Poprzednie częściwczoraj się dowiedziałam
Pokaż listęUkryj listę

wczoraj widziałam świętą matkę

nie było aniołów, trzaskały drzwi i okna

włosy kleiły się od potu

Omasty! wykrzykiwali głodni inteligentni

zabiegani, jakie to twórcze nażreć się gorących

pierogów i na ulicach nędznego miasta krzyczeć

Pasja, pasja!

Opętanie ich córek przyciąga wilki

pękają brzuchy egzorcystów, wystraszonych

księży, nikt nie zdążył spojrzeć na opuchnięte

kolana, twarz z podwójnym policzkiem

jakie to twórcze czterdzieści lat smażyć kotlety

i umrzeć, święta matko

nakarm nas w godzinę głodu

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Marzena godzinę temu
    Właściwie jaki mam dzisiaj problem, przytyłam pięć kilo i nie wiem kiedy schudnie moje ciało
    moje sumienie odchudzone zimne odkąd skończyła się zima i zamrożona nic nie czułam
    Możesz umrzeć pozwalam ci na powolne użalanie się nad swoją dupą
    Albo losem, czy to nie wszystko jedno kochanie
    Powinnam pojechać na Ukrainę i zapomnieć o seksie i dyniowej zupie jeszcze ciasto z brzoskwiniami bo święto
    Kwiaty na ulicach i białe letnie sukienki, patrzyłam na karuzele
    I spuchły mi nogi
    Powinnam przyzwyczaić się do ludzkiej śmierci która jest zwykła jak zwykłe bywają chwile Wniebowzięcia
    dlaczego wybuchła tama i rośnie we mnie psie życie
    Psia śmierć większą jest niedolą niż twoja zwykła blada jak ściana kostucha która popija drinka
    Skundlony świat zesłał świętego na powitanie
    Właśnie ktoś podpłynął pontonem i wyciąga dłonie na ratunek, nawet w czarnym tunelu poczułabym ten dotyk
    Ile można oddać za przerażone niemocą oczy które nie wierzą w naszego Boga
    Ile
    gram waży zaledwie jedno psie życie
    I czy wystarczy mi wiary aby połączyć twoje umieranie z falą zbombardowanej tamy

    A niebo zsyła świętego który pachnie śmiercią naturalną
    Jak naturalne jest umieranie
    Kiedy fale niosą nas na brzeg
    Którego nie ma

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania