater jest mordercą, ale nie myślał o zbrodni w ten sposób. Chciał pomóc. Chyba pokrętnie mogę go zrozumieć. Dzieci zawsze proszą, aby nie zabierano im rodziców. Proszą, żeby nie zabierano im rodzeństwa. Są w stanie oddać swoje życie...
Może, gdyby Tomek wciąż żył, bohater byłby innym człowiekiem?
Ciąży na nim poczucie winy...
Jezu, okropnie mocny tekst...
Komentarze (39)
Ta kliniczność zapisu - miód. Straszny progres. Zazdro, kurde. Świetny tekst, kapitalnie poprowadzony.
Motyw z lalkami dopełnia w oryginalny sposób psyche bohatera, urozmaica przyczynę zajść/zejść.
Czy psycholog nie zorientowałby się w zamiarach pacjenta? Zapisek z 1 czerwca mi powiedział niemal wszystko (poza związkiem lalek z włosami). Rozumiem, że dziennika 'dziennikarza' prowadzący terapię nie czytał?
Zapis prosty, ale na pewno świadomie odzwierciedlający osobowość bohatera opka.
5.
Tutaj jednak coś mi nie gra:
"Beata nie weźmie taksówki dla siebie i szwagierki zamiast kierować po imprezie. Ania nie wypije kawy zamiast zasnąć przy otwartym oknie na ósmym piętrze, zostawiając półtoraroczniaka przy zabawie autkami."
- Beata nie weźmie taksówki dla siebie i szwagierki, lecz pojedzie własnym samochodem po imprezie z alkoholem. Ania nie wypije kawy i zaśnie, zostawiając bawiącego się półtoraroczniaka przy otwartym oknie. - ?
Tak, zapis świadomy, ten bohater nawet nie za bardzo chciał pisać;) Psych oczywiście nie widział dziennika, wiedział tylko, że bohater zaczął go prowadzić (na jego polecenie).
We wspomnianych przez Ciebie fragmentach rzeczywiście było coś nie tak. Dzięki też.
Pozdrowienia!
bardzo dobre, choć ja wolałem Twoje inne, bardziej "zwyczajnie" napisane. Kiedyś próbowałem pisać w podobny sposób, ale potem (i teraz) miałem wrażenie, że to wymuszone. Ale to tylko subiektywne zdanie, na co dowód masz wyżej w postaci opinii Canulasa.
A w tym opowiadaniu najbardziej spodobał mi się koniec:
Mówi, że sztuka uwalnia.
Można wiele pomyśleć.
Pozdrawiam.
Tak, zakończenie może zwrócić uwagę. Zauważ, że bohater nie zrobił listy zakupów;)
Dzięki wielkie za przeczytanie i opinię!
chodziło mi o formę.
Zapis świetny, taki trochę wyprany z uczuć. Czytając zapomniałam, że to fikcja.
Pomysł super, bardzo w moim guście. No i polubiłam Twojego bohatera.
Lubię dziwnie, więc musiało mi się podobać. Treściowo też!! Pozdrawiam→*****
Pozdrawiam ;)
GRATULEJSZYN!!!
(Zimna Wojna nie bardzo mi się podobała, tzn piękna muzyka i kadry, plastycznie majstersztyk, i aktorzy dobrzy, ale scenariusz mnie zabił, cała ta ich niby miłość. I jeszcze to zakończenie o lepszym widoku hahahaha).
Piąteczka i pozdrowienia!
Pisanie do siebie = debilizm.
Ale psych zapyta. Znowu. I znowu trzeba się będzie tłumaczyć.
Do kupienia: grzebień z rzadkim rozstawem zębów"
O kurwax... Słyszałam, że niezły, byłam ciekawa, ale nie myślałam, że aż tak wystartujesz... Czytam dalej.
Nie mogę.
Nie mogę.
Nie mogę.
Siebie też nie uratuję” – nie mam pytań
„Skupić się. Oddychać. Powoli. I liczyć oddechy.
Pomogę Magdalenie. Pomogę małej Helence.
To dużo” – nadal nie mam
„Patrzę z dumą. Buzie bez winy i bez cierpienia. Ich los nic nie waży. Nigdy się nie rozczarują. Nie będą musiały patrzeć na brzydotę. Nie będą się pociły, śmierdziały, wydalały. Nigdy nie przypomną sobie, co się stało.
Do kupienia: dwie lalki, jedna większa, druga mniejsza” – i to (wyciągam niektóre, ale całość nokautuje)
„Muszę zacząć się rozglądać, jak wychodzę z domu. Czasami zapominam, że są inni ludzie, patrzą, myślą, widzą mnie” – i to
To jest najlepszy tekst, jaki czytałam od kilku, hm, tygodni na pewno, zaryzykuje określenie – miesięcy. Nie mam pytań, wysadziło mnie na orbitę.
Gratuluję :)
Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – jutro o godz. 20.00.
Pozdrawiamy :)
Postać: Hurtownik galaretek
Zdarzenie: Czuły punkt
Gatunek (do wyboru): Thriller lub Opowiadanie obyczajowe lub Horror i pochodne
Czas na pisanie: 23 czerwca (niedziela) godz. 19.00
Powodzenia :)
Spokojnie, w stonowany sposób oczami bohatera spisałaś makabryczną historię. Podoba mi się.
Pozdrawiam
Może, gdyby Tomek wciąż żył, bohater byłby innym człowiekiem?
Ciąży na nim poczucie winy...
Jezu, okropnie mocny tekst...
Pozdrawiam!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania