Wczoraj.
Sam nie wiem, uśmiechnęłaś się chociaż?
Gdzieś pośród wczorajszej mżawki,
znalazłaś dziurę w całym niebie,
gdzie przemknął się w końcu i wyściubił promyk?
Czy raczej tylko dołożyłem warstw,
skoro wciąż czytasz,
skoro jedynym odczuwalnym znakiem,
są niezmienne deszcze na ciele,
nieograniczone do ramion lub twarzy.
Sam nie wiem i chyba to jest najgorsze.
To najbardziej spędza mi wodę z tkanek,
tak że suchość osiąga swój limit
i nie schnę już bardziej,
bo nie pozwalasz.
Komentarze (9)
podoba mi się :)
Dzięki.
Z jednej strony, mam ochotę wytrzaskać po łapskach, za ciągłe wsadzanie paluchów w rany, z drugiej, wiem że bez tego nie byłoby dobrego wiersza.
A co ci moje rany przeszkadzają?
Szalej. to się nazywa empatia.
Szalej. Absolutnie nic, taki nawyk, ale wiersz pochwaliłam, więc nie pyskuj😆
Angela nie będziesz mi rządzić 🤣
Zenza no patrz. W życiu bym nie wpadł 🤣
Angela zresztą, nie pyskuje tylko pytam ładnie i grzecznie. To było takie "zostawcie mnie z moimi diabłami w spokoju", droczace się :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania