TW#5 Katakumby
Kto: Muzyk Illuminati
Gdzie: Katakumby
Zdarzenie: Sprzątacz ciał
Gatunek: dark fantasy
************
Podziemna melodia unosiła się w powietrzu, pośród wyszczerbionych czaszek kościotrupów i gromad szczurów, docierając również do uszu sprzątacza ciał. Osobnik ten ubrany był w łachmany, ukrywające jego poparzone i zniszczone upływającym czasem ciało. Sprzątacz wiedział, że zbliża się kolejny kandydat, pragnący przetrwać spotkanie z losem. Po chwili pojawiła się postać w kapeluszu i ciemnym płaszczu.
— Jestem Muzyk Illuminati – przedstawił się przybysz. — Słyszałem historie opowiadane w okolicy i przybyłem, by zmierzyć się z przeznaczeniem.
— Wielu było przed tobą i podobnie mówili. W tych podziemiach siedzi istota. Jest ona na tyle groźna, że zabija każdego, kto się zbliży. Jedynie…
— Tak, słyszałem już o tym. Wierzę w moc organków i muzyki. Wszyscy zachwalają moje zdolności, a skoro to jedyna droga do pokonania bestii, chętnie spróbuję.
— Twe magiczne organki… Mogę je zobaczyć? – Sprzątacz wyciągnął pokrytą krostami rękę, ale muzyk odsunął się ze wstrętem.
— Prowadź mnie lepiej do leża tego stwora – rozkazał.
— Jak sobie życzysz. Zabiorę je sobie później.
Muzyk wzruszył ramionami. Paskudny człowiek poprowadził go korytarzami pełnymi zawijasów, aż do przestronnej komory, wypełnionej zapachem krwi. Na jednej ze skalnych ścian znajdowały się wgłębienia, a w nich spoczywały czaszki. Były ich dziesiątki, a może nawet setki.
— Głowy poległych zostawiamy na pamiątkę, bo żadnych innych spisów nie prowadzimy – wyjaśnił sprzątacz. — Dalej musisz iść sam. Z wiadomych powodów.
Sprzątacz wskazał na ciemny tunel na końcu komory. Muzyk wyciągnął swe organki i ruszył przed siebie, rozpoczynając cichą melodię, która jak dotąd zawsze oczarowywała i hipnotyzowała słuchających. Tym razem jednak w te dźwięki wdarła się nuta fałszu, jakby grający nie był pewien swego i bardzo się bał.
I to zapewne go zgubiło. Gdy Iluminati wkroczył do leża potwora, muzyka ucichła. Widocznie to, co tam zobaczył tak bardzo nim wstrząsnęło, że przerwał grę, tym samym pieczętując swój los.
Po chwili z tunelu wynurzył się mężczyzna, ubrany podobnie do sprzątacza, ciągnąc ciało Muzyka Iluminati.
— Kolejny naiwniak. Pochodź po mieście i skuś jeszcze kilku – nakazał sprzątacz swemu ziomkowi. Sam zaś przeszukał ciało i znalazł sakiewkę ze złotem. Potem wyjął z ręki poległego muzyka organki, obejrzał je i stwierdził:
— Tandetne, ale muzyk był z niego przedni.
Komentarze (6)
Uwielbiam twój styl nic się nie zmienia :D
Wszystkie wymogi TW spełnione, jest git.
Daję 5.
Tera na pewno kliknę :D
Jest pomysł.
Jest styl.
Są wszystkie parametry.
(wszystko jest)
"— Dalej musisz iść sam. Z wiadomych powodów." - dobre ;) (ależ piękne są te myślniki - taka dygresja jeno ;)
Niezła komedyja z tego wyszła :) Dark komedyja ;)
Krótko, treściwie i na temat. Podobało mnie się :)
Pozdrawiam
Piąteczka :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania