TW nr 7 Świrnięta wróżka
Postać - Świrnięta babcia
Miejsce - Piwnica starego zamku
Zdarzenie - Zamarznięte serca
Gatunek - Kryminał
Pajęczyny zagęszczały korytarz wlekący się w dół niczym kręgosłup węża. Schodki były wytarte od skórzanych podeszew butów stóp w numerze 36.
Chodziła tam często, ze słoikami pełnymi zapraw. Układała je na wnękach niby okien. Świetliki migotały słabym światłem.
Babcia o czarującym uśmiechu była już starą wróżką. Skrzydła zwisały jej wątle podobnie jak wiotka pergaminowa skóra na klatce piersiowej.
Nosiła fikuśną sukienkę alla push-up , dzięki temu jej ciało sprawiało wrażenie zadbanej kobiety.
Wisiałem na końcu łańcucha, tak od niechcenia za jedną nogę, gdy zauważyłem, że babcia wlecze coś za sobą w grubym jutowym worze.
Moja niezaspokojona podjarania do temperatury ognia mania wszystko widzenia o mało co nie zafundowała mi ścięcia jedynej nici, jaką ukręciłem w ostatnich latach.
Ja szpiegulec, detektyw nieprawdy zadrżałem.
To coś krwawiło jak zarzynane zwierzę.
C.d.n
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania