Według teorii internetowych posiadam aparat fotograficzny skonstruowany przez kosmitów

LEICA made in Japan Germany

!

W internecie znajdziecie naukowców, którzy twierdzą iż III Rzeszy, Niemcon przed II Wojną Światową pomagali w tworzeniu technologii inżynierskich kosmici.

Moja Leica to koronny dowód na kosmiczną interwencję, bo przecież ziemski umysł nie ogarnąłby sam z siebie koncepcji „ostrości”. Plejadianie nie dali Hitlerowi antygrawitacji — dali mu rysunek techniczny dalmierza, który potem uznano za Summicron 35 mm. Oczywiście, legendarna „soczewka z przysłoną zero” nigdy nie powstała, bo podobno nawet Szaraki bały się, że ziemscy amatorzy zdjęć kotów rozsadzą czasoprzestrzeń. Ta słynna czerwona kropka? Nie logo — wskaźnik gotowości do skoku nadprzestrzennego, który czeka na firmware, który utknął na biurku Himmlera.

!?

Kto to firmuje w internetowym zoo:

- Erich von Däniken – od 50 lat udowadnia, że każdy gwint w moim obiektywie to dar bogów z Aldebarana. Na koncie więcej teorii niż faktycznych zdjęć.

- Giorgio A. Tsoukalos – człowiek z fryzurą, która sama jest obiektem międzywymiarowym, i który z kamienną miną orzeknie, że obudowa Leica M3 to skala dla piramidy Cheopsa.

- David Wilcock – w jego ujęciu Leica nie jest aparatem, tylko narzędziem komunikacji z Plejadanami, a każde zdjęcie z przepalonym niebem to przesyłka danych dla Nowej Szwabii.

- Każdy anonim z komentarza pod filmem o „zatajonych wynalazkach III Rzeszy” — zasób merytoryczny równy zepsutemu światłomierzowi, za to pewności siebie na trzy korpusy.

Kontynuacja panteonu demaskatorów, którzy udowadniają, że III Rzesza to był tak naprawdę startup kosmicznych konsultantów, a mój obiektyw LEICA niemiecki to artefakt pozaziemski.

- Jan van Helsing (właśc. Jan Udo Holey) – człowiek, który w książkach o „tajnych stowarzyszeniach” udowodnił, że Vril i Haunebu to nie mokre sny esesmana, tylko oficjalna flota Aldebarana, a Leica to jedyny legalny spadek po tej współpracy. Każdą odbitkę traktuje jak list przewozowy z Plejad.

- Vladimir Terziski – bułgarski inżynier-samouk, który na konferencjach UFO z powerpointem rodem z Windows 95 wykładał, że naziści mieli bazy na Księżycu, a Leica to kamera pokładowa z tych misji. Podobno sam sprawdził – na podstawie cienia na zdjęciu.

- Norbert Jürgen-Ratthofer i Ralf Ettl – austriacki duet, który stworzył mitologię „Systemu Aldebarana”. W ich ujęciu każdy bagnet Leica M to gwiezdny interfejs, a numer seryjny to kod gwiezdnych wrót. Na poważnie wydali książki, które potem czytał van Helsing i przepisał.

- Henry Stevens – autor „Hitler's Flying Saucers”, który z archiwów wyciągnął, że Wernher von Braun tylko udawał inżyniera, a naprawdę to przepisywał notatki Szaraków. Twój aparat w jego oczach to nic innego jak kieszonkowa wersja napędu antygrawitacyjnego.

- Joseph P. Farrel – doktor patristyki, który z talentem godnym lepszej sprawy udowadnia w książce „The SS Brotherhood of the Bell”, że obiektywy Leica to miniaturyzacja technologii tuneli czasoprzestrzennych. Twierdzi, że czerwona kropka to nie emblemat, tylko otwór w czasoprzestrzeń, którym fotografowie nieświadomie ściągają zdjęcia z równoległych wymiarów.

- Jim Marrs – dziennikarz, który w „The Rise of the Fourth Reich” połączył kropki: Niemcy, kosmici, Leica, i dodał, że każdy kto używa tego aparatu, jest nieświadomym agentem programu MK-Ultra. Podobno naciskanie spustu migawki to rytuał inicjujący kontakt z Gadami.

- David Hatcher Childress – wydawca i podróżnik, który na łamach „World Explorer” udowadnia, że wszystkie red doty Leiki to w rzeczywistości miniaturowe dyski twarde z danymi o cywilizacjach przedpotopowych, a Oskar Barnack to awatar istot z Aldebarana.

Każdy z nich spojrzałby na moją Leikę i orzekł bez cienia wątpliwości: to nie aparat, to dowód, że III Rzesza odjechała w kosmos, a a ja trzymam w ręku w ręku jej bilet powrotny.

!

Najważniejsi bohaterowie.:

Chciałbym wskazać absolutną czołówkę najbardziej zaciekłych i oddanych twórców teorii, że to kosmici byli de facto dostawcami technologii dla Hitlera i III Rzeszy, to podium wygląda tak:

Jan van Helsing (Jan Udo Holey) – to jest największy guru tej sekty. Nie sugeruje, on to twierdzi wprost i z maniakalną szczegółowością. Według niego mediumistyczne stowarzyszenie Vril nawiązało fizyczny kontakt z istotami z Aldebarana, które dały nazistom plany latających talerzy Haunebu i broni psychotronicznej. Moja Leica to w jego ujęciu cywilny produkt uboczny tej wymiany handlowej z obcymi. Jego książki to święte teksty tego mitu.

- Vladimir Terziski – bułgarski „inżynier”, który z pianą na ustach i slajdami pełnymi hitlerowskich spodków udowadniał, że naziści mieli bazy na Księżycu i Marsie, a wszystko to dzięki technologii „Tall Whites”. To ten typ, który na konferencji krzyczy, że NASA kłamie, a jedynym dowodem jest ziarno na fotografii z obiektywu Leica. Dla niego III Rzesza to był kosmiczny program wymiany studenckiej.

- Norbert Jürgen-Ratthofer i Ralf Ettl – austriacki duet, który stworzył podwaliny. To oni napisali „biblę” o Systemie Aldebarana, zanim van Helsing ją spopularyzował. Oni nie pytają „czy”, oni podają daty spotkań Hitlera z Przybyszami i numery rejestracyjne statków. Prawdziwi talibowie tezy, że kosmici podali Niemcom nie tylko technologię, ale i ideologię.

Dlaczego akurat oni są najzagorzalsi? Bo w przeciwieństwie do koniunkturalistów pokroju von Dänikena czy Tsoukalosa, którzy wrzucają nazistów jako jeden z wielu „dowodów”, ci tutaj uczynili z kosmicznej pomocy dla Hitlera centralny dogmat swojego życia. Van Helsing i spółka nie szukają sensacji – oni ją stworzyli i bronią jej jak religii.

!

LEICA!

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania