Uczucie w jesieni życia -ciąg dlaszy
-Następnego dnia Hania czekała podświadomie na wiadomość od Artura , ale on ani nie zadzwonił ani nie napisał , zrobiło się jej tak jakoś smutno . Po porannej toalecie zjadła lekkie śniadanie , wypiła swoją ulubioną herbatę , ubrała się w wygodny dres ,na nogi wsunęła adidasy , wzięła kijki do chodzenia i wyszła pochodzić . Pojechała autobusem nad zalew , obeszła go kilka razy , zajęło jej to prawie dwie godziny .
Chciało jej się pić ale postanowiła wrócić do domu pieszo , to zajęło jej następne pół godziny . Do domu wróciła zmęczona , napiła się napoju z pomarańczy i na chwilę się położyła żeby odpocząć , zmęczenie wzięło jednak górę i zasnęła . Spała jeszcze kiedy obudził ją dzwonek telefonu , otworzyła oczy , spojrzała na wyświetlacz z nadzieją że może to Artur ale to nie był on . Jakiś mężczyzna oferował do kupna produkt , nie wiedziała o co chodzi więc szybko się rozłączyła .Było jej trochę smutno i sama nie wiedziała dlaczego , snuła się po mieszkaniu nie wiedząc co ma jeszcze zrobić . W końcu włączyła laptop który był jej oknem na świat jak sama mówiła . Przejrzała wiadomości i miała zamiar zagrać w karty na Kurniku
ale zadzwonił telefon , to był Artur , ucieszyła się i odebrała
-Witaj Haniu - odezwał się - jak ci mija dzień ?
-powoli ale dobrze-odpowiedziała - a tobie ?
-ja miałem trochę spraw do załatwienia , niedawno przyjechałem z Warszawy ale ogólnie dobrze -
Rozmowa jakoś im się nie kleiła i szybko się pożegnali , Hania zaczęła grać w swojego ulubionego tysiąca ale gra jej nie szła więc wyłączyła laptop . coś jest nie tak -pomyślała -ale co ? Zastanowię się nad tym jutro .
Wyszła na balkon żeby przewietrzyć głowę, chwilę postała opierając się o barierkę i znów weszła do mieszkania , wieczór jej się dłużył ale też nie chciało jej się nawet poczytać książki , postanowiła że zrobi sobie odprężającą kąpiel . Weszła do łazienki , puściła wodę do wanny ,wlała żel do mycia ciała i rozebrawszy się usiadła w wannie , ciepła woda i piana otulały jej ciało , odchyliła głowę do tyłu i z przymkniętymi oczami delektowała się tą chwilą .Po kąpieli poczuła się lepiej , ciało nasmarowała nawilżającym balsamem , była odprężona i znów pomału szykowała się do spania .
Dzień następny
Obudziła się wypoczęta , poprzeciągała się będąc jeszcze w łóżku i dopiero wtedy wstała , zaczęła jak co dzień od porannej toalety ,na twarz i szyję nałożyła krem nawilżający , lekko wklepała palcami w skórę . Jeszcze będąc w piżamie zrobiła sobie herbatę i lekką kanapkę ,kromka chleba z masłem i twarożkiem , na to nałożyła trochę dżemu wiśniowego Po śniadaniu miała chęć wyjść na przechadzkę mimo że siąpił lekki deszcz i było trochę chłodniej niż w poprzednich dniach .Ubrana w bawełniane , miękkie spodnie , cieplejszą bluzkę już miała zakładać buty kiedy usłyszała że ktoś dzwoni , nie patrząc na wyświetlacz odebrała .
-Dzień dobry , Artur z tej strony , czy w niczym ci nie przeszkodziłem Haniu ?-zapytał
-A nie , nie -odpowiedziała szybko - witaj , ubierałam się żeby wyjść na przechadzkę -
-Haniu ale pada deszcz , a ja miałbym do ciebie prośbę , wiem , prawie się nie znamy ale jesteś kobietą , a ja jestem w galerii koło ciebie , -
-ale o co chodzi ?- przerwała mu -
-Haniu czy mogłabyś mi pomóc w zakupach ? Chciałbym kupić coś z garderoby a nie wiem od czego zacząć , a później
w podziękowaniu porwałbym cię na obiad . Haniu czy nie jestem zbyt śmiały ?-
-Nie , chętnie ci pomogę , akurat nie mam nic w planach na dzisiaj.-zgodziła się - jesteś w środku ? To spotkajmy się na dole przy kantorze -
dobrze Haniu , czekam -odpowiedział
Hanna szybko narzuciła na siebie kurtkę , złapała torebkę i wyszła z mieszkania , zamknęła drzwi , zeszła na dół , od galerii dzielił ją tylko chodnik i jezdnia . Szybko znalazła się przy Arturze , rozglądał się wokoło siebie , podeszła , ujęła go pod łokieć . uśmiechnęła się
-jestem , witaj , od czego zaczniemy zakupy ? -
-Witaj Haniu - nie wiem sam , pomóż , proszę -uśmiechnął się patrząc na nią -
-To może powiedz co chcesz kupować , i dopiero wtedy się zastanowimy -roześmiała się
-Spodnie , jakieś koszulki ze dwie , letnia kurtka albo coś innego , coś w czym bym wyglądał lepiej niż teraz a jednocześnie dobrze się w tym czuł , i może jakieś obuwie ?-spojrzał na nią pytająco
-Dobrze -kiwnęła głową -jedziemy na górę .
Schodami ruchomymi wjechali na piętro galerii , tam Hanna zaprowadziła Artura do sklepu z męską odzieżą , od razu skierowali się do wieszaków
ze spodniami , spojrzała na Artura i zapytała jaki nosi rozmiar i jakiego rodzaju mają być te spodnie , dresowe , czy dżinsy . Artur wzruszył lekko ramionami i uśmiechnął się z zakłopotaniem .
-Nie wiem -odpowiedział - może jedne i drugie ? A rozmiar ? Jak myślisz
Hania roześmiała się i omiotła go wzrokiem ,sięgnęła po ciemno szare dżinsowe spodnie rozmiar XXL ,podała mu je i poprosiła żeby poszedł przymierzyć . Kiedy udał się do przymierzalni wyszukała jeszcze czarny dres i dwie koszulki , białą i błękitną . Podeszła pod przymierzalnię
-jesteś tu ? - zapytała cicho .
-tak , jestem -odpowiedział i uchylił zasłonę -zobacz Haniu , leżą idealnie -pokazał się w przymierzonych spodniach
-rzeczywiście , bardzo dobrze na tobie leżą , proszę przymierz jeszcze ten dres , koszulki będą dobre bez przymierzania-podała mu dres
Po kilku minutach Artur zadowolony pokazał się w dresie , Hania była zaskoczona że tak dobrze w nim wygląda
-wiesz Arturze , wyglądasz jak młodzieniec -pochwaliła go a on aż pokraśniał z zadowolenia - no teraz to wszystkie sąsiadki będą na ciebie
-leciały -roześmiała się radośnie
-Haniu to twoja zasługa -uśmiechnął się nieśmiało - sam pewnie bym nic nie kupił - to co ? Idziemy do kasy ?
-Tak , możemy - odpowiedziała - a nic więcej nie potrzebujesz ? -
-chyba nie - zastanawiał się chwilę - to teraz Haniu jedziemy na obiad , zapraszam -
Ależ ja nie po to pomogłam ci w zakupach żebyś mi się odwdzięczał obiadem - zaoponowała - i tak nie miałam co robić więc chętnie....-
-Haniu żle mnie zrozumiałaś - ujął jej dłoń - ja ciebie po prostu zapraszam , ufam że mi nie odmówisz -
Spojrzała na niego i uśmiechnęła się , nie tak jak zawsze , tak jakoś nieśmiało ,ale oczy mówiły co innego
-Dobrze , gdzie mnie porywasz na ten obiad ?-
-Czy byłaś już w Brofakturze ? Tam jest bardzo przyjemnie i dobrze gotują , idziemy ?-zapytał
-nie byłam i chętnie zobaczę jak tam jest -zgodziła się
Artur wziął torby ze swoimi zakupami i ruszyli w stronę samochodu , zakupy umieścił na tylnym siedzeniu , otworzył przed Hanią drzwi od strony
pasażera . Do restauracji mieli kawałek drogi , mogli pójść pieszo ale w końcu podjechali autem .Po zaparkowaniu i wyjściu z auta poszli na obiad . Wnętrze prezentowało się bardzo przyjemnie ,zajęli miejsca przy stoliku i za chwilę kelner przyniósł im kartę dań .
Po krótkim testowaniu karty Artur zdecydował się na tradycyjny rosół i podwójny kotlet schabowy z ziemniakami i zasmażaną kapustą . Hania poprosiła o pieczoną rybę z ziemniakami i grecką sałatką , bez rosołu bo stwierdziła że to dla niej byłoby za dużo . Czekając na dania rozmawiali , spokojnie , tak jakby znali się od dawna a nie od kilku dni dopiero .
Obiad zjedli w miłej atmosferze , rozmawiali uśmiechając się do siebie , wyglądali mimo starszego już wieku jak para bardzo zaprzyjaźnionych ze sobą ludzi . Artur opowiadał jakąś śmieszną historyjkę a Hania patrzała na niego jak urzeczona .
-Haniu a czym ty się zajmujesz ?-zapytał
-jestem na emeryturze -a pracowałam w Miejskim Ośrodku Opieki Społecznej - byłam tak zwanym asystentem rodzin .-
-To chyba nie łatwa praca ?-spojrzał na nią
-Masz rację , łatwo nie było , miałam pod swoją opieką trudne rodziny ale dotrwałam do tej emerytury .Nie pracuję już , a ty ?-
-ja pracowałem jako kreślarz , wiesz nie było komputerów , wszystkie projekty trzeba było kreślić samemu , pilnować proporcji , robić obliczenia
bywało że zasypiałem przy desce jak trzeba było na już zrobić jakiś projekt . Haniu wspomniałaś o dzieciach - zmienił temat-ile masz dzieci?
-Czworo -uśmiechnęła się patrząc na jego zdumioną twarz - tak , dobrze słyszysz , mam czworo dzieci , dwie piękne córki i dwóch przystojnych synów , póżno zostałam matką ale cóż , tak wyszło i cieszę się że w ogóle mam te dzieci .-
-Haniu to spora gromadka , jak godziłaś pracę z wychowywaniem dzieci ?-zapytał
-Musiałam , mąż mi początkowo pomagał , nie było babci ani dziadka , nie było nikogo do pomocy , ale dałam radę , oczywiście wykorzystałam urlop wychowawczy ,starszy syn miał siedem lat , poszedł już do pierwszej klasy kiedy zamieniliśmy nasze warszawskie mieszkanie na większe tu w Siedlcach , było bardzo ciężko ale teraz to są już tylko wspomnienia -spojrzała na niego - jest dobrze .-
-Nie szkoda ci że opuściłaś Warszawę ? - uśmiechnął się -
-Tak , żałuję , ale najbardziej żałuje mój starszy syn , do tej pory mi to wypomina , to była pochopna decyzja , stało się i nie ma już odwrotu-
-No cóż -westchnął -życie płata różne figle , ale gdybyś tu nie mieszkała to byśmy się pewnie nigdy nie spotkali - ostatnie zdanie wypowiedział cicho , tak jakby lekko zawstydzony .
-No tak -przytaknęła -pewnie by tak było . Zasiedzieliśmy się Arturze , chyba pora wracać do domu
-rzeczywiście , jak ten czas nam szybko zleciał , ale jestem bardzo zadowolony z naszego spotkania Haniu . Jesteś wyjątkową kobietą , przy tobie
mógłbym tak spędzić cały dzień -
-Miło mi -roześmiała się - to co ? Zbieramy się do wyjścia ?-
-Tak , tylko zapłacę rachunek - gestem poprosił kelnerkę - zapłacił i wyszli na dwór
-Odwiózł Hanię pod kamienicę w której mieszkała pożegnali się obiecując sobie że będą w kontakcie .
rozdział II
Minęło kilka dni w czasie których nie odzywali się do siebie , Hanna liczyła na to że Artur się odezwie ale w końcu dopadły ją wątpliwości .
-Czy w tym wieku , mając siedemdziesiąt jeden lat mogę myśleć o miłości ? -rozmyślała-Nie no , nie zakochałam się ale polubiłam go , podoba mi się i przecież to nic złego spotykać się z mężczyzną nieco starszym od siebie .Mam chyba jeszcze prawo żyć tak jak mi się podoba , nie jestem od nikogo zależna , w końcu za mąż szła już nie będę ani na stałe też nie chcę się z nikim wiązać ale ….no właśnie , to ale . Jej rozmyślania przerwał ktoś kto dzwonił do drzwi . Wyszła do przedpokoju , nie pytając kto tam otworzyła i zamarła z wrażenia , za drzwiami stał Artur .
-Ty ?-zapytała zdumiona - jak trafiłeś do mojego mieszkania ?-
-Dzień dobry Haniu - uśmiechnął się nieśmiało -wiesz mówiłaś ze mieszkasz na pierwszym piętrze i tak jakoś trafiłem -
-Wejdż proszę - usunęła się i szerzej otworzyła drzwi-zaskoczyłeś mnie ale cieszę się ze przyszedłeś , napijesz się czegoś ? Ja wprawdzie kawy nie piję ale mam dla gości -mówiła troszkę jeszcze zaskoczona -mam też ciasto do kawy , zdejmij kurtkę ale nie buty i wejdż do pokoju .-
-Ale Haniu nie chciałbym -zaczął ale ona mu przerwała
-Chciał czy nie ale jesteś , w niczym mi nie przeszkodziłeś bo niby w czym ? Jak widzisz mieszkam sama i nie wiele mam tu do roboty ,to co ? Kawka czy herbatka ?-
-Poproszę kawę -odpowiedział .
Kiedy wyszła do kuchni rozejrzał się po pokoju , bardzo mu się spodobało że jest taki duży , przestronny , dużo zieleni , na ścianach obrazy .
-Hanna wniosła na tacy kawę , herbatę i talerz z ciastem , wyszła jeszcze po cukierniczkę i talerzyki. Postawiła wszystko na stole i gestem ręki zaprosiła go do stołu .
-Ładnie tu u ciebie Haniu - tyle kwiatów , zielono , spokojnie i te obrazy , kto je malował ?-
-Ja - odpowiedziała skromnie - ja je malowałam -
Naprawdę ?-zdziwił się - masz talent , podobają mi się -
-było ich więcej ale trochę rozdałam , trochę poszło na cele charytatywne , zostawiłam tylko te . Od dawna nie maluję.-zamyśliła się na chwilę
-A co skłoniło Cię do malowania ?-
-zawsze lubiłam rysować , malować , to były moje marzenia przelane na papier bo wtedy , kilkadziesiąt lat temu nie można było kupić płótna w sklepie , tak jak teraz , więc rysowałam na kartonach wydartych z bloku -rozmarzyła się - a wiesz że w szkole podstawowej zaczęłam pisać wiersze , krótkie opowiadania , czytałam je póżniej koleżankom a one śmiały się że chcę być sławną pisarką . Chciałam , pewnie że chciałam , ale to pozostało tylko w sferze marzeń -urwała
-zadziwiasz mnie Haniu , ale coś w Tobie pozostało chyba z tej młodej , marzącej dziewczyny ? - odezwał się
-nie wiem , ale pewnie tak , wiesz może to głupie bo przecież jestem już po siedemdziesiątce a nie potrafię sie zestarzeć , zachwycam się życiem jakie mam teraz bo , b moje życie poprzednie nie było usłane różami , wiele przeszłam ale teraz cieszę się jak dziecko tym że żyję , że za oknem świeci słońce , że ptaki śpiewają , że liście drzew szumią przyjażnie i nawet jak deszcz pada to też wydaje mi się ze jest pięknie -
Patrzał na nią jak urzeczony , nigdy nie spotkał takiej kobiety która była tak spontaniczna i radosna a jednoczeście nostalgczna i taka inna jak większość nawet młodszych kobiet . Pragnął ją porwać w ramiona , przytulić , szeptać do ucha miłe słowa . Ale obawiał sie że ona mogłaby to żle przyjąć , przecież za krótko się znają . Nie mogę , jeszcze za wcześnie na taką zazyłość - szepnął do siebie w myślach .
Kawa została wypita , ciasto zjedzone a oni w dalszym ciągu siedzieli przy stole i rozmawiali ,nie mogli od siebie oderwać oczu jak nastolatki
zakochani w sobie ale jeszcze o tym nie wiedzący .
-Pójdę już Haniu - Artur uśmiechnął się smutno -ale wiesz co ?-nagle się ożywił -pogoda nam sie poprawiła , ma być ciepło , może wybrałabyś się ze mną na wycieczkę za miasto ? Miałabyś ochotę ?-
-Dobrze-kiwnęła głową , miałabym ochotę ale kiedy ?-
-czy niedziela by ci pasowała ? Powiedzmy że przyjechałbym po ciebie około jedenastej ?-
-świetnie , a gdzie mnie porwiesz ?-roześmiała sie radośnie -
-Pojedziemy nad Bug , do Drohiczyna , byłaś tam już ?-
-Nie , nie byłam -pokręciła głową - ale chętnie pojadę , dziekuję za zaproszenie -
-To jesteśmy umówieni na niedzielę - uśmiechnął się -a teraz już uciekam . dziękuje Haniu za kawę i ciasto , było pyszne .
Żegnając sie Hania spontanicznie pocałowała Artura w policzek a on aż pokraśniał lekko zawstydzony i nieśmiało odwzajemnił pocałunek .
Niedziela
Hanna wstała rano , była podekscytowana wyjazdem na wycieczkę , to było coś co nieczęsto się jej zdarzało . Dzień był piękny , słońce przygrzewało . Zjadła lekkie śniadanie , ubrała się w beżowy dres , spodnie i bluza z kapturem , pod spodem miała cienką , bawełnianą bluzkę , na nogi włożyła wygodne adidasy , przez ramię przewiesiła torbę sportową ale pojemną , ukryła w niej pojemnik z kanapkami i drugi z ciastem drożdżowym
oraz termos z kawą dla Artura i herbatą dla siebie . Sporzała na zegarek dochodziła jedenasta , w tym momencie zadzwonił Artur
-Haniu już jestem , możesz wychodzić - powiedział
Szybko wyszła , zamknęła drzwi na klucz i za chwilę była już przy samochodzie , Artur czekał przy otwartych drzwiach od strony pasażera , przywitali sie przez podanie sobie ręki . Hanna wsiadła do auta i pojechali . Nie rozmawiali prawie ze sobą , Hania od czasu do czasu ukradkiem spoglądała na Artura , widział to kątem oka ale nie odzywał się . Dopiero po dłuższym czasie poinformował że juz są w Drohiczynie .
-Haniu czy chcesz jechać od razu nad Bug czy może pochodzić po miasteczku ?-zapytał
-A ty jak wolisz ? -odpowiedziała pytająco - decyduj a ja się dostosuję -
To może najpierw plaża , rzeka , las . A w drodze powrotnej zatrzymamy sie tu żeby coś zjeść , dobrze ?-spojrzał na nią z uśmiechem .
Pojechali dalej , kilka minut póżniej byli przy plaży nad Bugiem
-Jak tu jest pięknie , powietrze czyste takie -zachwyciła sie -pobiegła przez plażę na sam brzeg rzeki , kocham takie klimaty -szepnęła kiedy Artur stanął przy niej .
Niewiele myśląc przytuliła sie do niego a on objął ją ramieniem i razem podziwiali widoki . Poszli też przejść się wąskimi ścieżkami lasu , szli trzymając sie za ręce .
-dziękuję że mnie tu przywiozłeś Arturze -uśmiechnęła się do niego
-Haniu cieszę sie ze zgodziłaś sie pojechać ze mną -odpowiedział cicho .
Tak minęło im dwie godziny na podziwianiu krajobrazu , wrócili do samochodu , Hania otworzyła torbę z przygotowanymi wiktuałami
-Pewnie jesteś głodny , proszę , tu sa kanapki , a tu masz termos z kawą , ja piję herbatę .-
otworzyła pojemnik -częstuj się , mamy jeszcze ciasto drożdżowe ale za to sama upiekłam-
-Haniu , nie trzeba było - roześmiał sie i w tym śmiechu była radośc której do tej pory mu brakowało -pojedziemy na obiad w Drohiczynie .
-Jemy to co mamy -zaoponowała - a jeżeli będziesz jeszcze głodny to cos po drodze zjesz -
-Nie mam wyboru -znów sie roześmiał
Kanapki były pyszne , zjedli wszystkie , popili kawą i herbatą , ciasto sobie odpuścili . Wyszli z auta żeby jeszcze pospacerować , ani się obejrzeli a minęło prawie sześć godzin
, postanowili wracać do domu .
Po pożegnaniu się i powrocie do mieszkania Hania przebrała sie w strój domowy , usiadła w fotelu , otworzyła laptop i postanowiła zadzwonić do swojej bliskiej kuzynki która akurat była dostępna na messengerze
-Hania !-zawołała -jak długo się nie odzywałaś , co słychać ? Opowiadaj .
-Cześć Irenko , wiesz , dużo sie dzieje teraz w moim życiu -zaczęła mówić Hania
- Co się dzieje ? Coś złego ?- zaniepokoiła sie Irena
-Nie , nie ale Irenko , poznałam kogoś , mężczyznę , dzisiaj byliśmy na wycieczce nad Bugiem , jestem oczarowana ...
-Wycieczką czy tym mężczyzną -roześmiała się kuzynka
- Irka , i jednym i drugim - odpowiedziała ze śmiechem -
-Hanka , zakochałaś się ? Ale jak , gdzie , kiedy ?-
Poznaliśmy się w parku , krótko bardzo się znamy ale stajemy sie z każdym spotkaniem coraz to bliżsi sobie . Co mam robić ? Powiedz coś , w moim wieku ?-
-Hania czym ty się przejmujesz ? W Twoim wieku ? Wyglądasz o dwadzieścia lat mniej niz masz naprawdę , a zresztą wiek to tylko liczby w PESELu , czy on jest młodzy od ciebie ?-
-Nie - pokręciła głową - jest starszy o rok , ale taki przystojny i wiesz , też nie wygląda na tyle lat ile ma ,-
-A jak wygląda ?-chciała wiedziecieć Irena -opisz go-
-No co mam powiedzieć -Hania na chwilę sie zamyśliła - jest wysoki , wyższy ode mnie o całą głowę to chyba tak ma z metr dziewięćdziesiat , szczupły ale nie chudy , nosi krótko przystrzyżoną brodę i wąs , no i też krótkie włosy i wszystko siwiejące . No mówię ci Irciu
wygląda bardzo korzystnie , spodobałby ci się -zachichotała
-Hanka to na co ty czekasz ? Jesteś sama , dzieciaki gdzieś tam w świecie to korzystaj z życia - może nawet zamieszkacie ze sobą ?-
-Nie Irenko , to nie wchodzi w rachubę . Ja mogę sie z kimś związać ale bez zobowiązań , każde mieszka u siebie i nie ma opcji żebym ja zamieszkała u niego czy on u mnie -
A to juz Twoja decyzja , sama wiesz co jest dla ciebie najlepsze - stwierdziła Irena
Porozmawiały jeszcze chwilę i sie rozłączyły . Hanna postanowiła się położyć wcześniej spać , była zmęczona ale też bardzo zadowolona .Spała nie budząc się do samego rana .
Rozdział III
Wiosna podczas której sie poznali niepostrzeżenie przeszła w długie , gorące lato , te kilka miesięcy zeszło im na wspólnym , coraz lepszym poznawaniu się .Choć nie widywali się codziennie szanując swoją niezależność to spędzili razem mnóstwo pięknych chwil , długie czerwcowe wieczory w parku , lipcowe wycieczki nad rzekę ,sierpniowe rozmowy które trwały do póżnych godzin nocnych .Stali się sobie bliscy w taki naturalny sposóbktorego sie wcale nie spodziewali. Takiego jednego wieczoru Artur jak zwykle był u Hani , nie rozmawiał z nią nigdy o jej młodości , o rodzicach , rodzeństwie a ona nie wspominała o nich . Dlatego zapytał ja o to
-Haniu -zaczął - wiem że miałaś męża , wiem że są dzieci ale nigdy nie wspominałaś o rodzicach , czy masz rodzeństwo ? Jaka była twoja młodość ? Jeżeli jest to trudne dla ciebie to nie mów ale , chciałbym coś więcej o tobie wiedzieć -
Spojrzała na niego ze smutkiem w oczach .
-Dobrze - odezwała sie - powiem ci moją historię . Moi rodzice byli biedni , ojciec nadużywał alkoholu , mama nie pracowała , była chora i też było nas czworo dzieci w domu , miałam dwie siostry i brata , było cięzko , często w domu był głód bo ojciec mimo że pracował to nie zawsze przynosił pieniądze do domu. Moje dzieciństwo było smutne , nie wiem dlaczego ale czułam się niekochanym dzieckiem . Moje siostry i brat zawsze byli na pierwszym miejscu a ja ? Nie wiem , nie pamiętam żebym była przytulana , głaskana po głowie . To było moje dzieciństwo a młodość ? Była lepsza , skończyłam szkołę , poszłam do liceum , zaraz po maturze , nawet nie czekając na wyniki wyjechałam do dawnej Czechosłowacji , tam podjęłam pracę , uczyłam się żyć na nowo i to było bardzo dobre postanowienie z mojej strony . To tam z szarej myszki stałam sie dziewczyną śmiałą , umiejącą bronić swojego zdania i swojej niezależności , zdana na samą siebie .-
Słuchał z przejęciem i nie przerywał jej , czuł że to jest dla niej swojego rodzaju rozliczenie sie z przeszłościa , z daleką przeszłością , a ona mówiła dalej ze łzami w oczach ale też z uśmiechem , nie chciała kłamać ,chciała żeby znał prawdę .
-Byłam tam dwa lata -kontynuowała - to były dwa najlepsze lata w moim życiu i do tek pory dziękuje sobie że zdecydowałam się na ten krok .Po powrocie do domu mieszkałam dalej z rodzicami ale to juz byłam inna ja .-umilkła
-Haniu a twoje rodzeństwo ? Masz z nimi kontakt ?- zapytał
-Nie - potrząsnęła głową - wszyscy nie żyją , młodo poumierali , zostałam sama i tylko dzieci są teraz moją najbliższą rodziną .
-Haniu -objął ją ramieniem -dlaczego nie spotkaliśmy się wcześniej ?-
-No cóż , życie samo za nas zdecydowało że dopiero teraz -żałujesz?-uśmiechnęła sie
-nie , nie żałuję - odpowiedział - wiesz ja ..-zawachał się , chyba już pojadę do domu .
-Dobrze , już jest bardzo póżno - odpowiedziała .
Nastała wczesna , złota jesień . Choć dni były jeszcze przyjemnie ciepłe i skąpane w słońcu to wieczory i ranki już były chłodne , zwiastowały nieuchronnie zmianę pór roku .W pewien taki jesienny , czwartkowy dzień Hania krzątała sie po kuchni nucąc pod nosem . W mieszkaniu unosił się intensywny zapach zapiekanki ziemniaczanej z warzywami . Dokładnie o osiemnastej rozległ się dzwonek u drzwi , Hania wygładziła na prędce domowy kardigan i otworzyła . Artur przyszedł na jej zaproszenie na kolację .Uśmiechnięty od ucha do uchawniósł do mieszkania powiew rześkiego powietrza , wręczył jej mały bukiecik wrzosów i butelkę zcerwonego wina
Dobry wieczór Haniu , przepraszam za małe spóżnienie ale korki o tej porze bywają nieprzewidywalne . Jak pięknie pachnie u ciebie-
- to tylko zapiekanka -roześmiała się-rozbieraj się , zaraz siadamy do stołu-
usiedli przy pięknie nakryrym stole , zapiekanka wyszła wspaniale , była dopieczona idealnie a jej zapach mieszał sie z aromatem czerwonego wina które Artur nalewał właśnie do kieliszków .Rozmawiali podczas kolacji o minionym tygodniu ale Hania zauważyła że Artur co chwilę gładzi palcani nóżkę kieliszka i wygląda tak , jakby zbierał myśli przed wypowiedzeniem czegoś ważnego .
-Arturze , czy wszystko w porządku ?-zapytała łagodnie odkładając widelec - jesteś dzisiaj jakiś zamyślony , coś się dzieje złego ?
-Ach nie , nie -uśmiechnął się - po prostu nie wierzę że to się dzieje naprawdę . Że ty i ja , że doświadczam czegoś pięknego , czegoś w co już nie wierzyłem . Haniu czy ty też tak czujesz ? Powiedz szczerze -
-Tak -przyznała - nie planowałam tego ale tak czuję
Słysząc to Artur przysunał swoje krzesło bliźej , objął ją i przytulił , twarz ukrył w jej rudych lokach , Był w tym momencie najszczęśliwszym człowiekiem .
Haniu , może juz czas abyś poznała mojego brata , bratową , ja jestem w twoim domu stałym bywalcem a ty jeszcze u mnie nie byłaś . Czy zgodzisz się przyjąć zaproszenie na niedzielny obiad u mnie w domu ?- zapytał
Przez chwilę bawiła się serwetką w końcu przyjęła zaproszenie .
Po skńczonej kolacji Artur zadzwonił po taksówkę , nie przyjechał swoim autem ponieważ wiedział że napije się wina . Uszczęsliwiony pozegnał się z Hanią czule ją całując i wyszedł na dwór gdzie przy furtce taksówka juz czekała .
Rozdział IV
Nadeszła znów niedziela, Hania ubrana w piękną sukienkę z cienkiej wełny czekała na przyjazd Artura , Przyjechał po nią punktualnie i zabrał do siebie na obiad który na jej cześć przygotowywała Ela , jego bratowa . Hania upiekła swój popisowy sernik z czekoladą i zabrała ze sobą . Artur mieszkał w ładnym domu , wokół którego było czysto i bardzo porządnie , zajmował połowę domu a druga należała do brata i jego żony . Auto zaparkował na podjeżdzie , pomógł Hani wysiąsć i ująwszy ją pod ramie poprowadził w stronę drzwi wejściowych . W małym holu przywitali ją Ela i Jerzy, młodszy brat Artura .
-Haniu pozwól -odezwał się - to jest Ela a to Jurek , mój młodszy brat . A to jest Hania -
-Hania wyciągnęła do nich rękę . Przywitali się , po czym rozebrała się z płaszcza i poprowadzona prze Artura weszła do przestronnego , ładnie urządzonego salonu połączonego z kuchnią . Stól był już nakryty do obiadu , pachniało pieczonym kurczakiem ,
Hania zaproponowała Eli pomoc w kuchni na co ta chętnie przystała .Hania już po cwili wniosła na stół wazę z gorącą , popisową zupą pomidorową którą ugotowała Ela , nastęonie wniosły od razu drugiedanie , pieczony kurczak , ziemniaki i surówki . Zasiedli do stołu , podczas obiadu rozmawiali w taki naturalny , nie wymuszony sposób
Ela co chwilę spoglądała na Hanię , w końcu nie wytrzymała i zapytała
-Haniu te twoje piękne włosy , czy są naturalne ?-
-Kręcą się z natury -odpowiedziała Hania -ale kolor niestety nie jest naturalny , farbuję na rudo , kiedyś byłam ciemną szatynką a tera , no cóż , siwieję , a że nie podoba mi się siwizna na mojej głowie więc farbuję na rudo , mniej odrosty widać -
Ale bardzo ładnie wyglądasz -pochwaliła ją Ela -
Tak , to trzeba przyznać -pokiwał głową Jerzy a Artur z dumą mu przytaknął .
Rozmawiali wesoło co chwila śmiejąc się z anegdot Jerzego . W pewnym momencie Jerzy zapytał czy Hania ma dzieci .
-Mam , czworo , Artur nie wspominał ?-odpowiedziała
-On tylko wspomniał że poznał kogoś , ale Haniu naprawdę masz czwórkę ?- dopytywał -
-naprawdę , dwie pary , dawno dorośli i żyjący po swojemu .
Ela zaproponowała żeby podać deser , Hania znów poszła za nią do kuchni , Pokroiła sernik który przyniosła i szarlotkę którą upiekła Ela , zamiast kawy poprosiła o herbatę . Przy stole znów rozmawiali , Artur z bratem umawiali się na budowę nowej altanki w ogrodzie , o sprawach typowo męskich , panie wymieniały między sobą uwagi dotyczące pieczenia ciast . Tę piękna chwilę zakłóciło pytanie Eli skierowane do Hani
-Haniu , przepraszam że zapytam , ale to pytanie mnie bardzo nurtuje -
-To znaczy ?-zachęciła ja Hania
-Bo wiesz , może nie powinnam ale znacie sie z Arturem juz od jakiegoś czasu , czy myślisz o tym żeby się z nim związać na stałe ?Wiesz , zamieszkać ze sobą i tak dalej -
Nastała krępująca cisza , Artur wpatrywał się w Hanię z niepokojem na twarzy
-Będę szczera Elu , z tobą , z Arturem i z tobą Jurku - odezwała się cicho
-Nie , nie myślałam o tym ale mimo ze bardzo lubię Artura , nie związę się z tobą na stałe -
zwróciła sie do Artura na którego twarzy pojawił się zawód - jesteśmy juz starszymi ludzmi , mamy swoje przyzwyczajenia , ja kocham swoją niezależność , za długo mieszkam sama , traktuję cię Arturze jak bardzo dobrego przyjaciela ale nie , związek stały z tobą byłby nie w porządku wobec ciebie , teraz się widujemy , nie mamy przed sobą tajemnic ale to za mało aby być razem . Nie gniewaj mnie się , proszę , nie mogę i nie chcę cię okłamywać .
Patrzyli po sobie w ciszy która krępowała , Artur z zaciśniętymi ustami , Jerzy gdzieś błądził wzrokiem a Ela uśmiechnęła sie tylko przepraszająco . Hania wstała z krzesła
Przepraszam że wam zepsułam popołudnie , Pożegnam się już -powiedziała tylko i skierowała sie w stonę holu po płaszcz . Artur poszedł za nią
-Odwiozę cie - odezwał sie cicho
-Nie rób sobie kłopotu - spojrzała na niego ze smutkiem - wrócę autobusem , widziałam przystanek tu niedaleko .-
-żaden kłopot -machnął ręką - w końcu jesteśmy przyjaciółmi -
Poszli do auta , w drodze powrotnej nie rozmawiali , zatrzymał się jak zawsze przy furtce ale nie wyszedł żeby otworzyć jej drzwi , Spojrzała na niego
Dowidzenia , przepraszam - powiedziała cicho i wysiadła .
Nie odezwał sie , odjechał a ona będąc juz w mieszkaniu rozpłakała się .
Artur tymczasem jechał szybko do domu .Zaparkował samochód i cicho wszedł do mieszkania w którym była pustka . Jerzy z żona poszli juz do siebie . Rzucił kluczyki od samochodu na komodę , był zły i zawiedziony . Nie chcesz mnie ?-myślał głośno
bawiłaś się mną a ja stary głupiec robiłem sobie nadzieję . Ale nie będę rozpaczał , nie to nie . Koniec , sama przyjażń mnie nie zadowala , chcę czegoś więcej , chcę miłości .
Rozdział V
Przed samym sobą nie musiał już niczego udawać. Prawda była prosta, a zarazem bolesna: on się po prostu w Hani zakochał. Ta dojrzała, elegancka kobieta o burzy rudych loków i niesamowitej szczerości zawróciła mu w głowie tak mocno, jak nikt od bardzo wielu lat. Jej widok, jej śmiech, jej obecność przy stole w jego domu – to wszystko wydawało mu się tak naturalne, jakby była tam od zawsze.Z drugiej strony, gdzieś z tyłu głowy odzywał się głos rozsądku. Męski, chłodny racjonalizm podpowiadał mu, że Hania miała pełną rację. Znają się krótko. Za krótko na wielkie deklaracje o wspólnej przyszłości, których podświadomie tak bardzo wyczekiwał. Ona kochała swoją niezależność, a on, w swoim zachwycie, chyba zbyt mocno parł do przodu, chcąc od razu włączyć ją do swojego poukładanego świata.
Dni mijały, a cisza stawała się pułapką. Artur obsesyjnie szukał sobie zajęć – układał narzędzia w garażu od linijki i szorował podjazd, byle tylko uciec od głośnych myśli. W sobotę odwiedził go dawny kolega, Marian. Widząc podły nastrój przyjaciela, powiedział prosto z mostu: „Duma to kiepska poduszka do spania na starość, Artur”. A on tylko zacisnąl zęby i nic nie odpowiedział
W tym samym czasie Hania przeżywała emocjonalny rollercoaster w swoim mieszkaniu. W piątkowy wieczór odwiedziła ją przyjaciółka Dorota. Widząc podkrążone oczy Hani, szybko wyciągnęła z niej prawdę. Hania ze łzami w oczach przyznała, że choć potwornie tęskni, jej duma i strach nie pozwalają jej wykonać pierwszego kroku. Obie strony okopały się na swoich pozycjach.
Rozdział VI
Minęło kilka tygodni. Nadeszła połowa października, a dni były wyjątkowo piękne, ciepłe i skąpane w złotym słońcu. Hania, zmęczona ciągłym siedzeniem w czterech ścianach, postanowiła wyjść na spacer. Nogi same poniosły ją do parku, gdzie usiadła na tej samej ławce, na której poznała Artura. Po przeciwnej stronie alejki głośno zachowywała się grupa uczniów z pobliskiej szkoły średniej, ale Hania, ubrana w lekki płaszcz, przymknęła oczy i zwróciła twarz ku słońcu. Z delikatnym uśmiechem wspominała dzień ich pierwszego spotkania.W tym samym momencie, gnany nieznośną tęsknotą, w to samo miejsce przyszedł Artur. Zauważył ją i cicho usiadł obok. Spojrzał na jej twarz i szepnął:– Haniu, jesteś... Tęskniłem. Tak bardzo chciałbym być przy tobie. Nie wiem, jak to się stało, ale zakochałem się w tobie jak jakiś sztubak.
Hania, głęboko zamyślona, nie zauważyła jego obecności. Artur, zrezygnowany, wstał i zaczął powoli odchodzić ze spuszczoną głową. Dopiero szelest kroków wyrwał ją z zadumy. Otworzyła oczy, zobaczyła oddalające się plecy ukochanego i zerwała się z miejsca:– Artur! Nie odchodź! Przecież ja ciebie też kocham! – zawołała na całą alejkę.Na dźwięk jej głosu Artur odwrócił się i z młodzieńczą werwą podbiegł do niej, zamykając ją w ramionach.– Haniu, naprawdę? – zapytał
-Naprawdę -odpowiedziała
Uczniowie na sąsiednich ławkach obserwowali ich w ciszy i skupieniu. Dziewczyna, która przyglądała się Hani, westchnęła i powiedziała do kolegów: „Taka miłość jest piękna, też bym chciała tak mocno kochać w przyszłości”. Zaklaskała w dłonie, a za nią reszta młodzieży zaczęła bić głośne brawo na cześć tej miłości. Hania i Artur pomachali im ręką im w podziękowaniu i odeszli alejką – objęci, szczęśliwi i zakochani.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania