Vanitas vanitatum
Błądzę po świecie,
jak Dante wśród piekieł,
i wołam o litość
do niebios sklepień.
Śpiew słowików — już bezużyteczny.
Nie syci serca,
nie napełnia spokojem.
Poezja — błaha,
nie przynosi nadziei,
a miłość Leśmiana
jedynie gniewem wypełnia.
Prawda w oczy kole,
bo las już nie zaszumi,
i sadu innego
daremne szukać.
Romantyzm —
już nie pobudza uczuć,
jedynie nienawiść,
bo za dużo wiary pokładałam
w tej utopijnej miłości.
Teraz —
czoło chylę przed Koheletem
i tonę
w tej mojej marnej marności.
Komentarze (12)
Dante raczej nie błądził, miał bądź co bądź niezłą eskortę, tu jeszcze przejdzie, ale oby za parę dni podobny problem nie wyskoczył, egzaminatorzy mogą nie być tacy przychylni.
ta jego wędrówka raczej utożsamiana jest ze średniowiecznym zagubieniem człowieka i wędrówką duszy. Więc podtrzymuję, że błądził
jeśli "do niebios sklepień" to wołam, a jeśli "błagam" to niebios sklepienia, bez "do". ech, ten język ojczysty.
to nie jest mój język ojczysty xd
próżnia a jaki jest ojczysty, jeśli można spytać?
aksolotl włoski
aksolotl Ukrainką nie jestem, zjedliby mnie tu xD
próżnia E tam
próżnia z ziemi włoskiej do polski!
:D :D :D
Kohelet dal odpowiedz , trzeba pic wino i cieszyc sie chwila . Cztery
praktykuję i potwierdzam - pomaga
Wiec jest nadzieja , nie zmarnujesz sie .
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania