Wschód

Powietrze było niepokojące.

To pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, kiedy próbuję sobie dokładnie przypomnieć, co się wydarzyło.

I to jak spokojna była reakcja ludzi - a raczej jej brak.

 

Tego ranka obudziłem się późno. Spóźniony do szkoły - pomyślałem. Widok z okna wieżowca ukazywał znajomą siatkę okolicy, upstrzonej blokami przeznaczonymi dla robotników.

Wciąż było ciemno. Słońce dopiero zaczynało się wznosić, przebijając przez czarne niebo swoim czerwonym światłem.

Pospiesznie zebrałem swoje rzeczy i zszedłem na dół.

Minąłem grupkę dzieciaków grających w jakąś głupią grę, która prawdopodobnie przysporzyłaby im kłopotów z prawem.

Miałem zamiar wsiąść do autobusu, ale zdałem sobie sprawę, że zapomniałem plecaka. Do wyboru zostawało albo iść do szkoły i mieć nadzieję, że nie będę musiał korzystać z książek, albo wrócić do domu i je wziąć.

Wróciłem.

 

Starając się nikogo nie obudzić, zauważyłem, jak zmieniło się niebo. Teraz nie było już tylko czarne, słońce wydawało się wyraźnie widoczne, stając najjaśniejszym punktem w całym polu widzenia.

Otworzyłem okno, żeby lepiej się przyjrzeć. Czerń pierzchała, czerwień stawała żółta i rozprzestrzeniała falami.

Zadrżałem.

Spojrzałem ponownie na ulice, które wyglądały na opustoszałe - jakby wszyscy byli w domu albo nie zauważyli czegoś niepokojącego w zmianie pogody.

Temperatura robiła się coraz wyższa.

Pomyślałem, że na pewno będę bardzo spóźniony do szkoły i jak źle to wpłynie na moją już i tak słabą frekwencję, jeśli opuszczę kolejny dzień.

Wróciłem do zbierania książek.

Kiedy byłem gotowy, zerknąłem przez okno - słońce zniknęło zatopione w szarudze miejskiej mgły.

 

Nie, to nie była mgła - zbyt gęsta, przypominała raczej dym, a światło na horyzoncie musiało pochodzić od płonących budynków. Otrząsnąłem się z oszołomienia.

Wojna? Z Putinem? To niedorzeczne.

Zamrugałem, widząc jak wschodzi kolejne słońce, tym razem bliżej miejsca w którym byłem. Patrzyłem, nie wierząc w to czego jestem świadkiem...

Nadal było daleko, myślę, że wystarczająco daleko, żeby nie znaleźć się w zasięgu promieniowania, ale nadal nie mogłem uwierzyć w to, co widzę.

Powietrze zdecydowanie smakowało inaczej, czułem też ciepło dochodzące ze strony eksplozji.

Obudziłem mamę i kazałem jej spojrzeć w niebo.

Wydawała się niewzruszona - prawie jakby wciąż spała, pogrążona w myślach o tym, co widziała.

 

Odeszła, ale ja zostałem przyklejony do okna, obserwując - całkowicie zapominając o szkole, jakby jej koncepcja nigdy nie istniała.

Słońce. Kula ognia.

Tym razem na tyle bliska, by wyraźnie zobaczyć, jak śmiercionośne potrafi być jej światło. Nie sposób było pomylić jej z czymś innym.

Bomba atomowa.

Usłyszałem odgłos wybuchu, który dotarł do mnie dopiero teraz. Zrobiło się cieplej, dużo cieplej. Przełknąłem ślinę, widząc, jak odległe budynki zaczynają płonąć.

Jak niewidzialna granica połyka kolejne dzielnice. Obserwowałem z rosnącym przerażeniem, kalkulując kiedy dotrze do mnie radiacja.

Wrzasnąłem do mamy, ale ona tylko się zaśmiała, jakbym był jakimś nierozsądnym dzieciakiem.

 

- Oczywiście, kochanie, przecież ci mówiłam. Wszyscy wiedzą.

Była zupełnie spokojna.

Znów wyjrzałem przez okno, niektóre budynki były czarne. Ludzie wyszli na ulicę maszerując w jednym kierunku.

Policja wykrzykiwała polecenia rosnącemu nurtowi tłumu idącemu pod górę. Nie wiedziałem, co robić, czy dołączyć, czy nie.

Obawiałem się, że podejmę złą decyzję, że cokolwiek zrobię i tak nie ominą mnie konsekwencje tego co się działo.

 

Obudziłem się.

Spojrzałem na ekran telefonu, była prawie trzecia nad ranem.

Niebo wciąż było czarne.

 

..........................................................................

Postanowiłem wrzucić dla ciekawostki, tekst jest zapisem dzisiejszego snu, który mnie naszedł po czteropaku - zacząłem pisać po angielsku zaraz po obudzeniu, bo stwierdziłem że będzie lepiej brzmiał. Rano przetłumaczyłem na polski, może wydawać się dziwnie poszarpany. Trzeba było nie grać przed snem w fallouta 2jkę I guess.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (14)

  • Bettina 2 godz. temu
    Ok. A mozesz jednak po angielsku? 😉
  • Cainite 2 godz. temu
    Nie mogę bo to strona na polskie teksty.
  • Bettina 2 godz. temu
    Ja na przykład śniẹ w dwóch co najmniej jẹzykach. Jak siẹ nie kłócẹ.
    Ja ja ja
  • Cainite 2 godz. temu
    A kolory widzisz czy bez?
  • Bettina 2 godz. temu
    No kiedys, mialam strasznie trudny okres I moja dusza stawala na rzẹsach - Widzialam regularne pokazy mody. Modele, muzyka, kolory, I publika ;) jako wow!
  • Cainite 2 godz. temu
    No widzisz, ja miałem apokalipsę po tanim piwsku.
  • Bettina 2 godz. temu
    Mnie sie wydaje czesto, ze ja z przeszlosci jestem.
  • Bettina 2 godz. temu
    Apocalypse mi sie raz śnila.
  • Cainite 2 godz. temu
    Ze snów ciekawsze są odczucia jakie przysparzają obrazy, a nie obrazy same w sobie - przynajmniej dla mnie. Emocje, które rzadko kiedy lub też wcale nie występują na jawie, np bycie liczbą ujemną, nadchodząca zagłada, (realna dla śniącego) czy też pozytywne wydarzenia, jak np te co wymieniłaś
  • Bettina 2 godz. temu
    Yyy. Kiedys snil mi sie Potwor ' ten, co ma zamiast otworu gebowego te cztery czy szesc ruchomych chrząstek . Cale jego cialo bylo takie. Chyba skory nie mial. No I on lazł przede mna - wepchnal sie - po drabinie do gory. ...
    Nie mogl ...se pomyslalam - eeee. No nie dam rady. Obrocilam sie I poszlam. I nagle on wrzeszczy moje imie .
    I teraz ciekawe - wściekla na mnie w tym śnie, wracam , popycham go z tylu, zeby wszedl I zszedl ...czy co tam chce
    I wracam z powrotem do siebie.
  • Cainite godzinę temu
    Bettina To musiał być obcy versus predator
  • Bettina godzinę temu
    Cainite
    Ostatni raz dzis z toba pisze.
    Tak. Dotyczy Wysadzania na Nocnik.
  • Cainite godzinę temu
    whatever
  • Bettina 2 godz. temu
    Cainite.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania