Poprzednie częściwiersz dla

Wiersz o mojej żonie

Wytrzymać z takim gościem, jak ja, to

nie lada sztuka, a ty wytrzymałaś. Twoje wojaże,

moje zdrady, pytania przy kominku.

Brakuje ciszy.

 

Wciąż hałasują; polityka,

sąsiedzkie spotkania na schodach, listonosz.

Marsz Mandelsona i ostatnia posługa. Tak blisko,

że aż boli. Odebrane marzenia na jutro.

 

Przynoszę kwiaty, dzikie róże – lubisz.

Nie mogę już ci zabronić bycia sobą, świat zwariował,

pewnie już pijesz Kuba Libre z tym tam, sama wiesz.

Naprawdę czytałem listę pasażerów.

 

Masakra. Dowiedziałem się od notariusza.

Nie wierzę, że na trzeźwo zapisałaś mi wszystko.

Nie mogłem polecieć – pandemia: maleńki wirus

zatrzymał życie. Teraz układam się z sobą.

 

I nie wiem, kto jest górą.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • pansowa ponad tydzień temu
    A tu wolą użerać się z oszołomstwem, niż czytać takie wiersze...
    Smuteczek, bo ja się poużeram, ale też i poczytam i docenię co dobre, nie na zasadzie rekompensaty..
  • absynt ponad tydzień temu
    Nie czytaj

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania