.

 

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 14

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (26)

  • Agnieszka Gu 17.02.2018
    Witam ponownie :)
    "Kiedy wycięto ostatnie drzewo oczom ukazał się step, jakiego oczy nie widziały. " - może wyrzucić pierwsze "oczom"? - mała sugestia jeno :) Chyba, że czegoś nie jarzę i to celowe powtórzenie :)
    "po którym niejednemu Kunowi w spodniach robiło się ciasno." - słodkie i takie romantyczne na wskroś ;))
    "Jego krzyk niósł się po rwacej rzece." - rwącej?
    Bardzo mroczna ta legenda :) Utrzymana w ciekawej, baśniowej konwencji :)
    Podobało mi się. Pozdrawiam :)
  • Pasja 17.02.2018
    AGu dzięki za wskazanie błędów. Miło gościć cię i za upodobanie też dziękuję.
    Pozdrawiam:)
  • Felicjanna 17.02.2018
    Pasja, niecnoto, a gdzie oznacznik, hehe, że to dla dorosłych?
    Trochę porozbijane to Twoje opowiadanie, ale najważniejsze zawarłaś. Czuć miejsce i klimat, jednak bohaterka za bardzo skłócona ze sobą. Niby zła, ale tak nie do końca. Niby umarła, ale tak jakoś nie była to kara. A bohater z kolei, to mi tak jakoś na kolaboranta wyszedł. To tyle. Malujesz otoczenie bajkowo i ładnie. Nad postaciami musisz [wybacz to słowo] popracować.
    Pozdrówka.5 za klimat
  • Pasja 17.02.2018
    Może niecnota, ale uważam, że nie ma jakiś momentów dla dorosłych. Trudno jest wyczuć. Goretta umarła, czy kara? Pewnie tak. Bo była to gorąca miłość. Dragan zemścił się na swoim ojcu Constantinie za matkę. Lecz nie myślał, że miłość to tak odmieni. Jednak dzieci swoje ocalił i wychował. Wróciły na ojcowiznę. Pewnie gdyby dalej pociągnąć... dostali by się do Kopalni Cudów, gdzie spoczywa ich matka. Postacie są wpisane w temat. Nie chciałam za długo się rozpisywać.
    Dziękuję i pozdrawiam
  • Bożena Joanna 17.02.2018
    Lubię baśnie, chociaż u Ciebie wszystko nie jest białe i czarne. Ładnie prowadzisz narrację bajkowym językiem. Goretta nie jest bohaterką w stu procentach pozytywną, ludzie giną na plantacji. Jej partner pilnuje porządku, więc też przyczynia się do śmiertelności ludzi z tamtej krainy. Wszystko kończy się tragedią, więc tutaj jakby sprawiedliwość zwycięża. Pod koniec pojawia się zagadkowa para czarnobrewy i złotowłosa i wynajmują osobne pokoje. Moim zdaniem, muszą to być zaginione bliźnięta sądząc po wyglądzie rodziców, on blondyn a ona czarnobrewa. Fajna lektura dla kochających baśnie bez względu na wiek. Pozdrowienia!
  • Pasja 17.02.2018
    Bożenko miło, że ci się podoba i ujrzałaś końcówkę tej legendy. Natomiast Dragan to zaginione niemowlę wcześniej. Pewnie coś wtrącę, aby było przejrzyściej.
    Pozdrawiam cieplutko
  • Szudracz 17.02.2018
    W tych gatunkach nie jest łatwo pisać, więc tym bardziej z zainteresowaniem czytałam tą legendę. :) Podoba mi się tak przedstawiona wersja miłości. :)
  • Pasja 17.02.2018
    Miło cię gościć Szudracz. Masz rację, że taki gatunek jest skomplikowany.
    Pozdrawiam
  • Karawan 17.02.2018
    Napisali Ci już wszystko. Ładnie, składnie, nie przepadnie! 5 ;))
  • Pasja 17.02.2018
    Jak napisali to chyba dobrze. Dzięki
    Pozdrawiam serdecznie
  • Canulas 17.02.2018
    Na samej górze masz "Baś"

    "Już wtedy przed dekadami, kiedy to pod osłoną nocy Pan Mroku porzucił swoje włości. Chodziły słuchy, że na strychu opuszczonego budynku, gdzie farbowano skóry znaleziono niemowlę płci niewiadomej." - dla mnie to powinno być jedno zdanie. Obadaj sama.

    "— Dzisiaj w nocy — zaczęła mówić. — Przybędzie transport sadzonek trzciny cukrowej." - i jeszcze tutaj miałbym obiekcje. "Dzisiaj w nocy - nie kończysz zdania, więc wtrącenie, robi rolę przecinka, czyli bez kropki i dalej z małej. (Wtracenie go zastępuje).

    " — O Pani! — nagle głos z tłumu zabrzmiał. — I ludzie rozsunęli się, robiąc miejsce. - po wtrąceniu, tak jakbyś powracała do dialogu, ale słowa zawarte nieco nijak się mają. Jakby to byłą jednak narracja. Obadaj swoim okiem.

    Sorry, że tak wyciągam, ale wiem, że Ty wiesz, że mam czyste intencje :)

    " — Sarina! — odwieź Pana do domu — rozkazała karlicy. A ty chodź za mną." - tutaj też mi nie gra. Sarina (dialog) odwieź pana do domu (diialog, więc bez myślnika, no i z wykrzyknikiem, bo rozkaz) rozkazała karlicy (ok) - A ty chodź za mną (dalsza część dialogu, czyli przed tym myślnik, no i opcjonalnie znó wykrzyknik)

    " Na oczodoły kładziono im dwie monety dla przewoźnika i zakopywano w trzcinach." - zajebiście mi się podoba ten motyw.

    " Popłody rzucono na pożarcie basiorom." - i to zajebiste.


    Noo, baśń przednia. Klimat upiorny. Ja lubię wszystko o Węgrach, Rumunii, Mołdawii. Lubię te klimaty. Nawet w Rumuńskie lasy chcę jechać całkiem niedługo.
    Extra Pasjo.
    Oczywiście, Twego pierwszego TW nie pobije, bo tamto to juz legenda, ale wciąż piątak lekkim kciukiem.
  • Pasja 17.02.2018
    Witaj.
    Can pierwsze zdanie miałam ciągłość i zmieniłam chyba parę razy. Natomiast do dialogów pewnie racja. Dokonałam korekty.
    Ciężko mi się pisało. Jednak legendy są inaczej pisane. Jest dobro i zło i morał pewnie końcowy. Moja odbiega.
    Rumunia przepiękna. Byłam w 1990, rok po obaleniu Couczesku. Na weseu, tereny Siedmiogrodu. Koleżanka zakochała się właśnie w Constantinie. Z wesela pamiętam początek, bo potem alkohol buzował. Ale po weselu zostaliśmy jeszcze tydzień. Karpaty i zamki przeciwne. Wtedy była Rumunia zniszczona. Miałam jeździć do niej. Ale po trzech latach rozwiodła się i wróciła do Polski.
    Dziękuję
    Pozdrawiam
  • Pasja 17.02.2018
    Przecudne*
  • Canulas 17.02.2018
    pasja, pozdro również. Podtrzymuję to, że coś się dzieje. Czy Ty aby nie zakochana jakaś? Piórem ostatnio wywijasz (tak ze trzy teksty) - poza haiku, bo tych nie rozumiem, że czapy z głów.
  • Pasja 17.02.2018
    Canulas mnie już dwie monety na oczodoły, a ty o zakochaniu?
    :-)
  • Canulas 17.02.2018
    pasja, chuja tam dwie monety
  • Ritha 18.02.2018
    Pasjo, przeczytałam i ja i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że przez prozę spod Twego pióra wręcz się płynie. Lekko, obrazowo, jakoś tak... no aż się chcę czytać. Zawsze kojarzyłam Cię bardziej z wierszami i myślę, że żyłam w błędzie.
    Bardzo fajna legenda.
    Ślę gwiazdy i pozdrowienia :)
  • Pasja 19.02.2018
    Miło cię gościć. Zabrać się za pisanie legendy, było bardzo ciężko. Bez pomysłu. Inaczej pisze się obyczajówki.
    Dziękuję. Pozdrawiam
  • MarBe 18.02.2018
    Każdy czytający w tym tekście znajdzie coś dla siebie, równie dobrze można dopisać początek jak i koniec.
    Pozdrawiam.
  • Pasja 19.02.2018
    Dzięki, że czytałeś i dopisałeś coś dla siebie.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Elorence 19.02.2018
    Masz talent do oprowadzania czytelnika po tekście. Aż się zgarbiłam przy czytaniu, bo nos miałam prawie przyklejony do monitora, tak mnie wciągnęło! :)
    Smutne to było, ale bardzo barwnie opisane. Ten gatunek bardzo Ci leży :)
    Piąteczka i ciepło pozdrawiam! :)
  • Pasja 20.02.2018
    Miło cię gościć i dziękuję za pozytywne odczucia. TW rozbudza takie myśli, że sama nie wiem skąd się biorą.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Kim 22.02.2018
    Jejuuuu czytałam to dzisiaj przed wyjściem i nie skończyłam. Musiałam się oderwać i teraz dokańczam, stąd komentarz smaruję dopiero po powrocie do domu. Ale historia, kurde. Niby opowiadanie nie aż takie długie, a tyle się dzieje, że łohoho.
    Bardzo mi się podobało. Nooo, ale Pani Pasjo, gdzie oznaczenie że dla dorosłych? Takież tu dzikie węże się zadziały ;)
    Pozdrawiam!
  • Pasja 23.02.2018
    Miło cię gościć i dziękuję za dzikie węże. Ale chyba nie takie gorszące.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Kim 23.02.2018
    pasja nie są gorszące, węże rzeczywiście nie takie dzikie, ale mimo to jakiś niewinny 14-letni ministrant mógłby przeżyć spory szok. Chociaż kurde. W dobie internetu... sama nie wiem. :P
    Pozdrawiam!
  • Pasja 23.02.2018
    Kim różnie to bywa. Czy ten pasek coś daje?
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania