wiersz dla
napisałem dla ciebie wiersz
nieporadny jak moje dłonie
zasiałem chabry w oczach
z parnej nocy ulepiłem resztę
ultrafioletem wypalone fosy
wypełniasz po brzegi
płynnym szkarłatem ust
mieliśmy płodzić nowe światy
a mamy siebie coraz mniej
z naszyjnikiem nóg na ramionach
w obawie przed świtem
wciąż spragniony
przekraczam barierę strachu
Następne części: Wiersz o mojej żonie
Komentarze (8)
Piękny:)
myślałem, że już go czytałaś...
absynt czytałam :) ale nadal się zachwycam:)
To bardzo miłe, co piszesz. Dziękuję.
Też mnie się podobuje... szczególnie naszyjnik...
Kiedyś moja babcia śpiewała o chabrach z poligonu, coś mają w sobie...
Chyba wszystkie babcie to śpiewały, moja też...
Ale soczyste z nogami na ramionach ?
:))) tak miało być
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania