Drabble - Ustami świtu koralowymi
- Ustami świtu koralowymi, chwyciłam popielniczkę, pizdnęłam w podłogę, naplułam, aż zahuczało – zakończyła deklamację zgrabnie zeskakując z taboretu, dygając zalotnie przed rozentuzjazmowaną publicznością.
Słychać było brawa, pokrzykiwania, pochwały.
- Od momentu, gdy zaprezentowałaś pierwszy wiersz zrobiłaś ogromnie wielki postęp, trudno to wyrazić – pochwalił jeden.
- Nigdy nie słyszałem czegoś równie dobrego – dorzucił drugi.
- Piękne metafory – zakwiliła trzecia.
Byli tak wzruszeni, że nie zauważyli nagłego pojawienia się pielęgniarki ze strzykawką w dłoni.
- Panowie i panie, dość żartów na dzisiaj. Znowu zapomnieliście o popołudniowych lekach. Czy kaczki i baseny już opróżnione? Za chwilę zaczyna się wieczorny obchód i zamykamy sale.
Komentarze (4)
Jest powoli coraz ciekawiej i zabawniej, aż tu nagle mocne oraz zaskakujące zakończenie. 5, pozdrawiam :-)
Dzięki, starałem się jak mogłem. Dziękuję za komentarz i pochwałę.
Uciekł ci ogonek na końcu. Ogólnie niezłe, ale jednak bardziej meh...
Dziękuję, chyba w sumie nieźle wyszło. Ogonek nie uciekł, sale ma być w liczbie mnogiej, bo to oddział koedukacyjny;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania