To nie była jabłoń ani nawet jabłko, tylko jakiś owoc symboliczny i drzewo ew. szyszko-wate. Wiem to z gruntów przekonania, no bo zarządzam przcięż także ogrodem jakimś śmakimś... :)
Słodko jest, jak jakieś gałęzie mają odpaść, z choroby albo czegoś i się im czyni takie ''temblaki'', czy coś w owy deseń, widziałam kiedyś takie zdjęcie i było wzruszające, już raczej nie odnajdę, ale. Przypomniałaś/eś mi, taka mała dygresja.
Twoja Stara06.03.2017
Ty masz rdzeń kręgowy,a ja rzygam tęczą jak to czytam
Tak sobie myślę, jakbym mogła jakoś błyskotliwie skomentować, ale to mi akurat nie wychodzi, więc sobie odpuszczę. Ale taki rozpad, rozkład wewnętrzny i niemożność poskładania się już potem do kupy - podoba mi się, mam wrażenie, że znam ja to uczucie. ;)
Lubię taki ciągi myśliwe, czasami mam wrażenie, że mam taki (być może ciut mniej metaforyczny) cały czas w głowie.
"To
zaszło już tak daleko, że przecież nie zawróci; mówiłaś wkładając uczucia do szuflad, gubiąc kluczyki, czasem wyłamując zamki i wydmuchując z dymu kwadraty oraz sześciany, nigdy kółka. " - o ile irytuje mnie lekko interpunkcja gdzieniegdzie (o zgrozo, ja przeciwniczka czepiania się takich dupsów, ale jednak nie lubię jak np. zdanie kończy się przecinkiem (gdzieś tam w tekście wyłapałam) i następne zaczyna się z dużej litery) to ten podział wersów jest fajny, podkreślenie/wyeksponowanie "To" jest gut.
Całość przepełnione metaforami, świadomie pozbawiona logiki, chociażby te kwadraty z dymu itp.
I parę ulubionych momentów:
"jabłka smakowały jakby były wypełnione po brzegi powietrzem"
"podczas gdy świat się kończył. Nikt tego nie zauważył, bo może tylko mój" - piękne
"nikt nie uśpił nocy kołysanką"
"pająka spacerującego girlandą pęknięć na ścianie, pomalowanej brzydko życiem" - ach!
Bardzo na pięć. Takie do zapalenia papierosa w nastroju na granicy zaplanowanej utraty świadomości, jakby człowiek chciał się wyłączyć chociaż na chwilę, zahibernować, wyalienować. Wyczuwam u Cb nastroje, takie, kurde, no bardzo mi bliskie. Łap 5.
''Takie do zapalenia papierosa w nastroju na granicy zaplanowanej utraty świadomości,'' - ojej, jak pięknie powiedziane *.*. Nastroje takie: tak, zdecydowanie. Dziękuję <3.
"Coś mówiłaś, gdy wiosenny wiatr pojawił się, denerwując mnie tym, że znów przespałem całą zimę i że teraz świat ruszy, zacznie rosnąć, puchnąć, oczekiwać, nie będzie można dłużej bezkarnie się nie ruszać..." - o kurde, to droga pani jest to. I tym streściłabym to, o czym pomyślałam. Kurde, dobra jesteś w mieszaniu w mózgu, i tam dalej też, od szpiku do samej potylicy :) Inaczej, niebanalnie, emocjonalnie, no git.
Komentarze (15)
na waszym miejscu nazwałabym to prozą poetycką i się siebie nie czepiała, że średnio wiadomo co i jak, bo ostatnio dobrze mi pisać w ten sposób. :33
Amen.
Oki, też się skłaniam już tak ku końcom modlitw xd.
To nie była jabłoń ani nawet jabłko, tylko jakiś owoc symboliczny i drzewo ew. szyszko-wate. Wiem to z gruntów przekonania, no bo zarządzam przcięż także ogrodem jakimś śmakimś... :)
Słodko jest, jak jakieś gałęzie mają odpaść, z choroby albo czegoś i się im czyni takie ''temblaki'', czy coś w owy deseń, widziałam kiedyś takie zdjęcie i było wzruszające, już raczej nie odnajdę, ale. Przypomniałaś/eś mi, taka mała dygresja.
Ty masz rdzeń kręgowy,a ja rzygam tęczą jak to czytam
To wszystko na miejscu, niby w miarę w porządeczku :3.
Tak sobie myślę, jakbym mogła jakoś błyskotliwie skomentować, ale to mi akurat nie wychodzi, więc sobie odpuszczę. Ale taki rozpad, rozkład wewnętrzny i niemożność poskładania się już potem do kupy - podoba mi się, mam wrażenie, że znam ja to uczucie. ;)
Zawsze mam ten sam problem, jak pragnę coś skomentować. Nie cieszę się ja, że znasz to uczucie :(. Jest złe. :(
Lubię taki ciągi myśliwe, czasami mam wrażenie, że mam taki (być może ciut mniej metaforyczny) cały czas w głowie.
"To
zaszło już tak daleko, że przecież nie zawróci; mówiłaś wkładając uczucia do szuflad, gubiąc kluczyki, czasem wyłamując zamki i wydmuchując z dymu kwadraty oraz sześciany, nigdy kółka. " - o ile irytuje mnie lekko interpunkcja gdzieniegdzie (o zgrozo, ja przeciwniczka czepiania się takich dupsów, ale jednak nie lubię jak np. zdanie kończy się przecinkiem (gdzieś tam w tekście wyłapałam) i następne zaczyna się z dużej litery) to ten podział wersów jest fajny, podkreślenie/wyeksponowanie "To" jest gut.
Całość przepełnione metaforami, świadomie pozbawiona logiki, chociażby te kwadraty z dymu itp.
I parę ulubionych momentów:
"jabłka smakowały jakby były wypełnione po brzegi powietrzem"
"podczas gdy świat się kończył. Nikt tego nie zauważył, bo może tylko mój" - piękne
"nikt nie uśpił nocy kołysanką"
"pająka spacerującego girlandą pęknięć na ścianie, pomalowanej brzydko życiem" - ach!
Bardzo na pięć. Takie do zapalenia papierosa w nastroju na granicy zaplanowanej utraty świadomości, jakby człowiek chciał się wyłączyć chociaż na chwilę, zahibernować, wyalienować. Wyczuwam u Cb nastroje, takie, kurde, no bardzo mi bliskie. Łap 5.
''Takie do zapalenia papierosa w nastroju na granicy zaplanowanej utraty świadomości,'' - ojej, jak pięknie powiedziane *.*. Nastroje takie: tak, zdecydowanie. Dziękuję <3.
"Coś mówiłaś, gdy wiosenny wiatr pojawił się, denerwując mnie tym, że znów przespałem całą zimę i że teraz świat ruszy, zacznie rosnąć, puchnąć, oczekiwać, nie będzie można dłużej bezkarnie się nie ruszać..." - o kurde, to droga pani jest to. I tym streściłabym to, o czym pomyślałam. Kurde, dobra jesteś w mieszaniu w mózgu, i tam dalej też, od szpiku do samej potylicy :) Inaczej, niebanalnie, emocjonalnie, no git.
"Kurde, dobra jesteś w mieszaniu w mózgu, i tam dalej też, od szpiku do samej potylicy :) "
Chyba wolalabym, by mezczyzni prawili takie komplementy, niz by pieniadze rosly na drzewach.
Dziekuje ❤.
Dobry tekst.
Pieknie Panu dziekuje :).
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania