Wołyń

Widziałam spod kopy siana, brocząc z dziury po widłach, wiarę na pół przełamaną i odrąbane skrzydła.

Wino z winy fermentu, chleb, który z samej soli, ręce Twe wyrabiały święte — do dzisiaj rąk tych się boję.

Widziałam spod kopy siana, wciąż nosząc życie, choć zbrzydło, jak trzoda naszego Pana staje się zwykłym bydłem.

I tę owcę zgubioną, której, nie bacząc na stado, poszedł szukać, i moment, w którym obwisło już ciało.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • KaMaRo 2 mies. temu

    Potrafisz ubrać w słowa cierpienie. Piękny i wzruszający wiersz .

  • Absens 2 mies. temu

    Dziękuję

  • Sucre 2 mies. temu

    Super.

  • Lotos 2 mies. temu

    Mocny tekst.

  • Absens 2 mies. temu

    Lotos, Sucre, Dzięki za wizytę

  • Roma 2 mies. temu

    Podoba mi się forma bardzo. Treścią jest wszystko co być powinno. Najbardziej trafia do mnie moment:
    "Wino z winy fermentu, chleb, który z samej soli, ręce Twe wyrabiały święte — do dzisiaj rąk tych się boję."

    Tutaj:
    "jak trzoda naszego Pana staje się w zwykłym bydłem." chyba niepotrzebne jest "w".

  • Absens 2 mies. temu

    Pewnie, nie wiem skąd się to w wzięło, dzięki

  • Sokrates 2 mies. temu

    Tekst mocno uderza.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania