Wołyń

Widziałam spod kopy siana, brocząc z dziury po widłach, wiarę na pół przełamaną i odrąbane skrzydła.

Wino z winy fermentu, chleb, który z samej soli, ręce Twe wyrabiały święte — do dzisiaj rąk tych się boję.

Widziałam spod kopy siana, wciąż nosząc życie, choć zbrzydło, jak trzoda naszego Pana staje się w zwykłym bydłem.

I tę owcę zgubioną, której, nie bacząc na stado, poszedł szukać, i moment, w którym obwisło już ciało.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • KaMaRo 3 godz. temu

    Potrafisz ubrać w słowa cierpienie. Piękny i wzruszający wiersz .

  • Absens 3 godz. temu

    Dziękuję

  • Sucre 3 godz. temu

    Super.

  • Lotos godzinę temu

    Mocny tekst.

  • Absens godzinę temu

    Lotos, Sucre, Dzięki za wizytę

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania