Zapachniało dziś jesienią.
Zapachniało dziś jesienią.
Czas by jaskółki wyprawiły swój pożegnalny bal.
I przyjrzał się cieniom.
Omylonym w liści szal.
Czas by nieba sztylety, zrzuciły swój żałobny strój.
I do nieba pofrunęły.
Przyodziane w złoto, toczyć bój.
O chwile co już minęły.
Z umierającym latem.
Utopionym w kolorów kąpieli.
Czekającym na rozmowę ze światem.
Oczekuje zbawczej niedzieli.
Bo ono tak jaki i my.
Nie potrafi i nie chce zrozumieć.
Czemu ciepłe lipcowe dni, znów się muszą zmienić w sny.
Następne części: Zapachniało już jesienią.
Komentarze (9)
Uwielbiam czytać twe wiersze bo sam bym tak pięknie nie napisał
Dzięki
A nie ma za co
A pozatym to ja dziękuję tobie za to że tak pięknie piszesz
Nie wiem czy to zamierzone, czy nie ale chyba powinno być "jesienią" a nie jesieniom. Przyjemny wierszyk.
Zgodzę się z toba
pięć
Cudowne <3 Masz chyba najpiękniejsze wiersze na całym opowi. Uwielbiam <3
,,Omylonym w liści szal.'' - tu bardziej pasowałoby słowo: otulonym
Zgrabna całość :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania