Poprzednie części:  TW nr 7 Świrnięta wróżka

TW nr7 Świrnięta wróżka nr2

Obwisłem naciągając moją szyję przykurcza aż strzelił mi włos na karku.

– Echeeeee! – Bacia zacharczała tym swoim czarem z duszy i już prawie by mnie obczaiła, obwąchała tym swoim tyci nochalem gdyby nie ta szmata nasączona juchą.

 

No mówię ci, ja to prawie straciłem w dupce kontrolę nad taśmą srającą nićmi.

Bo wiesz, ja to taka wilinka ma na drugie, ale w męskiej męskiej mi bardziej do twarzy, więc nazywaj mnie Wyliniały, no, strzelam kłakami ,no.

Wracam do Wróżki już... już... tu jest!

Pociągnęła to padło bliżej światła. Co za smród.

Ehehekekekteew tfu!

Muszę wytrzeć nitkę, czuję ten swąd przez odnóża, szósta stópka na ósmej godzinie. Zdrętwiała mi.

 

Jeeeeee! Huuujujuz tym, przestawię.

Staruszka rozpakowała odwiązując linę wisielca z tobołka. Lament wypełnił piwnicę, tak okropny jakby wyły diabły tasmańskie w czasie godów.

– O ty moje, obolałe, czarne i tak cholernie zimne! Czy już nigdy nie poczuje prawdziwej kołatki? – Nasłuchiwała odpowiedzi, skurczu, czegokolwiek. Wytrysku.

 

Strużka niczym dymek z różdżki wypłynęła z naciętej aorty.

"Patrzyłem i myślałem, myślałem i zgłupiałem."

 

To było wielkie, nienormalne serducho w procesie rozmrażania.

Boże, jakie ona musiała mieć pokłady nieodkryte w tym mini ciałku, jak ona to tam upchała, no jak?!

Czary!

Zwisłem jak nadgniły ogórek niżej, było mi już naprawdę niedobrze.

Postanowiłem, że odetnę się z tej sprawy raz i jak na detektywa chociaż raz rozwiążę krzyżówkę dla analfabetów.

 

C.d.m.n

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania