Wydasz mnie
w inne dłonie
w las pełen płomieni
jeden błysk w oku uświadamia
czego nie potrzebuję
Mężczyzny ze złotymi zębami
morze wódki
stojąc tu i teraz rozumiem
strach uciekającej sarny
błędników w oczach i obietnic
stojąc tu i teraz myślę o miodzie spływającym z łyżeczki
o białych koszulkach dzieci mokrych
włosach matek które nic nie słyszą
bo jak napisać dobrze datę urodzin i śmierci
trzy miesiące być może sto dwadzieścia dni
i wiesz dlaczego tak się stało
bo Ktoś ukradł księżyc
zapomniał włożyć list do koperty
więc nie masz komu wysłać żalu
pozdrowić z głębin nieba
ach banalnie proste rzeczy
wydaj mnie
drapieżnym wieprzom
potrafię napiąć łuk słabą dłonią
Uderzyć
Zła się nie lękam
najgorsza jest przemoc w niemocy
wydaj mnie
zanim zniknie lato i zapomnę
Ale jak zapomnieć
Komentarze (5)
Pomogẹ
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania