Zapałka
porwany łańcuch
spragniony tańca
na wietrze dźwięcząc
swój obraz
tka
codzienność budzi
koszmar żyjących
znowu muzyka
gra gra
i gra
złamana zapałka
nigdy nie gaśnie
mimo że
pali
nie puszczę jej
czerwienią z dłoni
maluję wodę
kolejny oddech
i znowu ją chwytam
wiem że gdy puszczę
ten raz ostatni
zostanie ciemność
dno
moje w niej
Komentarze (14)
Panie, a to za wstęp trzeba płacić, że takie puchy?
:p
Siano wstawiłem to i puchy :)
Miło, że Tyś się wybrała :)
pięć bardzo ładny wiersz
Miło mi bardzo :)
Urzekł mnie wiersz. Bardzo ładny. Subtelny. Zwlaszcza dwie pierwsze zwrotki.
Dziękuje bardzo Ritha :)
Bardzo ładnie :)
I ode mnie 5 :)
Pozdrawiam :)
Miło mi bardzo Karola :)
Widzę w tym trzymanie się bezsensownej nadziei. Ładne! Pozdrawiam!
Dzięki Skryty.
Pozdrawiam!
To jest bardzo dobre, tylko napisałabym to raczej w normalnej formie, nie strofami. Piontka!
Tak to już jest, każdy ma inne zapatrywania na podobne tematy, kiedyś pewnie też napisałbym to inaczej, a za jakiś czas, zrobiłbym to jeszcze po innemu.
Dzięki bardzo za wizytę i dobre słowo :)
Dlaczego mi to umknęło, ten wiersz?! Dobrze, że go odnalazłem. Dla mnie to oczywisty Ogień Życia zerwany z łańcuchów ograniczeń, niebezpieczny, parzący, ale tańczący pięknego walca. No to Maurycy wytańczyłeś sobie gwiazdek pięć:)
No cóż umknęło, ale jednak tu trafiłeś, czyli jest dobrze :)
Dzięki za kom i jakże piękna interpretację.
Cieszę się, że przypadł do gustu.
Pozdro bardzo :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania