Wielopostaciowość
Promenada krwawych cierni.
Mknę ulicą skąpaną we mgle.
Szukam na niej twarzy,
jednak mgła zbyt gęsta,
bym cokolwiek dostrzec mogła.
Omiatam wzrokiem,
Węszę.
Nasłuchuję.
Cisza i mrok.
Głuchota i czerń.
Manekiny stojące w rzędach,
Spoglądają na mnie ślepymi oczyma.
Potrząsam nimi i nawołuję,
by choć jeden z nich mną się stał.
Na krótki moment,
na chwilę.
Bym nie musiała błądzić,
pośród tej masek zamieci.
Przywdziewam twarze,
w kolorze purpury.
Myśląc, czy któraś z nich,
mnie odda.
Kroczę cierniami,
tam gdzie Słońce zachodzi,
by koszmar ten znalazł wreszcie swe ujście.
I umieram,
każdego dnia tam gdzie Słońce wschodzi,
by wraz z nocą odetchnąć na nowo.
Nawołuję końca,
jednak maskarada trwa.
Błądzę pośród nici prowadzących donikąd.
Szukam tej właściwej.
Chodząca bomba.
I krzyczę, choć nie otwieram ust.
I płaczę, choć łez mych nie można dostrzec.
Wzywam Appolina,
By piękno mi pokazał.
Jednak on nie nadchodzi.
Zupełnie jakby sam się tu zgubił.
W krainie boga
wielu twarzy.
Komentarze (8)
Zaczęłam mknąć za Tobą i ...stanęłam jak wryta. Na tej drodze taki chaos, że nie wiadomo na czym się skupić, gdzie iść, a skąd uciekać aż mnie głowa rozbolała. Jeżeli uda Ci się ujarzmić ten chaos, to może powstanie wiersz, na razie do niego daleko.
To nie chaos:) być może po prostu nie rozumiesz metafory. Tak to już niestety bywa. A i owszem to jest wiersz. (Pip)
Koala też nie zrozumiałam. Może zbyt prosta kobieta ze mnie. Chciałabym, ale nie idzie.
Koala ja faktycznie nie wszystkie metafory czaję, tych dosłownych ni w ząb. A jeszcze tych, które się odnoszą do całości jeszcze mniej... także wiesz, bez tłumaczenia ten koń nie ruszy z kopyta.
Sam początek i koniec na Tak, reszta, czyli środek już nie koniecznie.
Tę prośbę, walkę o zmianę totalnie Autorze, upatosiłeś:)
Ani to efekt schizy, ani jakiejś tragedii innej, ale potrzeba wielce romantyczna - cierpienia uduchowionego poprzez sztukę, aby znaleźć Piękno. Tytuł interesujący, chęć bycia nieczułym manekinem, część w opisie mgielnej ulicy, no i sugestia, że sztuka też się pogubiła, daleko jej do idei/wymiarów doskonałości.
pozdro.
Ja wiem że daleko mi do poety ale coś tam próbuje:) tak czy owak dzięki za opinię. Może uda się następnym razem skleić coś zrozumiałego.
Długie - trochę zmęczyło. Tytuł przykuł uwagę, ale nic za tym nie poszło. Nie wiem, chyba się chwilowo (albo trwale) leczę z rozwlekłości i z usilnych doszukań, typu: co autor miał na my... - Czuję to czuję, a nie, to nie. Tutaj niestety nie czuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania