Zadał mi kiedyś ktoś pytanie.
Zapytał mnie kiedyś ktoś, czy miłość to serca stan, czy tylko jego gość.
Który przychodzi nieproszony, i zabiera nas w niebezpieczne, a zarazem piękne rejony.
W których wieczny maj łączy się z bezkresną zimą.
A wiara jest bezgraniczna, że złe słowa kiedyś miną.
A może jednak to stan serca, każda jego maleńka rozterka.
Czyli to topór co zadaje rany, osobą przez nas kochanym.
Czy to milczenie, co dzwięk wydaje.
Które jest drzazgą, w po toporze ranie.
I możesz mówić, że racji nie mam.
Lecz musisz przyznać jedno.
Że miłość to trudny temat.
A granice pomiędzy miłością, a szaleństwem.
Są jak nitka pajęcza, bardzo cienkie.
Komentarze (4)
Bardzo mądry wiersz. Właśnie o to jest pytanie - to stan czy tylko tymczasowy gość? Dobrze i ładnie to opisałaś. Swietnie dobrałaś rymy. 5
Cieszę się że sie podoba.
Mądry wiersz, z bardzo fajnym zakończeniem : ) 5
Dziękuje, i cieszę się że się podoba.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania