Witam ponownie :)
"Kiedy wycięto ostatnie drzewo oczom ukazał się step, jakiego oczy nie widziały. " - może wyrzucić pierwsze "oczom"? - mała sugestia jeno :) Chyba, że czegoś nie jarzę i to celowe powtórzenie :)
"po którym niejednemu Kunowi w spodniach robiło się ciasno." - słodkie i takie romantyczne na wskroś ;))
"Jego krzyk niósł się po rwacej rzece." - rwącej?
Bardzo mroczna ta legenda :) Utrzymana w ciekawej, baśniowej konwencji :)
Podobało mi się. Pozdrawiam :)
Pasja, niecnoto, a gdzie oznacznik, hehe, że to dla dorosłych?
Trochę porozbijane to Twoje opowiadanie, ale najważniejsze zawarłaś. Czuć miejsce i klimat, jednak bohaterka za bardzo skłócona ze sobą. Niby zła, ale tak nie do końca. Niby umarła, ale tak jakoś nie była to kara. A bohater z kolei, to mi tak jakoś na kolaboranta wyszedł. To tyle. Malujesz otoczenie bajkowo i ładnie. Nad postaciami musisz [wybacz to słowo] popracować.
Pozdrówka.5 za klimat
Może niecnota, ale uważam, że nie ma jakiś momentów dla dorosłych. Trudno jest wyczuć. Goretta umarła, czy kara? Pewnie tak. Bo była to gorąca miłość. Dragan zemścił się na swoim ojcu Constantinie za matkę. Lecz nie myślał, że miłość to tak odmieni. Jednak dzieci swoje ocalił i wychował. Wróciły na ojcowiznę. Pewnie gdyby dalej pociągnąć... dostali by się do Kopalni Cudów, gdzie spoczywa ich matka. Postacie są wpisane w temat. Nie chciałam za długo się rozpisywać.
Dziękuję i pozdrawiam
Lubię baśnie, chociaż u Ciebie wszystko nie jest białe i czarne. Ładnie prowadzisz narrację bajkowym językiem. Goretta nie jest bohaterką w stu procentach pozytywną, ludzie giną na plantacji. Jej partner pilnuje porządku, więc też przyczynia się do śmiertelności ludzi z tamtej krainy. Wszystko kończy się tragedią, więc tutaj jakby sprawiedliwość zwycięża. Pod koniec pojawia się zagadkowa para czarnobrewy i złotowłosa i wynajmują osobne pokoje. Moim zdaniem, muszą to być zaginione bliźnięta sądząc po wyglądzie rodziców, on blondyn a ona czarnobrewa. Fajna lektura dla kochających baśnie bez względu na wiek. Pozdrowienia!
Bożenko miło, że ci się podoba i ujrzałaś końcówkę tej legendy. Natomiast Dragan to zaginione niemowlę wcześniej. Pewnie coś wtrącę, aby było przejrzyściej.
Pozdrawiam cieplutko
"Już wtedy przed dekadami, kiedy to pod osłoną nocy Pan Mroku porzucił swoje włości. Chodziły słuchy, że na strychu opuszczonego budynku, gdzie farbowano skóry znaleziono niemowlę płci niewiadomej." - dla mnie to powinno być jedno zdanie. Obadaj sama.
"— Dzisiaj w nocy — zaczęła mówić. — Przybędzie transport sadzonek trzciny cukrowej." - i jeszcze tutaj miałbym obiekcje. "Dzisiaj w nocy - nie kończysz zdania, więc wtrącenie, robi rolę przecinka, czyli bez kropki i dalej z małej. (Wtracenie go zastępuje).
" — O Pani! — nagle głos z tłumu zabrzmiał. — I ludzie rozsunęli się, robiąc miejsce. - po wtrąceniu, tak jakbyś powracała do dialogu, ale słowa zawarte nieco nijak się mają. Jakby to byłą jednak narracja. Obadaj swoim okiem.
Sorry, że tak wyciągam, ale wiem, że Ty wiesz, że mam czyste intencje :)
" — Sarina! — odwieź Pana do domu — rozkazała karlicy. A ty chodź za mną." - tutaj też mi nie gra. Sarina (dialog) odwieź pana do domu (diialog, więc bez myślnika, no i z wykrzyknikiem, bo rozkaz) rozkazała karlicy (ok) - A ty chodź za mną (dalsza część dialogu, czyli przed tym myślnik, no i opcjonalnie znó wykrzyknik)
" Na oczodoły kładziono im dwie monety dla przewoźnika i zakopywano w trzcinach." - zajebiście mi się podoba ten motyw.
" Popłody rzucono na pożarcie basiorom." - i to zajebiste.
Noo, baśń przednia. Klimat upiorny. Ja lubię wszystko o Węgrach, Rumunii, Mołdawii. Lubię te klimaty. Nawet w Rumuńskie lasy chcę jechać całkiem niedługo.
Extra Pasjo.
Oczywiście, Twego pierwszego TW nie pobije, bo tamto to juz legenda, ale wciąż piątak lekkim kciukiem.
Witaj.
Can pierwsze zdanie miałam ciągłość i zmieniłam chyba parę razy. Natomiast do dialogów pewnie racja. Dokonałam korekty.
Ciężko mi się pisało. Jednak legendy są inaczej pisane. Jest dobro i zło i morał pewnie końcowy. Moja odbiega.
Rumunia przepiękna. Byłam w 1990, rok po obaleniu Couczesku. Na weseu, tereny Siedmiogrodu. Koleżanka zakochała się właśnie w Constantinie. Z wesela pamiętam początek, bo potem alkohol buzował. Ale po weselu zostaliśmy jeszcze tydzień. Karpaty i zamki przeciwne. Wtedy była Rumunia zniszczona. Miałam jeździć do niej. Ale po trzech latach rozwiodła się i wróciła do Polski.
Dziękuję
Pozdrawiam
pasja, pozdro również. Podtrzymuję to, że coś się dzieje. Czy Ty aby nie zakochana jakaś? Piórem ostatnio wywijasz (tak ze trzy teksty) - poza haiku, bo tych nie rozumiem, że czapy z głów.
Pasjo, przeczytałam i ja i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że przez prozę spod Twego pióra wręcz się płynie. Lekko, obrazowo, jakoś tak... no aż się chcę czytać. Zawsze kojarzyłam Cię bardziej z wierszami i myślę, że żyłam w błędzie.
Bardzo fajna legenda.
Ślę gwiazdy i pozdrowienia :)
Masz talent do oprowadzania czytelnika po tekście. Aż się zgarbiłam przy czytaniu, bo nos miałam prawie przyklejony do monitora, tak mnie wciągnęło! :)
Smutne to było, ale bardzo barwnie opisane. Ten gatunek bardzo Ci leży :)
Piąteczka i ciepło pozdrawiam! :)
Jejuuuu czytałam to dzisiaj przed wyjściem i nie skończyłam. Musiałam się oderwać i teraz dokańczam, stąd komentarz smaruję dopiero po powrocie do domu. Ale historia, kurde. Niby opowiadanie nie aż takie długie, a tyle się dzieje, że łohoho.
Bardzo mi się podobało. Nooo, ale Pani Pasjo, gdzie oznaczenie że dla dorosłych? Takież tu dzikie węże się zadziały ;)
Pozdrawiam!
pasja nie są gorszące, węże rzeczywiście nie takie dzikie, ale mimo to jakiś niewinny 14-letni ministrant mógłby przeżyć spory szok. Chociaż kurde. W dobie internetu... sama nie wiem. :P
Pozdrawiam!
Komentarze (26)
"Kiedy wycięto ostatnie drzewo oczom ukazał się step, jakiego oczy nie widziały. " - może wyrzucić pierwsze "oczom"? - mała sugestia jeno :) Chyba, że czegoś nie jarzę i to celowe powtórzenie :)
"po którym niejednemu Kunowi w spodniach robiło się ciasno." - słodkie i takie romantyczne na wskroś ;))
"Jego krzyk niósł się po rwacej rzece." - rwącej?
Bardzo mroczna ta legenda :) Utrzymana w ciekawej, baśniowej konwencji :)
Podobało mi się. Pozdrawiam :)
Pozdrawiam:)
Trochę porozbijane to Twoje opowiadanie, ale najważniejsze zawarłaś. Czuć miejsce i klimat, jednak bohaterka za bardzo skłócona ze sobą. Niby zła, ale tak nie do końca. Niby umarła, ale tak jakoś nie była to kara. A bohater z kolei, to mi tak jakoś na kolaboranta wyszedł. To tyle. Malujesz otoczenie bajkowo i ładnie. Nad postaciami musisz [wybacz to słowo] popracować.
Pozdrówka.5 za klimat
Dziękuję i pozdrawiam
Pozdrawiam cieplutko
Pozdrawiam
Pozdrawiam serdecznie
"Już wtedy przed dekadami, kiedy to pod osłoną nocy Pan Mroku porzucił swoje włości. Chodziły słuchy, że na strychu opuszczonego budynku, gdzie farbowano skóry znaleziono niemowlę płci niewiadomej." - dla mnie to powinno być jedno zdanie. Obadaj sama.
"— Dzisiaj w nocy — zaczęła mówić. — Przybędzie transport sadzonek trzciny cukrowej." - i jeszcze tutaj miałbym obiekcje. "Dzisiaj w nocy - nie kończysz zdania, więc wtrącenie, robi rolę przecinka, czyli bez kropki i dalej z małej. (Wtracenie go zastępuje).
" — O Pani! — nagle głos z tłumu zabrzmiał. — I ludzie rozsunęli się, robiąc miejsce. - po wtrąceniu, tak jakbyś powracała do dialogu, ale słowa zawarte nieco nijak się mają. Jakby to byłą jednak narracja. Obadaj swoim okiem.
Sorry, że tak wyciągam, ale wiem, że Ty wiesz, że mam czyste intencje :)
" — Sarina! — odwieź Pana do domu — rozkazała karlicy. A ty chodź za mną." - tutaj też mi nie gra. Sarina (dialog) odwieź pana do domu (diialog, więc bez myślnika, no i z wykrzyknikiem, bo rozkaz) rozkazała karlicy (ok) - A ty chodź za mną (dalsza część dialogu, czyli przed tym myślnik, no i opcjonalnie znó wykrzyknik)
" Na oczodoły kładziono im dwie monety dla przewoźnika i zakopywano w trzcinach." - zajebiście mi się podoba ten motyw.
" Popłody rzucono na pożarcie basiorom." - i to zajebiste.
Noo, baśń przednia. Klimat upiorny. Ja lubię wszystko o Węgrach, Rumunii, Mołdawii. Lubię te klimaty. Nawet w Rumuńskie lasy chcę jechać całkiem niedługo.
Extra Pasjo.
Oczywiście, Twego pierwszego TW nie pobije, bo tamto to juz legenda, ale wciąż piątak lekkim kciukiem.
Can pierwsze zdanie miałam ciągłość i zmieniłam chyba parę razy. Natomiast do dialogów pewnie racja. Dokonałam korekty.
Ciężko mi się pisało. Jednak legendy są inaczej pisane. Jest dobro i zło i morał pewnie końcowy. Moja odbiega.
Rumunia przepiękna. Byłam w 1990, rok po obaleniu Couczesku. Na weseu, tereny Siedmiogrodu. Koleżanka zakochała się właśnie w Constantinie. Z wesela pamiętam początek, bo potem alkohol buzował. Ale po weselu zostaliśmy jeszcze tydzień. Karpaty i zamki przeciwne. Wtedy była Rumunia zniszczona. Miałam jeździć do niej. Ale po trzech latach rozwiodła się i wróciła do Polski.
Dziękuję
Pozdrawiam
:-)
Bardzo fajna legenda.
Ślę gwiazdy i pozdrowienia :)
Dziękuję. Pozdrawiam
Pozdrawiam.
Pozdrawiam serdecznie
Smutne to było, ale bardzo barwnie opisane. Ten gatunek bardzo Ci leży :)
Piąteczka i ciepło pozdrawiam! :)
Pozdrawiam serdecznie
Bardzo mi się podobało. Nooo, ale Pani Pasjo, gdzie oznaczenie że dla dorosłych? Takież tu dzikie węże się zadziały ;)
Pozdrawiam!
Pozdrawiam serdecznie
Pozdrawiam!
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania