TW#19 Wzorowi czeladnicy

Krawiec rozpruwacz ciał

Alergia

 

Dziadek Gienek, tak go nazywali wszyscy w okolicy. Emerytowany szewc o ciepłym spojrzeniu i budzącej ufność twarzy. Ostatnie siwe kosmyki włosów sterczały na pomarszczonej głowie. Ruszał się powoli, ale nie wynikało to ze starczego opadnięcia z sił.

Jego warsztat istniał u podnóża wieżowca od zawsze. Wyglądał jak archaiczna jama wciśnięta w młodą potężną górę. Nikt się nie zastanawiał nad sensem jej istnienia, po prostu była i tyle. Warsztat wyposażony w przedpotopowy sprzęt. Zbłąkany wędrowiec mógłby uznać to miejsce za muzeum. Jednak relikt ten wciąż dycha pomału i równomiernie jak jego pan.

Gienek codziennie od piątej rano przykleja wygłodniałe podeszwy, mocuje ułamane obcasy, ratuje skórzane torby i robi nowe dziurki w zaciskanych mocniej paskach tym, którym w życiu się nie wiedzie.

Kiedy dziadek pracuje, nie wolno mu przeszkadzać. Jego mięśnie są wtedy naprężone, a palce ruszają się precyzyjnie. Czasem wydaje się, co jest zupełnie niemożliwe, że dłonie ma silne jak warsztatowe imadła. Co trzy kwadranse robi sobie przerwę. Znów na chwilę wraca przyjazne oblicze dziadunia rozdającego cukierki.

Od jakiegoś czasu, będą ze trzy wiosny Gienek zamilkł. Nadal był miły, mimo że niemy, wyglądał tak samo jak zawsze. Równolegle z nastaniem ciszy osiedle zaczęło szarzeć, place zabaw niszczeć, a dzieci tragicznie ginąć.

Pierwszy był mały chorowity Łukasz. Chłopiec o zawsze zakatarzonym nosie i ropiejącym gardle. Ciało znaleziono obok bloku. W krzakach za śmietnikiem pośród psich kup spał z zaszytymi powiekami i ustami. W miejscu gardła zionęła dziura po wycięciu, brakowało też zakatarzonego noska.

Paskudna robota dla policji. Ciągłe wysłuchiwanie o grzecznym i zdolnym dziecku, wzorowych rodzicach i troskliwych sąsiadach. Starszy aspirant Janusz Psina miał włochate uszy, pyszczek, krótką czuprynę i resztę ciała też bardzo psią. Ładnie na nim leżał niebieski mundur. Miał dosłownie doskonałego nosa, zarówno kiedy pracował w terenie, jak i na komendzie, na której wszyscy szczerzyli wrogo kły.

Razem z Januszem na miejsce zbrodni przybył Rudy Tadek o nieznanym stopniu i nazwisku. Nawet nie było wiadomo czy ma na imię Tadek. Ze zbyt luźnego munduru sterczały rude: broda, bokobrody i czupryna i masa piegów. Lisi nos wietrzył okazję do przekrętów.

Obaj natychmiast zaczęli intensywnie działać. Obwąchali zwłoki i wypytali wszystkich obecnych. Niczego przełomowego się nie dowiedzieli. Odeszli speszeni, nie znaleźli żadnych tropów.

Gienek spokojnie pykał fajkę obserwując całą sytuację. Siedział na turystycznym krzesełku przed swoim warsztatem.

—Wiedzą panowie władze, jak to dziecko okrutnie wrzeszczało — szepnął. — Morderstwo zostało popełnione tutaj koło śmietnika…

— A ty dziadek skąd tyle o nim wiesz — warknął Tadek, wtrącając się w pół zdania staruszkowi.

— Wieczorami słucham przez uchylone okno, jak umiera osiedle — kontynuował szewc. — Ostatnio coś się zmieniło, brutalna siła stara się mu pomóc w tym procesie. Na trawnikach zamiast rosy rozprysną krople krwi, szkarłatne kałuże ukażą nas w swoim zwierciadle. Pewna spaczona siła zabrała się za remont.

— Chodź Rudy, nos mi podpowiada, że tu nic nie znajdziemy — wyszczekał Janusz.

— Ok szefie.

Policjanci poszli do samochodu, obarczeni irracjonalnym niepokojem. Może znajdą więcej zamordowanych dzieci?

Na odpowiedź nie musieli czekać długo. W parku na tym przeklętym fyrtlu, poranny biegacz znalazł rozmazanego na ściółce w liściach Tomka gadułę. Miał wygryzione gardło, wyrwane struny głosowe i zaszyte usta. Drzewa na około były obdrapane jakby pazurami niedźwiedzia, dodatkowo kora miała barwę czerwoną zamiast brązowej.

Ludzie nie lubią mordowania dzieci. Tutejsi mieszkańcy stali się lękliwi. Rozpłynęła się życzliwość i otwartość, chociaż dopiero się krystalizowała.

Następny był cichy Jasiu, którego ciało pozbawione uszu otulił huk i strumień wodospadu koło klatki C. Powstał on w miejscu urwanej rynny. Ten biedak miał wyłamany staw żuchwowy i brodę przyszytą do Jabłka Adama. I tak sobie siedział w opadającej dachowej deszczówce.

Rudy i Psina dopisali go do listy ofiar i potwornie zmokli. Musieli otworzyć filię komisariatu obok warsztatu szewca. Postanowili zacząć łowić te same nocne dźwięki, które rejestrował staruszek. Jako oficjalne uzasadnienie podali „ Nadmierne zużycie paliwa na dojazdy radiowozem”. Regularne przechadzki do miejsc zbrodni pozwoliły im dobrze poznać detale okolicy. Wiedzieli już, że nie różni się ona niczym od innych ponurych blokowisk. Jedyne co odstawało to tempo wymierania nieletnich.

No i ten krawiec rozprutych ciał, naprawiający zepsute dzieci. Metody miał brutalne, ale i skuteczność stuprocentową. Nawet alergia nie była mu straszna. Dziwiły go trochę sadystyczne wymagania stawiane pociechom przez rodziców, lecz on tu tylko sprzątał i łatał.

 

Nie myśli, działa, aż dojdzie do stanu idealnego. Krew można zawsze wyszorować. Pomału, nieśpiesznie, co trzy kwadranse przerwa dla osłody.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (23)

  • Trening Wyobraźni dwa lata temu
    Witamy nowy tekst! :)
  • Berkas dwa lata temu
    Dzień doberek
  • Trening Wyobraźni dwa lata temu
    Berkas, oto Twój zestaw:
    Postać: Wielebny, który nie chce przeszkadzać
    Zdarzenie: Zakłócenie miru domowego

    Gatunek (do wyboru): Pamiętnik/ Dziennik/ Retrospekcja lub (pod kątem Antologii) Horror i pochodne
    Czas na pisanie: 10 listopada (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • Antoni Grycuk dwa lata temu
    Mi to przypomina Ghost Ridera. Oraz inne opowiadanie z tego portalu.
    Podoba mi się.

    Pozdrawiam.
  • Berkas dwa lata temu
    Dzięki za wizytę, miło, że się Tobie podoba ;)
    Pozdrowionka
  • JamCi dwa lata temu
    będę jutro
  • Berkas dwa lata temu
    czekam
  • Aisak dwa lata temu
    stawiane pociechą - pociechOM
  • Berkas dwa lata temu
    Dzięki poprawiłem ;)
  • JamCi dwa lata temu
    Wyglądała jak archaiczna jama - wyglądał
    nie możliwe - niemożliwe
    jeszcze jakieś drobiazgi.
    No ciekawe. Ale wolałabym, żeby mi nikt nie opowiadał takich bajek na dobranoc. Metoda naprawiania... intrygująca.
    Gienek codziennie od piątej rano przykleja wygłodniałe podeszwy, mocuje ułamane obcasy, ratuje skórzane torby i robi nowe dziurki w zaciskanych mocniej paskach tym, którym w życiu się nie wiedzie. - to jjest super :-)
  • Aga jednostrzały dwa lata temu
    WItaj,

    "Dziadek Gienek, tak go nazywali wszyscy w okolicy. "... - tu jakby ktoą zdanie urwał w połowie. Rozpędziłam się a tu ... kuniec, kropka. Nie, ze niepoprawnie, ale zaskoczonam ;))

    "Ruszał się powoli, ale wynika to ze starczego opadnięcia z sił." - pomieszane czasy - "ruszał" - cz. przeszły, a dalej masz "wynika" - cz.teraźniejszy. Trza by się na coś zdecydować ;)

    "Nikt się nie zastanawiał nad sensem jej istnienia, po prostu jest i tyle." - tu tak samo, "zastanawiał" - cz.przeszły i dalej "jest" - cz.teraźniejszy

    i poniżej, też masz podobnie pomieszany czasy. Wskakujesz z przeszłego do teraźniejszego i potem znów do przeszłego... Trzeba to ujednolicić. Gdzie wspomnienia - tam przeszły. Albo całość zrób w przeszłym :))

    "Ludzie nie lubią mordowania dzieci. " - to dość nieszczęśliwe stwierdzenie sugerujące, ze mordowanie innych lubią.

    Ok, tyle, koniec seansu.
    Pomysł na opko tu miałeś na pewno, z wykonaniem - trza troszkę podretuszować :)
    Pozdrowionka :))
  • Berkas dwa lata temu
    Cześć,
    tekst miał mieć odrobinę rozbudowaną fabułę, ale zabrakło czasu na dobre jej przemyślenie. Postaram się wprowadzić Twoje porady i zrobić go bardziej znośnym. ;)
    Dziękuję za uważne przeczytanie i komentarz.
    Pozdrawiam
  • Ritha dwa lata temu
    Ok, będę się czepiać… :p

    Pierwszy akapit – dziwnie pociachane te zdania, obadaj pierwsze (nawet nie zdanie, a stwierdzenie), brakuje orzeczenia, jest dziwne

    Jego warsztat istniał u podnóża wieżowca od zawsze. Wyglądała jak archaiczna jama wciśnięta w młodą potężną górę – skoro warsztat to wyglądał*

    Czasem wydaje się, co jest zupełnie nie możliwe – niemożliwe*

    Zapis masz do dopracowania, za to od strony fabularnej progress.
    „Pierwszy był mały chorowity Łukasz. Chłopiec o zawsze zakatarzonym nosie i ropiejącym gardle. Ciało znaleziono obok bloku. W krzakach za śmietnikiem pośród psich kup spał z zaszytymi powiekami i ustami. W miejscu gardła zionęła dziura po wycięciu, brakowało też zakatarzonego noska” – no i tu, Panie drogi, już horroła czuć

    „Starszy aspirant Janusz Psina miał włochate uszy, pyszczek, krótką czuprynę i resztę ciała też bardzo psią. Ładnie na nim leżał niebieski mundur” :D

    Gienek spokojnie pykał fajkę[,] obserwując całą sytuację.
    —Wiedzą panowie władze – zabrakło spacji po pauzie
    — A ty dziadek skąd tyle o nim wiesz[?] — warknął Tadek, wtrącając się w pół zdania staruszkowi.
    „ Nadmierne zużycie paliwa na dojazdy radiowozem” – tutaj z kolei spacja po pierwszym cudzysłowie zbędna

    Rozkręciłeś się. Podobało się, ale dam czwóreczkę za niedociągnięcia. Ćwicz, ćwicz. Groza się wkrada ;)
    Pozdro!
  • Berkas dwa lata temu
    Heyo,
    jako że to jest Trening Wyobraźni to staram się atakować te aspekty, w których czuję się słabo. Tutaj jest daleko do ideału, ale poprawię ?. Czepianie mnie nie boli. ;)
    Dzięki za komentarz, bardzo się cieszę, że znajdujesz jakieś pozytywy w tym tekście ?.
    Bede poprawiał!

    Pozdrowionka ;)
  • Ritha dwa lata temu
    "jako że to jest Trening Wyobraźni to staram się atakować te aspekty, w których czuję się słabo" - no i brawo! bardzo dobrze
    Superro, Berkas. Czuć oczytanie kryminałami ;)
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Berkas→Taki klimatyczny tekst, ale niezupełnie kryminał. Można sobie zaiste różnie pomyśleć:) No i te opisy szczegółów:)
    Ogólnie przeczytałem i nie żałuję:) Pozdrawiam↔5
  • Berkas dwa lata temu
    Cieszę się, że nie żałujsz wizyty przy tym tekście. Znalazłeś pozytywy, superancko. ;)
    Dzięki za komentarz
    Pozdrawiam
  • pkropka dwa lata temu
    Już myślałam, że nie wyjaśnisz zagadki, a tu proszę. Do ostatniej chwili trzymałeś mnie w niepewności :)
    Ja bym prosiła troszkę dłuższe. Zabrakło mi jakiegoś wyjaśnienia (mogło mi coś umknąć) dlaczego. A jestem ciekawa dlaczego.
    Pozdrawiam :)
  • Berkas dwa lata temu
    Pierwotnie miało być bez wyjaśnienia zagadki, bo nie miałem na nie pomysłu. Olśniło mnie przed wystawieniem tekstu i jednak jest.
    Dlaczego hmmm, chyba każdy musi spróbować sam wymyślić dlaczego. :P
    Pozdrawiam :D
  • Canulas dwa lata temu
    Fajna końcówka, ale kilka wertepów po drodze się zdarzyło. Nieco mi zapachniało Klątwą Milheaven. Idziesz w dobrym kierunku.
  • Berkas dwa lata temu
    Postaram się nie zbaczać z kursu i omijać chęchy. :P
  • szopciuszek dwa lata temu
    Bardzo obrazowe opisy. Cały świat i bohaterowie zostali tak przedstawieni, że czytało się to horrorowo-bajkowo. Z jednej strony łatwo sobie to wszystko wyobrazić, a z drugiej, no właśnie, łatwo sobie to wszystko wyobrazić :D Napisałam, co wiedziałam. Ogólnie do podrasowania, ale pomysł ciekawy :)
  • Berkas dwa lata temu
    Dzięki za wizytę ;) i komentarz :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania