"Wilkinson jednak nie naciskał i nie obrażał się, i gdy czuł, że sytuacja nie jest najlepsza - prawdopodobnie przez jakieś bliżej nieokreślone babskie sprawy - po prostu szedł na plażę z herbatą i budował babki z piasku, które codziennie bezlitośnie rujnował przypływ." - Wilkinson jest wręcz słodki w swej nieporadności :)
Pisałam przed chwilą, że Sheera jest biedna - podtrzymuję tą wypowiedź XD
5!
Coś jednak jest na rzeczy z tym, co pisałem o nocnych odwiedzinach u Sheery, technik czy najniższy rangą administrator to też (w tym wypadku) niestety człowiek, a do tego mężczyzna :)) No i, niewątpliwie, będzie to pewnie mieć jakieś konskwencje:) Piątka :))
"bądź co bądź, podejrzanym było, że z oceanu wystaje kilkanaście wysepek, a każda zamieszkana przez jedną osobę, która właściwie sra złotem i stać ją na na kupowanie beczek wody od Oxleya... Czyż nie?" - no taa, z tej perspektywy ma to teraz sens.
Błędów nie było. Raczej teraz zresztą na treść jestem nastawiony
"Wilkinsonowi podobała się wysepka, na której umieścili go, razem z nowo poznaną, świeżo po latach odnalezioną córką, pani Lockpick i pan Oxley." — bardzo karkołomne zdanie. Dwa razy przeleciałam, żeby mieć pewność iż na wyspie, oprócz córki, nie ma czasem jeszcze "pani Lockpick i pan Oxley"...
"Choć mieli przykazane nigdy nie być widzianymi i bezwarunkowo nie interagować, Hank miał przeczucie, że wszyscy łamią ten zakaz." — czyli wszystko powoli sie wyjaśnia...
Komentarze (10)
"Wilkinson jednak nie naciskał i nie obrażał się, i gdy czuł, że sytuacja nie jest najlepsza - prawdopodobnie przez jakieś bliżej nieokreślone babskie sprawy - po prostu szedł na plażę z herbatą i budował babki z piasku, które codziennie bezlitośnie rujnował przypływ." - Wilkinson jest wręcz słodki w swej nieporadności :)
Pisałam przed chwilą, że Sheera jest biedna - podtrzymuję tą wypowiedź XD
5!
Coś jednak jest na rzeczy z tym, co pisałem o nocnych odwiedzinach u Sheery, technik czy najniższy rangą administrator to też (w tym wypadku) niestety człowiek, a do tego mężczyzna :)) No i, niewątpliwie, będzie to pewnie mieć jakieś konskwencje:) Piątka :))
"bądź co bądź, podejrzanym było, że z oceanu wystaje kilkanaście wysepek, a każda zamieszkana przez jedną osobę, która właściwie sra złotem i stać ją na na kupowanie beczek wody od Oxleya... Czyż nie?" - no taa, z tej perspektywy ma to teraz sens.
Błędów nie było. Raczej teraz zresztą na treść jestem nastawiony
No, wreszcie ;)
Wreszcie nie pierdolę?
Wreszcie czytasz jak człowiek, boski Adonisie z tylnego siedzenia.
Z tylnego siedzenia, phi.
Canulas ktoś musi pilnować, wiesz kogo.
"Wilkinsonowi podobała się wysepka, na której umieścili go, razem z nowo poznaną, świeżo po latach odnalezioną córką, pani Lockpick i pan Oxley." — bardzo karkołomne zdanie. Dwa razy przeleciałam, żeby mieć pewność iż na wyspie, oprócz córki, nie ma czasem jeszcze "pani Lockpick i pan Oxley"...
"Choć mieli przykazane nigdy nie być widzianymi i bezwarunkowo nie interagować, Hank miał przeczucie, że wszyscy łamią ten zakaz." — czyli wszystko powoli sie wyjaśnia...
Powoli, powoli, bo się rozpierdoli :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania