Wyłamane palce
uwielbiam ten dźwięk
kiedy wyłamujesz mi palce
kurczowo zaciśnięte na dzisiaj
pierwszy oddech boli
wypełnia wyschnięte płuca
i znowu staję się zachłanna
nie wiem dlaczego krzyczy
postać po drugiej stronie
nie rozpoznaję kobiety w lustrze
szaleńczy pęd by zdążyć
ustawić się w kolejce i kupić
bilety na lot do nowego jutra
nim palce zrosną się na nowo
Komentarze (18)
Akurat się ukazałaś→Człowiek nie lubi stać w miejscu. Cały czas w jakimś sensie czeka na jutro. Może lepsze, może inne lub mniej codzienne. Nawet kosztem znacznej ceny, na którą nie zawsze go stać... ale chce wierzyć... że jednak...
Tak ma subiektywka pierwsza:) Ładnie napisałaś. Pozdrawiam-5
P,S.- płuca
Ale jednak bywa i tak, że trzyma się tego dnia dzisiejszego.
Strasznie lubię czytać Twoje komentarze.
Dziękuję i pozdrawiam.
Angela, Tu się wtrącę (może bezczelnie). Strach przed nieznanym, albo pewność zaistnienia nieprzychylnej przyszłości, może motywować do tego, by nie chcieć za szybko tam się udać, albo w ogóle, jeśli póki co jest znoście. Może bredzę jak filmowy terapeuta, ale na pewno tak też się zdarza, choć mało kto się przyzna, że jemu.
yanko wojownik nie bezczelnie, bo masz sporo racji, może być dwojako;
Jeżeli dzień dzisiejszy jest w miarę w porządku, do przyszłości, która może być gorsza,
spieszno nam nie będzie i odwrotnie.
Jest lepiej, gdy ktoś dostrzega nasze cierpienie i zmusza do życia, mimo że czasem stajemy się kimś innym niż zaciśniętym z bólu ciałem. Ten moment kiedy nie poznajemy się w lustrze, może być przełomowy, może dać siłę albo zabić. Będziemy biec, by rozprostować kości, ale w końcu i tak będzie nasz czekać fizjoterapia.
Nie umiem komentować technicznie wierszy. Kompletnie się na tym nie znam. Biorę na emocje i intuicje, a ten wiersz trafił we mnie gdzieś tak, że aż nie przyzwoicie.
Pozdrawiam serdecznie 5
Ja też biorę wiersz na emocje, albo mówi, albo nie. Że ten akurat do Ciebie przemówił, niewymownie
autorkę cieszy.
Kłaniam się nisko, dziękuję i pozdrawiam.
Dobrze, że Angelo masz tę osobę, która Ci wyłamuje te palce i zmusza do kupienia biletu na lot do nowego jutra... Samemu jest czasem trudno i kończy się jak bohater Dekaosowego Drabble - Koniec Wędrówki - swoją drogą, pięknie ze sobą korespondujecie, nie tylko komentarzami, ale utworami. Da się je czytać jako dialog, czy dwugłos, na - w zasadzie, co do głębi i sedna - ten sam temat, choć widziany z dwóch zupełnie odmiennych perspektyw.
Drabbelka DD przeczytałam dopiero później, ale nie patrzyłam na niego pod kontem podobieństw, czy
przeciwieństw do tego tworka.
Tak,, dobrze mieć kogoś, kto ciągnie nas do przodu, do jutra,choćby za włosy.
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam serdecznie.
Dobry wieczór
Zawsze wyłamanie kosteczek jest bolesne, ale myśl o jutrze jest jak chłodny plaster na zapomnienie. Cierpimy w imię czegoś, ale też zachłannie zgarniamy jak najwięcej dla siebie codzienności odbitych w lustrze. Jutro i tak będzie nowy dzień.
Pozdrawiam
A jeśli nie będzie, pasjo?
(Kryptoreklama: Wpadła tu właśnie przed chwilą na stronę - na szczęście dla krucjat anty-częstochowskich - moja pesudo-poezyja napisana na planie lustra, z kulawymi rymami - uprzejmie proszę o zniszczenie - choć uprzedzam, że uwagi o rymach będę ignorował)
Jeśli za bardzo trzymamy się tego brzegu lustra... brzegu dnia wczorajszego, już minionego? Jeśli nie pozwolimy jutru nadejść?
Hypokryta ponoć nie ma wczoraj i nie ma jutra... jest dzisiaj i to chwilka, bo za moment już będzie poza nami. Jednak zawsze myślimy z nadzieją, że jutro nadejdzie. :))
Tak, trzeba wierzyć w jutro, to dodaje siły i pomaga trwać.
Pięknie dziękuję i pozdrawiam.
Zgadzam się z Pasją. Jest tylko dzisiaj. ;)
: )
Za skłonienie do refleksji i sprowokowanie (zainspirowanie?) komentarza, daję pięć.
Ślicznie dziękuję.
Kłaniam się i pozdrawiam.
Poruszyłaś tym bolesnym wyrwaniem do jutra!
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam serdecznie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania