Wyrazista (fragment III)

Es zadzwonił, choć nic się nie wydarzyło. Czyżby zwyczajnie chciał usłyszeć? Nie był typem "telefonicznym", a jego smartfon służył mu do załatwiania spraw, umawiania terminów, przekazania lub uzyskania konkretnych informacji.

 

Jot z niejakim żalem zaakceptowała ten fakt, mimo swojej skłonności do rozmów i paplaniny o ważnych i nieważnych... Sama mu niedawno powiedziała: - Każde z nas to autonomiczny organizm. Ja nie będę tobą, ani ty mną, więc mamy prawo do odrębnego zdania, stylu życia i poglądów. Skupmy się na tym co łączy.

 

Przypomniała sobie rozmowę z grupką młodzieży. Jedna z dziewczyn, egzaltowana i szalona wyrzucała z siebie słowotok na temat relacji ze swoim partnerem:

- Mieszkamy razem. Podobno najlepiej wiązać sie po trzydziestce, więc mam jeszcze kilka lat. Jest nam dobrze razem, bo wiele nas łączy. O! Kredyt hipoteczny! Wspólnie zaciągnęliśmy! Będziemy ze sobą, wiem...

 

Jot uśmiechnęła się szeroko do wspomnienia chichotu całego grona. - Młodość! - pomyślała. Nie zazdrościła im jej, bo przecieś miała za sobą swoje szczenięce lata, zaliczyła je i wie, że to se ne wrati. Ważne, że umysł nie zestarzał się, że wciąż ma w sobie entuzjazm, plany na przyszłość, umiejętność cieszenia się życiem... I ani myśli obwiniać czasu za to, że umyka.

 

- Kiedy dokończę objazdy, zjawię się u ciebie, ok? Zgrałabyś mi zdjęcia z naszego wypadu... zagadnął Es.

- No jasne! - w duchu uśmiechnęła się do myśli o spotkaniu. Es wykonywał zawód, który wymuszał dość długie wyjazdy w Polskę. Pomyślała, że dobrze jest choć trochę potęsknić, jeśli jest termin, który przybliża spotkanie. Tęsknotę można wówczas nazwać oczekiwaniem. Bez tego warunku nie ma pozytywnego myślenia i mąci się radość, bo kto chciałby beznadziejnie i bezterminowo usychać?

Kiedyś Zet powiedział do Jot: - To dobrze, że masz do kogo tęsknić.

Jot pomyślała, że znacznie lepiej jest mieć na kogo czekać i doczekać się. Amen. Zdania nie zmieni.

 

***

Znowu musi zrobić paznokcie - zbliżały się rodzinne imprezy - jedna za drugą. Znowu pani Em, kosmetyczka, nie omieszka "przesłuchać" Jot w świetle lampki ustawionej na stoliku. - Masakra! - pomyslała. - Em jest nie tylko odrębnym organizmem, ona jest odmienną galaktyką! Podobnie jak Zet. I trzeba jakoś ten "kosmos" przeżyć, aby spokojnie wrócić do siebie i pazurkami w ładnym kolorze zadzwonić w klawiaturę.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Aisak 16.08.2018
    Też sobie dzisiaj zrobiłam pazurki i ponarzekałam z panią na Rząd.
    Jakie to gamónie nami zarządzają...

    A pazurki mam śliczne.
    :)
  • TseCylia 01.09.2018
    Dziękuję za komentarz. :->

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania