pod
miłosna odyseja trwała
w kartonowych pudłach kochał ją do nieskończoności
jak ślimak nosił na grzbiecie dom
dwie torby kryły smutki i radości
miłosna odyseja trwała
w kartonowych pudłach kochał ją do nieskończoności
jak ślimak nosił na grzbiecie dom
dwie torby kryły smutki i radości
Komentarze (9)
Bez ''pod niebem'' i będzie git!
Przejmujące. Naga prawda. Taka krucha. Nic nie poradzę na to słowo: piękne.
Witaj pozytywna dziewczyno
Kruchość i nagość to cała prawda o nas. Tylko gdzie się zaczyna, a gdzie się kończy. Granica jest bardzo cienka.
Lubię jak czytelnik znajdzie coś dla siebie.
Słonecznie pozdrawiam
Ja sobie tylko wzdychnę, przywaliło mi. Piękny wiersz.
Pozdrawiam.
Dzięki za wgłębienie siew sens tej plątaniny codzienności.
Pozdrawiam ciepło
Pięknie oddany tragizm istnienia. Jestem pod wrażeniem....
Dziękuję Bożenko za odczytanie moich słów. Pozdrawiam słonecznie
Często dwie torby mieściły w swoim wnętrzu całe czyjeś życie.
Pozdrawiam
Takie jest życie wędrowca. Dobytek nosi przy sobie:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania