*** (tyrli tyrli)
tyrli tyrli
myszka przyszła przyszła myszka
mówi kobieta i przebiega
palcami po zielonym kocu w motyle
Jerzyku otwórz oczy leci serial
myszka nabiera strzykawką przetartej zupy z kubka
na ścianie kartka przyklejona plastrem
piżamy męża proszę zostawiać na szafce
będę prała sama
dziękuję
tyrli
Komentarze (29)
Tutaj się zupełnie pogubiłem, a raczej nawet nie wgryzłem. Zupełna chińszczyzna. Nie na moją głowę. Jedyne co rozumiem to „tyrli”, ale to żadna pociecha :(
Dlaczego? Rozumieć "tyrli" to już coś:)
Oj, smutny, mężuś chyba po wypadku i szczękę ma zgruchotaną, skoro strzykawką trzeba go karmić. Dobrze mieć myszkę żonusię ?
Wiersz na pewno inny ?
Haha, no, dobrze:) Ta "myszka" wyglądała jak Katharine Hepburn, a jej mąż - jak Spencer Tracy. Energiczna Katharine Hepburn w śmiesznej czapeczce i kolorowych sweterkach bardzo ożywiała salę.
Trzy Cztery
Piękni ludzie i piękna miłość, tylko bez happy endu ?
Czułość i ciepło, troska wyrażona choćby dbałością o piżamy, bo to jego piżamy i przynajmniej tyle mogę zrobić.
Złapało mnie za serce.
Najważniejsze piżamy w życiu, bo Jego. Powiedziała mi, że byli dla siebie wszystkim. Nie mieli dzieci. Podróżowali, zwiedzali świat. Jeździli w Alpy na narty. Byli bardzo czynni, wysportowani. Aż pewnego dnia, gdy chcieli wypić herbatę w ogrodzie, on, niosąc kubek, potknął się i upadł, i uderzył głowa o kamień.
Zastanawiające i potrafiące przeniknąć nieco bardziej w głąb mózgu. Niczym dźwięk lub tekst: "tyrli tyrli". Który w porównaniu z niektórymi tajemniczymi treściami jawi jako mały, jak mysz albo motyl. 5, pozdrawiam :-)
Ale fajnie napisałeś:) Dla mnie "tyrli tyrli" to takie... łaskotki:)
Wstrząsające.
Trudny temat, ujęty prosto, bez upiększania. Krótka migawka, której nie sposób nie uwierzyć.
Kiedyś jedna malarka powiedziała mi, że w sztuce najważniejsze jest umieć patrzeć. Ty niewątpliwie umiesz. Patrzysz obrazami i znajdujesz odpowiednie słowa. To właśnie jest sztuka.
Tjeri, te dwa wiersze z mojego cyklu pod wspólnym tytułem 'hops hosp" zamieściłam pod wpływem Twojego dawniejszego komentarza, w którym napisałaś, że zapamiętujesz głównie smutne rzeczy. Też mam kilka takich wspomnień, to są jedne z nich. Chciałam Ci je pokazać.
Dziękuję za docenienie wiersza.
Dwa pierwsze wersy są kluczem do interpretacji, również koc w motyle.
Myszka zaskakuje obserwatora umiejętnością niepoddawania się grozie sytuacji. To racjonalistka broniąca swój umysł przed tym co się stało/co się dzieje z jej mężem.
Spycha swoją bezradność tym tyrli, tyrli nastawieniem.
Świetny wiersz!
Psychologiem jesteś?
Koc w motyle to jeden z elementów wystroju tej smutnej sali. Może nie był w motyle, może w kwiatki? Napisałam, że był w motyle.
Nie jestem psychologiem. A Ty?
Też nie. A kim była bohaterka wiersza? Promyczkiem? Pożądaną przeciwwagą bezradności umierających i ich bliskich? Siłą i nadzieją?
Tożsama ze sobą... autentyczna jest dla mnie dziewczyna Chudego.
Nie oceniam, porównuję przeżywanie Czasu.
Wrotycz , myślę, że to jej "tyrli, tyrli" było przyniesione z domu. Że było częścią ich języka bliskości. Wspólną zabawą. pieszczotą. Ja tylko widziałam - ona cały czas mówiła. On leżał z zamkniętymi oczami, głową odchyloną do tyłu, z otwartymi ustami. Wierzyła, że słyszy. Może tak pomagała sobie przetrwać? Pewnie później, gdy już nie miała do kogo mówić, było jeszcze gorzej.
Trzy Cztery, nic jej nie odejmuję z bólu. Wydaje się być bardziej zagubiona od dziewczyny z chusteczkami.
Ściska w gardle.
Takie to sprawy...
Kolejna, szpitalna scenka, zapis - bardzo obrazowa. Na jak wielki ładunek tkliwości stać ludzi, w takich momentach. Jesteś znakomitą obserwatorką
Dzięki, Piliery. Cieszę się, że mnie odwiedziłeś. Pozdrawiam serdecznie.
Znowu obraz przyszpilony w przemijaniu. Chociaż smutek tkwi, jednak jest też ciepło bliskiej osoby, która w takich chwilach jest bardzo potrzebna.
Tytuł przypomina mi utwór Tadeusza Nalepy o takim samym tytule.
Kiedy do mnie mówisz tyrli, tyrli dam
już wiem o co chodzi tyrli, tyrli dam
Cały świat wiruje gdy przypominasz słowa te
płonie ciało i wrze krew
modle sie by zawsze było tak
Pozdrawiam serdecznie
Pasjo, wydawało mi się, że znam Nalepę, wszystkie jego piosenki "od a do zet" (lubię bluesa), a tej piosenki jakoś nie pamiętałam. Teraz ją znalazłam i słucham. W ogóle, "tyrli" to fajne słowo. A powtórzone dwa razy - jeszcze fajniejsze. Dziękuje, i też serdecznie pozdrawiam.
Hm? Zastanawiam się coraz bardziej i też coraz bardziej zaczynam ten tekst doceniać:)
5
Dziękuję!
Brrr, aż mną wstrząsnęło. Dobre i mocne.
Morus, miło, że zajrzałeś.
Miłość wyrażona w byciu, jakby się nic nie zmieniło i w czułości okazywanej w zwykłych gestach.
Też miałam takie odczucie, że patrzę na ludzi, których łączy miłość.
Trzy Cztery ja jakoś miłością to widzę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania