Wizytacja ostateczna
Niech przyjeżdża, niech wizytuje
Schowam się pod biurkiem i mnie nie znajdzie
Oby
Bo jak przyjdzie i mnie znajdzie to znowu
A po co a na co a co to za papier
Dlaczego tu taki bałagan
Że panu nie jest wstyd
Mnie nigdy, a pani?
Mogę próbować być śmieszny
Oboje wiemy, że to na nic
Ona nigdy nie odpowie
Stoi tylko i grozi
Stuka białym palcem w klepsydrę
Czas ucieka, znaczy się
Wiem, nic nie zrobię
To się nie przyspieszy
Wizytacja nie powiodła się
Jedno machnięcie piórem i już
Nie ma mnie
Chuj
Komentarze (7)
I chuj. Świetny początek jak i zakończenie. Brawo. 5
Hm, byłam tu, zaczynałam pisać komentarz i gdzie on jest? Co mnie pewnie rozkojarzyło. Tak czy siak chciałam napisać, swoim durnym zwyczajem, żebyś se kupił iRobot Roomba do sprzątańka na wizytacje xd Ale powinnac pisać poważne, rzeczowe komentarze, a nie. Ale nie potrafię. I cytując poetę: ch*j.
;)
Bo że to jest o śmierci, to już nie zauważyłaś
Okropny ups
Ta klepsydra coś, no ale wejdź w ten umysl okropny, złożony
Ritha :(
Okropny no wybacz, my fault
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania