wołania coraz mniej - czy nie widzisz
od snu do snu coraz płyciej
wszystko bez wchodzenia w szczegóły
dzień kończy się w zaciśniętych palcach
dwa centymetry od wspólnego parapetu za oknem
niż za niżem
i pada nawet światło odbite w kroplach
bezdźwięcznych i pustych tym rodzajem braku
który wypełniając nas po brzegi
przelewa się do jutra
i kiedy tak spadam z deszczem
czuję w sobie skrzydła
odrastają tylko czy zdążą
dojrzeć do łopotu
pierwszych nieśmiałych skojarzeń ze śmiercią
by nagle centymetr nad ziemią
bezczelnie unieść mój ciężar
Komentarze (18)
Bezczelne te skrzydła, uratują Ci życie. Chamy jedne. Hehehe Ładne. Sensu nie za wiele. Czytelników się nie spodziewaj.
Boguś, znowu nie zrozumiał... Ajaj
Marsjasz - jednego już mam;)
Tjeri - a bo ja tak niewyraźnie piszę... Jak kura pazurem.
Tjeri to on już w pięciu osobach? No nie rozdrabnia się chłopak.
Tjeri Ty naprawdę myślisz ze ja to "Boguś" ? hehehehe
IgaIga To nie czytelnik to konkurencja i klaka :D
Marsjasz - hi :D
Pamiętam, że komentowałam, choć nie wiem gdzie.
Niepokojący, mrocznawy. Łapię się na tym, że czytam go na bezdechu. Ciekawe jak by wyglądał z interpunkcją.
Bardzo dobry.
Tjeri - na VA. Tam też Ci się podobał :P
Dlatego go tutaj wrzuciłam. Bo sprawdzony :D Dzięki.
Bardzo dobry ( niestety jak zwykle : )) wiersz. w szczególności pierwsza i trzecia zwrotka.
Pozdrawiam.
Angela - a czemu niestety? :D
Dzięki.
IgaIga bo zazdrość i smuteczek na myśl, że się tak nigdy nie doskoczy : (
Angela - nie rozsmieszaj Igi :D
jest dobrze :-)
Dzięki.
Kurcze, bardzo ładnie mi tu zabrzmiał ten utwór.
Szczególnie fragment:
"...tym rodzajem braku
który wypełniając nas po brzegi
przelewa się do jutra"
czy później, pod koniec...
Wiem, że chyba się tak nie powinno łamać wierszy i ich rozpatrywać fragmentarycznie, ale tu i całość i szczegóły przemawiają.
Pozdrawiam
Dziękuję i odpozdrawiam:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania