Wieczór
Wieczór ( Z tomiku "Kołysz mnie wiatrem ulico")
Magdzie
Zostawię zapalone światło
Nim przyjdziesz do mnie w nocy
Otwartą furtkę w dusznym powietrzu
Sen w oczekiwaniu płochy
Nie utknij gdzieś w przydrożnych łozach
Nim przyjdziesz do mnie w nocy
Wczoraj spłoszyłem wielkiego tygrysa
Pod kamienną bramą miasta
Odwrócę nieuchronny bieg ślimaka
Pod koła na pewną zagładę
Tygrys paniki nie wywołał w mieście
Ślimaka zabił przechodzień obcasem
Płonność wysiłku nazbyt oczywista
Podobno oczy mam jak wilk w napadzie
To tylko słońca nagła zemsta
Za lata karmione ciemnością
Wołają teraz o potęgę ducha
Gdy szlifuję kamień wrażliwości
Wieczoru połowy zaczęte
W ulotne pajęcze sieci
Zostawię zapalone światło
Otwartą furtkę w dusznym powietrzu
Blues zapowiedział się po zmroku
Nim przyjdziesz do mnie w nocy.
Komentarze (3)
Liryka w wydaniu współczesnym.
Ja się za bardzo nie znam, ale są tu tacy, którzy potrafią rozebrać wszystko, ocenić, wynieść, zdołować, przenicować...
Dziewięć publikacji, jedna lepsza od drugiej i tylko 3-4 komentarze...
Bo co? Bo nie ma się do czego przyczepić? Bo nie ma czego wykpić?
Ja się nie znam. Ja jestem tylko prowincjonalnym wierszokletą i odbiorcą intuicyjnym.
Gdzie jesteście mistrzowie krytyki?
Wybijcie z głowy Wojtkowi poezję, albo powiedzcie mu, że podąża właściwą drogą!
Czy to jest portal literacki, czy forum prześmiewców?
Tak, wiem - nie jestem bez winy. Tyle, że ja piętnuję nieuctwo, niedouczenie, samochwalstwo i pychę.
A Wy?
Całość tekstu ratuje ślimak 🐌 dzięki niemu nabiera wartości – jest delikatniejszy w poślizgu.
cul8r
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania