Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Wrześniowe noce

Wrześniowe noce bywają zimne, ale gwiazdy są wtedy najpiękniejsze – pomyślał Syriusz. Znów poczuł delikatny powiew wiatru na twarzy. Gdyby nie zaklęcie wyciszające, usłyszałby również dźwięk deportacji. Nie czuł wibracji – zbyt lekki na człowieka- pomyślał. Nie obchodziło go to, nie miał zamiaru wstawać z ziemi. Było idealnie: leżał na trawie i spoglądał w gwiazdy. Niebo było lekko zachmurzone, czuł, jak jego twarz otula białe światło księżyca.

 

Coś go szturchnęło w bok. Nie miał zamiaru reagować. Znów szturchnięcie, a potem kolejne. Błysnęło pomarańczowe światło, świat znowu zagrzmiał od dźwięków – najgłośniejszy był najbardziej denerwujący.

 

– Panie Syriuszu, wreszcie, wreszcie wróciła! Piękna noc nastała dla rodu Blacków. Pani Bella wróciła, znów czysta krew zagościła w Domu. Stworek szczęśliwy, wyprawmy ucztę! Panie Syriuszu, Stworek szczęśliwy!  

 

Syriusz zerwał się na proste nogi. Najgorszy scenariusz - jak ona znalazła dom? Jak mogła przełamać Zaklęcie Fideliusa? Musiał ją ktoś wpuścić, ale kto? Zdrajca? Różdżka Syriusza była w gotowości. Włożył ją do ust tak, aby wystawał magiczny koniec do przodu. Jedna myśl – i zmienił się w psa z różdżką w pysku. Był teraz jak maszyna do zabijania: szybki, zwinny, w każdej chwili mógł wystrzelić zabójcze zaklęcie. To unikatowy styl walki, którego używał tylko wtedy, gdy przeciwnik miał zginąć. Nikt nie mógł się o tym dowiedzieć – było to zbyt potężne.

 

Biegł przed siebie; krzaki i wysoka trawa nie stanowiły dla niego przeszkody. Miał jeden cel – obronić dom. Miał nadzieję, że dom jest pusty. Ogród… zobaczył za oknem sylwetkę z burzą kręconych loków. Tak, to na pewno była Bella. Z jego pyska wystrzelił czerwony promień. Tak, zabójcza forma, sprawdzała się idealnie. W powietrzu pojawił się brokat rozbitego na pył szkła. Wskoczył w chmurę pyłu i już był w kuchni.  

 

Była pusta.

 

        Nie mogła się deportować - zaklęcia rzucił sam Dumbledore. Głucha cisza wypełniła całe pomieszczenie. Rozbite talerze, zniszczony obraz matki i kilka krzeseł leżały dookoła. Syrusz zrobił krok do przodu. Był wyćwiczony w pojedynkach; nie odrywał nóg od ziemi – to była pamięć mięśni, nawet o tym nie myślał, działo się samo.

 

Potłuczona angieska porcelana zaklekotała na podłodze. Sięgnął ręką po różdżkę z ust.  

 

– Lumos! – Biały błysk światła zakuł oczy Syriusza. Poczuł szarpnięcie za kołnierz, tak mocne, że prawie się wywrócił.  

 

– Rusz się, a wybuchnie ci głowa – usłyszał szept i poczuł, jak coś zimnego dotyka jego szyi.  

 

– Umrę – pomyślał Syriusz. Nie mógł nic zrobić; różdżka leżała jakieś dwa metry od niego.  

 

– Myśl, Syriusz, myśl. Mam to! – nagle zmieniał się w psa, postać za nim wyraźnie była zaskoczona.  

 

– Drentwota – czerwone światło wypełniło pokój. Był cały sztywny, jego ciało powoli znów przybierało ludzką postać. Biła jak śnieg; twarz pochyliła się nad jego bezwładnym ciałem. Tak, to ona – Bella. Ale czego od niego chciała? Nie zabiła go od razu, czyli nie to było jej celem. Nie było tajemnicą, że Bella lubiła znęcać się nad ofiarami.

 

Syriusza przeszedł dreszcz.

 

– Witaj, Syriuszu – jak zwykle coś potłukłeś. Myślałam, że z czasem nauczysz się nad sobą panować. Dobrze, że Welburga już umarła; czekała na tę zastawę miesiąc, cztery razy mi ją pokazywała. Ale ty, jak zwykle, tylko niszczysz to, co kochała. To taki twój styl, zawsze tak było – czym coś ważniejsze dla Blacków, tym mocniej eksploduje w rękach Syriusza. – Machnęła różdżką, a Syriusz poczuł, jak jego twarz się rozluźnia.  

 

– Witaj, Bella, ciebie tu nie brakowało – powiedział Syriusz i zobaczył grymas na twarzy Belltriks.  

 

– Jak zwykle całe show musi należeć do ciebie. Atencja to twoje drugie imię.  

 

Bella usiadła na ocalałym krześle, które lekko się zachybotało. Piękna zieleń kaszmirowego obicia została przykryta czarnym całunem jej sukni.

 

– Jeśli już się przywitajmy, to miło cię znowu widzieć, daleki kuzynie. Nie spodziewałaś się, że przeżyjesz tak długo.  

 

– Vicev ersa – powiedział Syriusz.  

 

– No nic, Accio – mruknęła Bella, a różdżka Syriusza poleciała do jej ręki. – Musimy porozmawiać – znów machnęła różdżką, a ciało Syriusza uniosło się i powoli poleciało do Belli. Ta wstała i, potykając się o szczątki mebli, poszła do salonu.  

 

– To był Imperius – podkuliła nogi pod siebie. W tym świetle nie wyglądała na psychopatkę; ciepłe światło świecy dodawało życia do jej bladej twarzy. – Nie chciała tego wszystkiego, kontrolował mnie już w Hogwarcie.

 

Jedno zdanie, ale Syriusz nie nadążał. To za dużo i za szybko. Bella, najbardziej krwiożercza istotą jaką znał, siedziała u niego w sali i bawiła się z nim w wyznania.  

 

– Zabiją mnie, albo skażą mnie na pocałunek dementora, nikt nie uwierzy pięknej i strasznej Bellatrix Lestrange, że była pod Imperiusem. To było tyle lat, że sama się już nie poznaje. Tylko ty, Syriuszu, mi zostałeś; cała nasza rodzina jest albo po jego stronie, albo martwa. Nawet twój brat Regulus popełnił samobójstwo, przynajmniej tak twierdzi Stworek. Ja go kochałam, Syriuszu, byliśmy naprawdę blisko. Moi rodzice nawet namawiali mnie na ślub z nim. Mieliśmy dużo planów, marzeń, chcieliśmy polecieć do Francji. Narcyza zazdrościła mi, że trafiłam tak dobrze. No, ale jest jak jest, życie napisało inny scenariusz.

 

Widział, jak twarz Belli na chwilę znieruchomiała.  

 

– Jak się tu dostałaś? Te zaklęcia blokowały nawet Toma! – Syriusz nie wytrzymał i jej to wykrzyczał.  

 

– Jakbyś choć trochę się interesował rodziną, Syriuszu, to nie miałbyś teraz takiej miny. Sam jesteś sobie winny. Znasz Oriona chyba tylko z gwiazd. To twój tatuś rzucił pierwszego Fideliusa, i zgadnij, kto był wtedy powiernikiem? Na szczęście nie mogłam zdradzić lokalizacji pod Imperiusem, więc Tom i tak się nie dowiedział. Ale zawsze będę mogła tu wejść – to nawet nie był sekret. A ty wyglądasz, jakbym złamała jakieś potężne czary.  

 

Syriusz zaniemówił. Miała rację – nie interesował się rodziną, ale żeby aż tak? Nie spodziewał się takiego wykluczenia.  

 

– Nie chciałam cię skrzywdzić, Syriuszu, nie miałam wyboru. Wiem, co byś zrobił, gdybym pojawiła się bez planu. Jeśli tylko obiecasz, że mnie nie skrzywdzisz, odwołam zaklęcia.  

 

Syriusz przytaknął. Nic nie tracił – to nie była wieczna przysięga. Zawsze mógł ją złamać.

 

– Twoją różdżkę na wszelki wypadek zatrzymam – machnęła różdżką. Syriusz wziął głęboki wdech.  

 

– Pogadamy jutro, Syriuszu – miała długi i męczący dzień. – Czy sypialnie na górze są przygotowane? – Spojrzała na Stworka.  

 

– O tak, Pani, zawsze na ciebie czekały – ochrypłym głosem odpowiedział Stworek, delikatnie się pochylając. Bella wstała; skrzypiąca drewniana podłoga mówiła Syriuszowi, że rzeczywiście idzie na górę.  

 

– Idę do siebie – pomyślał Syriusz. – To był długi, dziwny i wykańczający dzień; chciał już tylko leżeć i patrzeć w sufit.

 

Słońce wpadło przez szparę w kotarze prosto na twarz Syriusza.  

 

– Eh, to nie był sen – pomyślał i wstał, aby odbyć poranną toaletę. Kiedy zszedł na śniadanie, kuchnia wyglądała jak nowa.  

 

– Trochę tu posprzątałam – usłyszał wysoki, ale przyjemny głos. – Chodź do jadalni na śniadanie, dawno nie gotowałam, ale myślę, że jest zjadliwe.  

 

Syriusz odwrócił się i poszedł do jadalni. To, co zobaczył, wprawiło go w osłupienie: Bella nachylała się nad stołem w białej, luźnej sukience, która odsłaniała prawie całe jej jedrne piersi. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Nie miała biustonosza, a materiał był nieco prześwitujący.  

 

– Ona jest zabójczynią, Syriusz – powtarzał sobie w myślach. – Ona jest zabójczynią.

 

– Siadaj, siadaj, widzę, że dawno nikt się tobą nie opiekował – źle odczytała zachowanie Syriusza.  

 

– Wyglądają smakowicie, aż się chce spróbować – powiedział Syriusz i usiadł do stołu. Stworek nałożył mu naleśnika.  

 

– Tak się zmieniłeś, Syriusz, teraz to widzę, nareszcie jesteś mężczyzną – Bella pozwoliła sobie na drobny komplement.  

 

– Chyba naprawdę była pod Imperiusem – pomyślał Syriusz. – Bella, którą znał, nigdy by nie powiedziała komplementu.  

 

Śniadanie było dobre. Dodał sobie więcej syropu i przekroił cztery naleśniki na raz. Reszta posiłku minęła szybko. Wspólnie zjadali i wspominali, jak jako dzieci robili sobie numery dla zabawy. Oboje byli figlarni. Bella wstała i powiedziała, że musi się odwrócić. Poszła pewnym krokiem na górę. Syriusz machnął różdżką, aby posprzątać talerze, a Stworek zajął się zamiataniem.  

 

– Idę do siebie – powiedział Syriusz. Stworek nawet nie zareagował. Dobrze jej w bieli; na chwilę pogrążył się w fantazji.

 

Syriusz leżał na trawie w ogrodzie. Chwilę temu zegar wybił północ – ten stary zegar było słychać nawet na dworzu. – Pomyślał, co jego matka chciała osiągnąć czymś, co wydaje dźwięki co godzinę, nawet w nocy. Nie miał pojęcia, ale się przyzwyczaił. Zawsze się przyzwyczajał; jego rodzina zawsze wymuszała na nim, aby się podporządkował.  

 

Poczuł dotyk na ręce. Odruchowo się zerwał i szybko wyłączył zaklęcia wyciszające. To była Bella; delikatnie gładziła jego dłoń.  

 

– Brakowało mi tego, brakowało mi dotyku – Syriusz rozluźnił dłoń. – To takie przyjemne, kiedy możesz kogoś dotknąć, a nie krzywdzisz, po prostu siebie.  

 

– Jeśli tego ci brakuje… – Syriusz nie dokończył. Ręka Belli była już na jego klatce piersiowej. Powoli gładziła jego tors.

 

– Syriusz, ja… – Bella urwała w połowie zdania. – Jesteś piękny.  

 

Więcej już nic nie mówili. Światło księżyca delikatnie muskało twarz Belli. Syriusz widział na niej rumieniec, przygryzła wargę. Nie musiał nic mówić, siedział, czego chciała. A chciała jego, Syriusz nie protestował, pozwolił jej samej zdecydować, co zrobi. Włożyła rękę w jego majtki, nie zawiodła się, widział to w jej oczach. Może jego brat był jej miłością, ale natura to Syriusza hojnie obdarowała.

 

Bella rozpięła rozporek Syriusza i jej oczom ukazał się widok, na który czekała. Penis Syriusza aż pulsował z podniecenia. Bella nie czekała, wzięła go do ust i zaczęła ssać. Syriusza zaczynały zalewać fale przyjemności, to, co potrafiła zrobić językiem, jak omiatała cały żołądź i napletek – Syriusz nie wierzył, że to możliwe. Wzięła go do całego ust; żadnej kobiecie wcześniej się to nie udało, był za wielki.Widział, że Bella delikatnie się krztusi, ale nie przestawała. Syriusz zaczął wykonywać delikatne ruchy biodrami – to było nieziemskie. To, co dawała mu Bellatrix, czeka się całe życie.

– Czas na finał – powiedziała Bella i ściągnęła bluzkę. Syriusz leżał z penisem sterczącym intensywnie. Siadła na nim okrakiem i jednym ruchem wsunęła sobie całego penisa w pochwę. Delikatnie jęknęła, widział, że jej nie zawodzi. Zaczęła unosić biodra, zaciskając rytmicznie wnętrze pochwy, wiedział, co robi. Syriusz widział, że zaraz dojdzie. Bella przyspieszyła i zaczęła jęczeć. Miała orgazm, Syriusz czuł, jak zaciska pochwę i strzelił. Sperma aż wylała się na zewnątrz, Bella nie przestawała. To, co Syriusz czuł, było nieopisywalne; nigdy żadna kobieta nie obsłużyła go tak dokładnie. Fala rozluźnienia oblała jego ciało, sperma delikatnie spływała po jego brzuchu.

– To było nieziemskie, Syriusz. – Tego potrzebowałam. – Twój penis… Twój penis był taki wielki, a sperma taka ciepła. Dziękuję.

 

Ubrała sukienkę i odeszła.

Podobnie minął cały miesiąc. Syriusz i Bella oddali się cielesnym uciechom, nie zwracając uwagi na inne obowiązki. Dobrze, że stworek robił jedzenie i sprzątał, bo dom mógłby tego nie przetrwać. Sprawdzili każdy zakamarek i mebel, a pochwa Belli stała się nowym uzależnieniem Syriusza.

 

Październik przyszedł nagle. Padał deszcz, słońca już prawie nie było. Bella siedziała przy kominku, kiedy Syriusz wszedł do salonu. Ceglasty kominek, w którym płonął dębowy konar, oświetlił twarz Belli.  

 

– Musimy porozmawiać, Syriusz – Syriusz znieruchomiała; w jej głosie słyszał już, że to coś ważnego. – Jestem w ciąży.  

 

Nie spodziewał się tego – ale jak to? Przecież to niemożliwe.  

 

– Możliwe, jeśli się uprawia seks, a to robiliśmy z zamiłowaniem cały miesiąc – odpowiedziała Bella pewnym głosem. – Chcę aborcji, Syriusz.  

 

Rozumiał, nie byli gotowi na dziecko. Byli razem tylko miesiąc, to nie był czas na taki krok.

 

– Rozumiem, będę cię wspierał – Syriusz oparł dłonie o jej barki i delikatnie masował – masz pewność, że to ciąża?

 

– Tak, zrobiłam test eliksiru zbożowego, nie ma szans na pomyłkę, to ciąża. Ale to nie znaczy, że musimy przestać uprawiać seks – Bella podciągnęła delikatnie sukienkę.

 

Syriusz nie czekał na więcej zachęt. Ściągnął spodnie i jednym ruchem włożył całego penisa w jej pochwę, Bella głośno jęknęła.

 

– Mocniej, Syriusz, rób to tak, jakbyś chciał mnie porozrywać.

 

Syriusz zrozumiał, przestał się powstrzymywać, sapał jak zwierzę, a jego ruchy były mocne. Czuł się jak ogier dosiadający klacz, oczy Belli obróciły się na drugą stronę. To ten moment, który Syriusz lubił najbardziej. Dochodził, zaczęło stawać się jeszcze szybciej, Bella głośno jęczała. Doszedł, a sperma ochlapała całą podłogę. Jego oczekiwania zostały przerosnięte. Nie mógł się ruszać, miał tak silny orgazm. Delikatnie pocałował Bellę.

 

– Weź moją torebkę! – Bella krzyknęła do Syriusza z zewnątrz domu. Jak ona wyglądała, nawet nie wiedziała, jaką torebkę miała.  

 

– Stworek! – krzyknął Syriusz. – Szybko przynieś mi torebkę Belli! Zaraz mieli wizytę u uzdrowiciela.  

 

Nie chciało mu się słuchać, jak stary Bernard narzeka, że młodzież nic nie robi sobie z zegarów, a potem zaczyna wywód o tym, jak Walburga kochała zegary. Wyszarpnął czarną torebkę z rąk skrzata i wybiegł przed drzwi. Bella wzięła torebkę, chwyciła go i teleportowała ich. Obraz szybko zmienił się na podwiejski folwark. Szary kamień, z którego zbudowano całą posiadłość, przybrał miejscami ciemniejszy kolor.  

 

– No już, myślałem, że się spóźnicie! – krzyknął starszy mężczyzna w berecie. – Walburga by ci tego nie wybaczyła, Syriuszu!  

 

Bernard Rosier miał lata świetności już za sobą, nikt jednak nie kwestionował jego profesjonalizmu. Poza ciągłym nawiązywaniem do Walburgi, był naprawdę dobrym specjalistą.

 

– Zapraszam, zapraszam – nie ma co stać na deszczu.

 

Leżanka ginekologiczna nie była najwygodniejsza dla Belli. Bernard popatrzył na pochwę Belli.

 

– Nie widzę przeciwwskazań. Jeśli dalej nie zmieniłaś zdania, to zaczynajmy.

 

Syriusz mocno ścisnął Bellę.

 

– Rób swoje – powiedział.

 

Bernard nie miał zamiaru zwlekać. Machnął różdżką, a pochwa Bellatrix znacząco się powiększyła. Wyglądało to groteskowo, bo spokojnie zmieściłby się tam dorosły człowiek. Syriusz nie mógł oderwać od tego oczu. Bernard nie wydawał się przejęty.

 

– Lumus – zaklęcie rozświetliło wnętrze pochwy. Bella wyglądała jak czerwony lampion.

 

„Ciekawe, czy to syn, czy córka” – pomyślał Syriusz. „Syn byłby najlepszy w Quidditchu, córka piękna i odważna jak jej matka.”

 

– Avada Kedavra! – krzyknął Bernard, a zielone światło rozświetliło brzuch Belli. Syriusz odruchowo rzucił się na niego.

– Bella! Bella! – krzyczał. Bernard leżał z rozbitym nosem na podłodze.  

 

– Czy ty jesteś nienormalny, Syriuszu? Co ty robisz? – Bella nie wierzyła w to, co widziała.  

 

– Jak to co — ratuję cię, chciał cię zabić! – Syriusz wykrzyczał, dysząc, obezwładniając uzdrowiciela.  

 

– Co się panu stało?! – krzyczał Rosier. – Przecież jakoś mamy załatwić tę sprawę, jak pan wyobraża sobie aborcję? Że będę głaskał płód? Mogłeś zabić żonę!

 

– To nie moja żona – krzyczał Syriusz – nie jesteśmy nawet zaręczeni.

 

– Niech pan zejdzie ze mnie i się odsunię, niepoważne, zupełnie niepoważne – Syriusz wyglądał, jakby zaraz miał wybuchnąć. – Muszę sprawdzić, czy nic pani nie jest.

 

Bernard znów wszedł do pochwy Belli, zmieścił się tam cały, nie musiał nawet się rozpychać.

 

– Chyba nic się nie stało, płód wygląda na martwy. – Finite – machnął różdżką i Bella zaczęła przybierać normalne kształty.

 

– Proszę, wypijcie ten eliksir odbudowujący, raz dziennie przez tydzień. I powinniście już wyjść, ktoś musi tu posprzątać. Proszę, nie wracajcie – powiedział, ścierając krew z nosa.

 

Syriusza obudził głośny krzyk ze strychu. Środek nocy, bicie zegara i błyskawice nie pomagały spać, a teraz to… Syriusz był cały blady. Dużo ostatnio się działo.  

 

– Bella! – dopiero sobie uświadomił, że to ona krzyczy. Zerwał się i pobiegł do jej sypialni.  

 

– Panie! Panie, pomocy! – panienka krwawi! – Stworek stał obok i nie wiedział, co zrobić.  

 

– Leć po pomoc! – krzyknął do niego Syriusz.

 

- NIE! – krzyknęła Bellatrix, zaciskając zęby. – Ja rodzę, Syriusz, ja rodzę!  

 

- Syriusz zamarł, nie wiedział, co się dzieje i co robić. Przecież dwa dni temu zrobili jej aborcję, była w ciąży około miesiąca, a teraz ma ogromny brzuch i z jej pochwy wydostaje się już owłosiona główka.

 

- Ręczniki! Nie ma czasu, Syriusz, musisz odebrać poród!  

 

- Syriusz nie wiedział, co robić.  

 

- Słuchaj, co ci każe. Ja użyję zaklęcia porodowego, ty odbierzesz dziecko! – Bella była tak stanowcza, że Syriusz bez wahania działał.  

 

Dał jej różdżkę, ona podciągnęła koszulę nocną, tak aby nie przeszkadzała. Syriusz starał się ignorować krew, która była wszędzie – łóżko wyglądało jak rzeźnicki stół.  

 

- Dam radę – pomyślał i wziął głęboki wdech.

 

- Nomen Nascitur! – krzyknęła Bella. Jej drogi rodne nabrzmiały, a fala wód płodowych zalała Syriusza. Był cały w wydzielinach i coś trzymał w rękach. Przetarł twarz.  

 

- Aaaaaa! – krzyknął, wyrażając to, czego słowa ludzkie nie mogłyby oddać. To była abominacja, która wyszła z Belli; nie wierzył, dlaczego to go dotyka. Bella zemdlała. Zdeformowany noworodek leżał i tarzał się w łóżku. Syriusz nie wiedział, co zrobić – w końcu zemdlał.

 

— Nieudana aborcja — powiedział Rosier. — Zdarza się, gdy ktoś w trakcie zabiegu atakuje lekarza.  

 

Rosier obejrzał zdeformowaną istotę. — To już wasz problem. Gdyby warunki były inne, widziałbym ciążę bliźniaczą. A tak — zaklęcie powiększające, eliksir odbudowujący i macie nowego członka rodziny. — Bernard machnął rękoma.  

 

— Niech pan coś z tym zrobi! — Syriusz nie odpuszczał.  

 

— Panie Black, to stworzenie to wasz syn. Zrobienie z nim czegokolwiek to byłoby zabójstwo. Macie teraz z Bellą nowe zajęcie.  

 

Syriusz zaniemówił. To miał być jego syn? Nie wiedział, jak się odnaleźć w tej sytuacji. Nie potrafił jednak patrzeć na stworzenie w taki sposób jak wcześniej — nie mógł go teraz porzucić, nie kiedy uświadomił sobie, że jest za niego odpowiedzialny

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • il cuore 3 miesiące temu
    Masz dużo błędów dotyczących zasad pisania dialogów, najwyraźniej nie rozumiesz jak należy to robić poprawnie.

    Jeśli Edyta Górniak – to musi być fantazja.
    cul8r
  • EdytaGórniak4000 3 miesiące temu
    Dzięki, za opinię

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania