Zacisze u Mariusza rozdział 5
Po jedzeniu wyszli z domu.
— Czy masz może jakiś blaszany pojemnik?
— Tak, mam jest to beczka do palenia liści.
— Nada się idealnie.
— Do czego?
— Zobaczysz, a gdzie to masz, bo nie widzę tego nigdzie.
— W garażu.
— To wystaw go na podwórko.
Mariusz poszedł do garażu, zostawiając ją samą. Usiadła na schodach i otworzyła pierwszy karton z napisem „erotyka”.
W środku znajdowały się gazety z gołymi babami, kajdanki, pejcz. Pięć minut później mężczyzna wrócił, turlając przed sobą beczkę.
— Gdzie ją postawić? — zapytał.
— Obojętnie może być przy schodach.
Beczka stanęła naprzeciwko niej.
— Czy masz w domu rozpałkę i zapałki?
— Tak.
— To przynieś.
Mężczyzna wszedł do środka. Maria, gdy została sama, wzięła do ręki gazetę
” Świerszczyk„ , podarła ją nad kontenerem i wrzuciła kawałki do środka.
Otworzyła drugie pudełko z napisem rysunki. Jej oczom ukazały się rysunki, przeglądając je powierzchownie zauważyła, że na wszystkich była przemoc.
„ Ten, kto je narysował to miał nieźle zrypaną psychikę”— pomyślała.
Po dłuższej chwili wrócił gospodarz rozpałkę z zapałkami położył obok niej.
— Kto jest autorem tych przerażających rysunków?
— Jakieś dwa lata temu było to lato przyjechał do mnie młody artysta był dość dziwny.
— Co masz na myśli?
— Mało mówił, ale za to dużo rysował.
— Ty te okropności nazywasz rysunkami.
— Masz rację.
Maria zbliżyła się do beczki i cisnęła do środka te pudełko rysunki.
— Podaj mi karton z napisem magia — poprosiła.
Mariusz podał jej wskazane pudło. Maria z ciekawości zajrzała do środka. Znajdowały się tam: kula, karty do tarota, księga z zaklęciami.
Kulę cisnęła o podłogę ganku i ta się roztrzaskała się w drobny mak. Karty i księgę wrzuciła do beczki, po czym oblała rozpałką i podpaliła.
Pozostałe kartony wspólnie z gospodarzem bez sprawdzania ich zawartości wrzuciła do ognia. Zostawiła, tylko dwa z napisem „książki“ i „zabawki“, które zaniosła do swojego pokoju.
Po przedmiotach pozostał tylko popiół.
— To był pierwszy etap oczyszczania domu z negatywnej energii.
— A drugi jaki będzie?
— Remont.
— Remont, czy on jest konieczny?
— Tak chcesz mieć zadowolonych gości? Czy czy niezadowolonych gości?
— Oczywiście, że zadowolonych klientów.
— Mądra decyzja.
Mężczyzna uśmiechnął się i wszedł do domu. Maria poszła na spacer, a po powrocie czekała na nią kolacja.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania