Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Wspomnienia młodości pełne seksu i miłości

Mam na imię Ola, a ta historia wydarzyła się naprawdę, zaledwie kilka lat temu. Wtedy właśnie kończyłam osiemnaście lat i wchodziłam w świat dorosłości z przytupem. Wspominając tamten czas, widzę siebie w lustrze – wysoka, szczupła, ale z krągłościami w odpowiednich miejscach. Moja dupa była wtedy po prostu legendarna, jędrna i duża, idealnie wypełniająca obcisłe dżinsy, które uwielbiałam nosić. Miałam zgrabną figurę, biust kształtny, a skóra gładka i muśnięta słońcem. Ale nie tylko urodą wyróżniałam się wśród rówieśniczek. Od zawsze miałam ogromny apetyt na życie i na przyjemności. Moje sypialniane tajemnice zaczynały się późno w nocy, kiedy pod kocem, w ciszy domu, dłonie wędrowały po moim ciele, szukając rozkoszy. Uwielbiałam się masturbować, poznawać każdy centymetr swojej wilgotnej szparki, eksperymentować z tempem i siłą dotyku. Nie stroniłam też od używek. Papierosy, drinki, czasem coś mocniejszego – to były szalone, beztroskie czasy, kiedy każdy weekend wydawał się być ostatnim.

 

Właśnie wtedy, w tym wirze imprez i nocnych eskapad, poznałam Jowitę. To była najbardziej zwariowana koleżanka, jaką kiedykolwiek miałam. Była szurnięta tak samo jak ja, a może nawet bardziej. Zawsze miała w oczach ten diabelski błysk, sugerujący, że właśnie wymyśliła coś, za co wylądowałaby w więzieniu albo w klasztorze. Spędzałyśmy całe dnie na gadaniu o chłopakach, seksie i naszych fantazjach, które dla większości ludzi byłyby szokujące. Jowita nie miała żadnych hamulców. Jej opowieści o tym, co robiła w łóżku, sprawiały, że moje policzki płonęły, a cipka pulchniała w majtkach.

 

Pewnego razu Jowita zaprosiła mnie do siebie na domówkę. Jej rodziców nie było, więc mieliśmy całe mieszkanie dla siebie. Wieczór zaczął się niewinnie od kilku butelek wina i drinków, które Jowita mieszała z brawurą barmana. Atmosfera gęstniała, powietrze stawało się ciężkie od zapachu taniego perfum i dymu. Piliśmy coraz więcej, a w naszych głowach zaczęły mieszać się alkoholowe opary z czymś jeszcze, co Jowita podsunęła mi pod nos, uśmiechając się szeroko. Czułam, jak świat zaczyna się obracać wolniej, a wszystkie moje zmysły wyostrzają się w dziwny, hipnotyzujący sposób.

 

Usiadłyśmy na jej wielkim, rozklekotanym łóżku, opierając plecy o ścianę. Jowita siedziała blisko, tak blisko, że czułam ciepło jej ud. Patrzyła mi prosto w oczy, a jej wzrok był tak intensywny, że nie mogłam oderwać od niego wzroku. W pewnym momencie jej dłoń spoczęła na moim kolanie i zaczęła powoli wędrować w górę, pod spódnicę, która była krótka i odsłaniała dużo mojej nagiej skóry. Mój oddech przyspieszył. Nie odepchnęłam jej. Wręcz przeciwnie, rozłożyłam nieco szerzej nogi, dając jej cichą zgodę na dalsze ruchy.

 

– Jesteś taka gorąca, Ola – szepnęła, a jej głos był dłonią, która dotknęła mojej duszy.

 

Zbliżyła się do mnie i pocałowała. To nie był pocałunek koleżanki. To było ostre, wilgotne dotknięcie jej ust, które od razu przeszło w pasję. Jej język wtargnął do mojego ustka, splatając się z moim, szukając, badając, popychając. Poczułam dreszcz, który przebiegł wzdłuż kręgosłupa i osiadł głęboko w moim podbrzuszu. Jej dłonie już wtedy były wszędzie – jedną trzymała mnie za kark, wtłaczając w swoje usta, druga masowała moją pierś przez cienki materiał bluzki, ściskając twardo sutek. Całowałyśmy się jak głodne zwierzęta, gryząc wargi, oblizując języki, zapominając o całym świecie.

 

Jowita zaczęła zsuwać moją bluzkę, odsłaniając moje piersi. Jej usta opuściły moje wargi i zaczęły wędrować w dół, po szyi, po obojczyku, aż w końcu objęły mój suterek. Poczułam, jak ssie go mocno, jak jej język kręci się wokół niego, wysyłając fale elektryczności prosto do mojej mokrej cipki. Moje biodra same zaczęły poruszać się w rytm jej pieszczot. Byłam tak rozpalona, że czułam, jak sok wypływa ze mnie i moczy moje stringi.

 

– Chcę cię skosztować – warknęła Jowita, spoglądając na mnie z dołu.

 

Zsunęłam z siebie resztę ubrań, a ona zrobiła to samo. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam ją całkowicie nagą. Miała piękne, kształtne ciało i ogoloną na gładko cipkę, która lśniła od wilgoci. Położyła się na łóżku i rozłożyła szeroko nogi, pokazując mi swoje różowe wargi sromowe, które były już spuchnięte i otwarte. Zeszłam na nią, ustawiając się w pozycji 69. To był widok, który zapamiętam do końca życia. Jej wilgotna, pachnąca szparka tuż przed moimi oczami.

 

Zaczęłam lizać ją ostro, wzdłuż i wszerz, wsuwając język głęboko w jej dziurkę, a potem przesuwając go w górę, na jej łechtaczkę. Ona jęczała w moje własne narządy płciowe, oddając mi to samo. Poczułam jej język na sobie – był gorący i sprężysty. Rozdzielała moje wargi, wpychając język wprost do środka, a potem ssąc moją łechtaczkę z taką siłą, że prawie krzyczałam z przyjemności. Było to wspaniałe, obleśne i niesamowicie podniecające. Nasze dźwięki – mlaskanie, jęki, ciężki oddech – wypełniały pokój. Wbijałam twarz w jej krokę, pijąc jej soki, czując, jak jej mięśnie kurczą się wokół mojego języka. Wspólnie pchnęłyśmy się w przestrzeń orgazmu, drgając i krzycząc, wciskając swoje twarze w swoje gorące, mokre cipki.

 

Kiedy opadłyśmy z wyczerpania, leżałyśmy obok siebie, spocone i ciężko oddychające. Jowita przewróciła się na bok i oparła głowę na dłoni, patrząc na mnie z tym swoim szalonym uśmiechem. Bawiła się lokem moich włosów, kręcąc go na palcu.

 

– Wiesz, Ola – zaczęła nagle, jej głos był niski i konspiracyjny – mam taki sekret. Chyba ci się spodoba.

 

Podniosłam się na łokcie, zaciekawiona. Mój umysł wciąż był zamglony po narkotykach i alkoholu, ale słuchałam uważnie.

 

– Pieprzę się ze swoim przybranym kuzynem – wyrzuciła z siebie, patrząc mi prosto w oczy, szukając reakcji.

 

Zdziwiłam się, ale jednocześnie poczułam ukłucie podniecenia w dole brzucha. To było tabu, coś zakazanego, a to zawsze mnie kręciło.

 

– I co z tego? – zapytałam, choć moje serce biło szybciej.

 

– A to, że będzie niedługo w mieście – kontynuowała Jowita, a jej ręka znów zaczęła pieścić moje udo, przesuwając się w stronę mojej odnowionej wilgoci. – Jak chcesz, to możemy go wyruchać. Razem. Zrobimy mu trójkąt, o jakim on nawet nie śnił.

 

Jej słowa uderzyły we mnie jak piorun. Wyobraziłam sobie to – nas dwie, a jego między nami. Jego kutys wchodzący w moje usta, podczas gdy Jowita by ssała jej cipkę, albo on pieprzący nas naprzemiennie. Poczułam, jak moja cipka znowu pulchnie, gotowa na więcej. Wiedziałam, że to będzie szaleństwo. Wiedziałam, że nie mogę odmówić.

 

Jowita wyjęła telefon i napisała coś krótko, po czym odwróciła się do mnie z tym swoim szalonym uśmiechem. — Za pół godziny będzie — powiedziała, a jej oczy błyszczały. — Wszystko z nim ustaliłam. Ma mieć zasłonięte oczy i leżeć nago na łóżku. Tylko czekać.

 

Siedziałyśmy na łóżku, jeszcze nagie, jeszcze mokre od siebie nawzajem, kiedy Jowita dorzuciła do jointa jeszcze jedną sztukę i podała mi go. Wciągnęłam głęboko, a dym wypełnił mi płuca, mieszając się z tym wszystkim, co już w nas krążyło. Ciało mi płonęło, skóra mrowiła na każdym centymetrze, a między udami czułam taką wilgoć, że musiałam zacisnąć uda. Jowita też pociągnęła, kaszlnęła, roześmiała się i pocałowała mnie w ramię, zostawiając mokry ślad.

 

— Gotowa? — zapytała, gasząc jointa w popielniczce.

 

Skinęłam głową. Wstałyśmy, owijałyśmy się w ręczniki i szłyśmy korytarzem do drugiego pokoju. Jowita otworzyła drzwi.

 

Michał leżał na łóżku. Nago. Z czarną opaską zasłaniającą oczy, związaną z tyłu głowy. Był starszy o sześć lat — miał szerokie ramiona, płaski brzuch z cienką linią włosów schodzącą w dół, a między udami jego kutas leżał na udzie, gruby nawet na wpół miękki. Dłonie trzymał za głową, rozluźnione, jakby kazał sobie czekać.

 

Jowita zamknęła drzwi i zrzuciła ręcznik. Ja zrobiłam to samo. Podeszłyśmy cicho, ale łóżko zaskrzypiało, gdy Jowita uklękła po jednej stronie, a ja po drugiej. Michał uniósł głowę, uśmiechnął się pod opaską.

 

— To wy? — zapytał.

 

— Ciii — szepnęła Jowita i położyła palec na jego ustach. — Nie gadaj.

 

Pochyliłam się i pocałowałam go w obojczyk, a Jowita wzięła jego dłoń i położyła ją na swoim udzie. Michał wciągnął powietrze, a jego kutas drgnął, zaczął twardnieć. Przesunęłam dłonią po jego brzuchu, niżej, aż palce dotknęły gorącej skóry jego kutasa. Był już twardy — gruby, ciepły, pulsujący pod moim dotykiem. Jowita nachyliła się i wzięła go do buzi jednym ruchem, a Michał jęknął, wypinając biodra. Patrzyłam, jak jego kutas znika między jej ustami, jak jej głowa porusza się w górę i w dół, a mlaskanie wypełnia pokój. Potem Jowita puściła go, oblizała wargi i popchnęła mnie w stronę jego bioder.

 

Wzięłam go do buzi. Był twardy i gładki, smakował solą i skórą. Zsunęłam wargi w dół, biorąc go głęboko, aż poczułam go w gardle. Dusiłam się, śliniłam, wracałam do samej główki i znowu w dół. Michał zacisnął pięści na pościeli i jęknął. To było niesamowite — krztusiłam się jego kutasem, a moje cipka mokła tak bardzo, że czułam wilgoć spływającą po udzie.

 

Jowita pociągnęła mnie za ramię. — Teraz ty — szepnęła.

 

Przesunęłam się, zakładając nogę nad głową Michała. Usiadłam okrakiem na jego twarzy, opierając dłonie na jego klatce piersiowej. Jego język natychmiast znalazł moją cipkę — gorący, mokry, szeroki — przejechał od wejścia aż do łechtaczki, a potem zaczął lizać, ssąc, wchodząc głęboko. Krzyknęłam, wygięłam się, a moje biodra zaczęły poruszać się same, trąc się o jego twarz. Jowita w tym czasie wzięła jego kutas znowu do buzi, ssąc go mocno, a ja czułam pod dłońmi, jak napina się całe ciało.

 

W końcu Jowita puściła go i popatrzyła na mnie. — Chcę go w sobie — powiedziała.

 

Przesunęłam się z jego twarzy, a Jowita weszła na niego, siadając okrakiem na jego kutasie. Jej cipka pochłonęła go powoli, centymetr po centymetrze, a Michał wypuścił powietrze z sykiem. Zaczęła ujeżdżać — wolno, potem szybciej, jej pośladki uderzały o jego uda z głuchym plaśnięciem. Ja usiadłam mu na twarzy znowu, tym razem twarzą do Jowity, i jego język wrócił do mojej cipki, lizał i ssał, a Jowita jechała na nim, a nasze usta spotkały się — całowałyśmy się namiętnie, mokro, z językami, podczas gdy on pracował pod nami obie.

 

W pewnym momencie Michał uniósł biodra, złapał mnie za uda i powiedział zduszonym głosem: — Zmieniamy. Chcę na czworaka.

 

Jowita zsunęła się z niego, ciężko dysząc. Michał sięgnął do opaski i zdjął ją. Mrugał, przyzwyczajając oczy do światła. Spojrzał na Jowitę, potem na mnie — jego wzrok zsunął się po moim ciele, od piersi po brzuch, po biodra, po wypięte pośladki, które właśnie obracałam w jego stronę.

 

— Kurwa — powiedział cicho. — Ale ty jesteś piękna.

 

Jego dłoń złapała moje pośladki, mocno, z palcami wpijającymi się w skórę. Przyciągnął mnie do siebie, ustawiając na kolanach, wypiętą do tyłu. Poczułam jego kutas na wejściu do cipki — gorący, gruby — i jednym ruchem wszedł we mnie głęboko. Krzyknęłam. Zacisnęłam dłonie na pościeli, a on zaczął ruchać — mocno, równo, z każdym pchnięciem wchodząc głębiej. Moje pośladki trzęsły się przy każdym uderzeniu, a dźwięk mokrego ciała uderzającego o ciało wypełniał pokój.

 

Jowita stanęła przede mną na czworaka, wypinając się w moją stronę. Jej cipka była mokra, gładka, różowa. Pochyliłam się i zaczęłam lizać — językiem od dołu do góry, wokół łechtaczki, wchodząc w nią. Jowita jęknęła, wypinając się bardziej, a ja ssałam jej łechtaczkę, ssąc, liżąc, podczas gdy Michał napierdalał we mnie od tyłu z każdym pchnięciem coraz mocniej, coraz szybciej.

 

Byłam w siódmym niebie. Jego kutas wypełniał mnie, rozpychając ściany cipki, a język Jowity na moich ustach, jej smak na moim języku — wszystko zlało się w jedną falę ciepła, która rosła w moim brzuchu, w udach, w każdej komórce ciała. Michał zaczął ruchać jeszcze mocniej, jego biodra uderzały w moje pośladki tak, że łóżko skrzypiało i uderzało o ścianę. Poczułam, jak cipka zaciska się na nim — skurcz, drugi, trzeci — i przyszłam, krzycząc w cipkę Jowity, drżąc na całym ciele, a on ruchał dalej, nie zatrzymując się, aż w końcu jednym mocnym ruchem odpychnął mnie od siebie.

 

Upadłam na łóżko, a on złapał kutasa dłonią i pomachał nim — sperma trysnęła, ciepła i gęsta, na moje pośladki, na plecy, na pościel, na udo Jowity, która odwróciła się i patrzyła z otwartymi ustami. Michał dyszał ciężko, opierając się na rękach, a potem opadł na łóżko między nas.

 

Leżeliśmy we trójkę, mokrzy od potu, od spermy, od siebie nawzajem. Jowita zaśmiała się pierwsza — cicho, potem głośniej, zaraźliwie — i ja się roześmiałam, a Michał dołączył, gładząc mnie po pośladku jedną ręką, a Jowitę po włosach drugą. Nikt nic nie mówił. Nie trzeba było.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania