Wołyń
Widziałam spod kopy siana, brocząc z dziury po widłach, wiarę na pół przełamaną i odrąbane skrzydła.
Wino z winy fermentu, chleb, który z samej soli, ręce Twe wyrabiały święte — do dzisiaj rąk tych się boję.
Widziałam spod kopy siana, wciąż nosząc życie, choć zbrzydło, jak trzoda naszego Pana staje się w zwykłym bydłem.
I tę owcę zgubioną, której, nie bacząc na stado, poszedł szukać, i moment, w którym obwisło już ciało.
Komentarze (5)
Potrafisz ubrać w słowa cierpienie. Piękny i wzruszający wiersz .
Dziękuję
Super.
Mocny tekst.
Lotos, Sucre, Dzięki za wizytę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania